Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Zapach miłości

12. września 2014 . przez xmj

SONY DSC

Kilka dni temu porządkowałem ogród, bo chwasty mocno się rozpanoszyły. W tym czasie otwiera furtkę Pani Listonoszka i jak zwykle szybko biegnie z listami do skrzynki. Zauważyła mnie i podeszła. Dobrze, że księdza widzę – zagadnęła. Proszę mi powiedzieć, co tak ładnie pachnie u księdza w ogrodzie. Ilekroć otwieram furtkę, to nadziwić się nie mogę, skąd tu taki intensywny i przyjemny  zapach. Czyżby jakiś odświeżacz? Zapytała Pani Listonoszka. Niewiele myśląc, podszedłem do krzaka lawendy, urwałem bukiet i podałem Pani Listonoszce. Zapytałem: czy ten zapach? Okazało się, że tak. Bukiet lawendowy położyła w samochodzie i odjechała.

Alejka prowadząca z domu do kościoła jest wysadzona m.in. lawendą. Lubię ten zapach. Praktycznie pachnie całe lato i jesień. A także zimą, gdy zasuszę łodygi i wstawię w domu na parapetach i w szafach. Wiadomo przecież, że na wsi dadzą się czuć inne, intensywne zapachy, pochodzące z hodowli bydła i świń. Tym bardziej, że rolnicy w okolicy mają duże gospodarstwa rolne. Przychodzi taki czas, że ten nawóz naturalny jest wywożony na pola. Wtedy bardzo „pachnie”. Ale tak być musi, taką mamy rzeczywistość. Dlatego trzeba „inwestować” w naturalne, kwiatowe zapachy, np lawendę, które zniwelują”wiejskie zapachy”.

A propos zapachów, to zachęcam do obejrzenia rewelacyjnego filmu „Jasminum” Jana Jakuba Kolskiego. Tu jego recenzja

W tym filmie możemy odnaleźć kawałek naszego życia: zapach miłości, przyjaźń z ludźmi i zwierzętami, świętość, upadek, życie w zakonie, prace restauratorskie nad zabytkami, wiejskie klimaty, tęsknotę za prostotą i świętością.

A co się dziwisz…?

Polecam „pachnący” teledysk Anny Wyszkoni „Wiem że jesteś tam”

Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć jak ma dalej żyć.
Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie 

Święte uzależnienie

7. września 2014 . przez xmj

Sudety_166 10511677_525278047618344_3825597975699377620_o

Rok szkolny się rozpoczął spokojnie. Dzieci już mają poświęcone tornistry i przybory szkolne. W kościele zaraz radośniej się zrobiło, gdy z różnych zakamarków kościoła wychodziły maluchy ze swoimi plecakami i odważnie maszerowały do ołtarza. Wówczas rodzi się pytanie: co i jak robić, aby młode pokolenie Polaków przyjmowało wiarę jako skarb? Dzieci doskonale wyczuwają ten skarb wiary. Często dorośli (nawet rodzice!) utrudniają im to poszukiwanie i nie pomagają. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakty: rodzice zostają w domu, a dziecku każą iść na Mszę św. Niektórych ojców lata nie widziałem w świątyni, nawet gdy trwa przygotowanie do pierwszej Komunii ich dziecka. Kiedyś rodzice poniosę tego konsekwencje. Dzisiaj jest w wielu z nas taka męczona wiara, leniwa, bez radości, którą mają w sobie dzieci.

Wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni: od papierosów, alkoholu, plotek, tv, internetu, forów internetowych, gier. A nam potrzebne jest to Święte Uzależnienie – od Boga, od Świętości, od Eucharystii. Kilka dni temu uległa awarii internetowa strona naszej parafii. Przez 30 godzin nie było dostępu do parafialnej strony. I zaczęła się burza pytań: telefony, gg, FB, w sklepie, w zakrystii mnóstwo wyrażanego zaniepokojenia z tego powodu. Pomyślałem, że jesteśmy uzależnieni od informacji i zdjęć na stronie parafialnej. Ale to chyba jest jedno z tych dobrych uzależnień? Nikomu nie szkodzi? A czy pomaga nam żyć?

Tydzień temu parafianie zaprosili mnie na Mszę w intencji AA w Oborach oraz na mityng otwarty. Podziwiam tych ludzi za ich walkę. Słuchając ich świadectw, przyszła mi na myśl obrona Westerplatte sprzed 75 lat. I słowa św. Jana Pawła II: „Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych”.

Na prawym obrazku widzimy grób śp. Andrzeja Hołowatego dominikanina z Jamnej. Niezwykła postać! Warto wejść na zalinkowaną stronę i ubogacić się ciekawym życiorysem. Jego psy – jak widać – uzależniły się od niego i są wierne aż po grób. To chyba święte uzależnienie…

Na Jamnej bywałem wielokrotnie. Zapraszał o. Jan Góra. Tam przeżywaliśmy słynne listopadowe rekolekcje kapłańskie. To miejsce też uzależnia.

Są święte i dobre uzależnienia: warto uzależnić się od Boga, od Eucharystii, od ciekawych ludzi i miejsc, od gór, od zwierzaków.

Z-BOŻE-GO obdarowania

28. sierpnia 2014 . przez xmj

SONY DSC SONY DSC

„Skończył się bowiem przednówek, stodoły były pełne, zboże sypało niezgorzej i każden, choćby najbiedniejszy, hardo podnosił głowę, z dufnością patrzał w jutro i roił se jakoweś z dawien dawna upragnione szczęśliwości.” W. Reymont, „Chłopi”.

Trwają dożynki w parafiach, gminach, diecezjach. Rolnicy przychodzą do ołtarzy, aby podziękować za zbiory, za „zboże”, a więc za to, co w żniwnym trudzie zebraliśmy „z Bożego” obdarowania, za Jego Boży dar, za chleb. Pogoda na żniwa dopisała, zboże sypało na bogato. W ostatnią niedzielę parafianie dziękowali za żniwa na gminnych dożynkach Radominie i Golubiu Dobrzyniu. Sołectwo Sokołowo należy do gminy Golub – Dobrzyń. Nasza parafia była odpowiedzialna za organizację Mszy św. dożynkowej. W niedzielę dożynkową rano zaproponowałem Panu Organiście, abyśmy na Mszy w Sokołowie zaśpiewali suplikacje z prośbą o upragniony deszcz. Bo wszędzie pada, zwłaszcza na południu Polski, a u nas susza zabija uprawy kukurydzy i buraków. Orać i siać się nie da bez deszczu. Do południa nie zanosiło się na deszcz. Ale z chwilą rozpoczęcia Mszy św. o g. 13.3o rozpoczęła się ulewa, która nie ustała nawet po Mszy św. Pan Bóg uprzedził nasze modlitwy…

Warto posłuchać homilii wygłoszonej podczas Ogólnopolskich Dożynek na Jasnej Górze w ubiegłym roku przez biskupa Józefa Zawitkowskiego.

Czy my dzisiaj nie zdziczeliśmy…: Człowieku Dożynkowy ostrzegam Cię: bez Komunii, bez modlitwy – zdziczejesz, mówił kaznodzieja.

Popatrzmy na współczesny świat, który „dziczeje” bez Komunii i modlitwy! To co się dzieje na Ukrainie, w Iraku, w Syrii, w Palestynie. A także u nas w domach, w urzędach, w rządzie. Bez komunii, bez modlitwy człowiek dziczeje…

Dopokąd idą

7. sierpnia 2014 . przez xmj

OTK_Gliwice_079Fara_010

Moje piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę rozpocząłem wraz z III Płocką Pielgrzymką w roku 1984, czyli 3o lat temu. Czasy były mroczne i szare; po stanie wojennym, po zamachu na Jana Pawła II., po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki. Pielgrzymka wówczas była takim promieniem nadziei, który rozświetlał te ciemności. Była zrywem ku wolności. W latach osiemdziesiątych XX wieku chodziło na pielgrzymki z Płocka ok. 8 tysięcy pątników. Pamiętam to wzruszenie, gdy wchodziliśmy na Jasną Górę, otoczoną sznurem milicjantów, do których dziewczyny podchodziły z uśmiechem i wręczały kwiaty. Cieszyliśmy się śpiewem pieśni patriotycznych, gestem dwóch podniesionych palców V – Victorii. Bieda była i materialna. Sukcesem było „zdobycie” konserw mięsnych i bardzo popularnego wtedy paprykarzu szczecińskiego. Mama przygotowała smalec ze skwarkami w słoiku. Najmilsze były wieczory. Po rozbiciu namiotów (to była męska powinność), umyciu się, zasiadaliśmy do kolacji, którą przygotowywały dziewczyny. Tylko na pielgrzymce tak wyjątkowo smakowały kanapki. Potem Apel Jasnogórski pod niebem pełnym gwiazd był radosnym zamknięciem męczącego dnia.

Dzisiaj, po 30 latach, jest już inaczej. Ludzie jakby bardziej zapracowani, zabiegani, może wygodniejsi. Na pielgrzymki chodzi już mniej osób. Nawet na te jednodniowe np.do Obór. Czy nie mają intencji, z którymi się idzie?

Wczoraj zadzwoniła do mnie Parafianka by podzielić się radością z pielgrzymkowego szlaku Wawel – Jasna Góra. Prosiła o modlitwę. Ja też proszę czytających to słowa o modlitwę w intencji pątników. Wędruje z koleżanką w grupie z ks. biskupem Grzegorzem Rysiem. Grupa liczy 400 osób. Wszystkich grup z Krakowa idzie 18. W sumie 10 tysięcy osób idzie szlakiem Orlich Gniazd. Jest też ponad 1200 osobowa grupa Ruchu Comunione e Liberazione z Włoch. Młodzież po maturze i ukończenie studiów przeżywając „rekolekcje w drodze” modlić się będzie o właściwe decyzje i wybór dalszej drogi życiowej. Poszło też ok 40 Czechów!   Praktycznie idzie cała Polska, a każdej diecezji wyruszają pielgrzymi w sierpniu do Czarnej Madonny. Z Płocka wyszło ok 1000 osób. Pielgrzymów z diecezji elbląskiej na śniadaniu w Dulsku 02 sierpnia było 500. Z parafii poszło 9 osób. Dzieje się dobro, wręcz rozlewa się tam gdzie przechodzi pielgrzymka. Oczywiście w głównych mediach nie usłyszymy i nie zobaczymy tego dobra. Jedynie na portalach internetowych jak co roku o tej porze piszą o złych zachowaniach pątników – w większości wyssanych z palca…

Dobrze oddaje sens pielgrzymowania poeta C.K. Norwid. Dobro się dzieje, dopokąd idę: Dopokąd – słowo wielkiej głębi, znaczy: gdzie, dokąd, jak daleko, dopóki, jak długo, do kiedy. Kryje się w nim wytrzymałość, konsekwencja, wierność celowi. Słowo to ma w sobie wiarę, tchnie nadzieją, jest wezwaniem, by iść po marzenia. Dopokąd idę jestem człowiekiem, żyję, spotykam innych, idę naprzód, spełniam obowiązek i powołanie. Dopokąd idę, jestem człowiekiem wolnym. To nic, że wieczorem padam ze zmęczenia, że nie mogę często zasnąć, bo troski i problemy codzienne nie dają. Ale dopokąd idę drogą, która prowadzi do świątyni – jestem sobą. I wiem kim jestem – Boga synem i córką.

Nad stanami jest i stanów-stan,
Jako wieża nad płaskimi domy
Stercząca w chmury…

Wy myślicie, że i ja nie Pan,
Dlatego, że dom mój ruchomy
Z wielbłądziej skóry…

Przecież ja? aż w nieba łonie trwam,
Gdy ono dusze mą porywa,
Jak piramidę!

Przecież i ja? ziemi tyle mam,
Ile jej stopa ma pokrywa,
Dopokąd idę!…

 

Wy dajcie im jeść!

2. sierpnia 2014 . przez xmj

SONY DSCSONY DSCSONY DSC SONY DSCDzisiaj w naszej parafii odbył się cud rozmnożenia chleba. Gospodynie naszykowały kanapek, napiekły placków, dały jeść dwom pieszym pielgrzymkom – z diec. elbląskiej i z Dobrzynia. Nakarmiły ponad pół tysiąca osób, a i mnóstwo kanapek pozostało na wynos. Odpowiedziały na słowa Jezusa z niedzielnej Ewangelii (XVIII NZ): Wy dajcie im jeść!
A czy żniwowanie nie jest takim cudem rozmnożenia chleba ? Żniwa już prawie zakończone. W tym roku Pan Bóg pobłogosławił pracy rolników w naszych okolicach. Zebrali wszystko i dobrze sypało, nie było gradobicia i nawałnic. Czas więc przygotować dożynki. Będziemy dziękować za zboże, czyli za to, co zebraliśmy „z- Bożego” obdarowania.To jest Boży dar i cud, gdy z jednego, małego ziarenka, powstaje wiele innych. Tym cudem Bóg karmi nasze ciała i dusze na Eucharystii. Jest więc za co dziękować! Ale czy my to doceniamy i potrafimy okazać wdzięczność?
„Skończył się bowiem przednówek, stodoły były pełne, zboże sypało niezgorzej i każden, choćby najbiedniejszy, hardo podnosił głowę, z dufnością patrzał w jutro i roił se jakoweś z dawien dawna upragnione szczęśliwości…” (W. Reymont Chłopi)

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »