Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Czy droga z Rypina do Brodnicy przez Strzygi prowadzi do nieba?

20. października 2018 . przez xmj

Po tragicznej śmierci Patryka media podawały m.in.: „Do tragicznego wypadku doszło w Gorczenicy koło Brodnicy. Zginęła jedna osoba. Na pogrzebie zapytałem w obliczu tej tragicznej sytuacji: a może nie zginęła, ale odnalazła się? U Boga jest inna logika. Bóg potrafi pisać prosto po liniach krzywych. Gdy jestem w domu, to słyszę szum i ryk silników samochodów i motorów z pobliskiej trasy – drogi wojewódzkiej 560. Czy droga z Rypina do Brodnicy przez Strzygi prowadzi do nieba?

Przy trumnie Patryka postawiłem też pytanie, które postawił Jezus Piotrowi: czy kochasz Kościół mój? Dzisiaj Jezus pyta nas o to samo. Mój (Jezusa) Kościół jest jak stara matka; może nie jest najpiękniejsza i najmodniejsza, ale niejedno przeżyła i wie, co jest dobre dla dzieci. Tak się zastanawiałem ostatnio pod wpływem różnych komentarzy i szemraniny w mediach. Co zrobilibyśmy dzisiaj bez kleru i tych „czarnych”, chodzących w sutannach i habitach? Ks. Zdzisław, ja i franciszkanin Marcin – o. Sofroniusz – czyli my kler i my czarni dzisiaj modlimy się na pogrzebie Patryka, za chwilę odprowadzimy go na cmentarz. Wyspowiadaliśmy wielu, aby mogli przyjąć Komunię. W niedzielę ochrzciłem Katarzynę, w sobotę pobłogosławiłem na ślubie miłości Magdaleny i Mariusza, ks. Zdzisław już na emeryturze – zamiast odpoczywać, zadbać o zdrowie, to dalej rozgrzesza w zacienionym konfesjonale pod chórem w Rypinie, dalej odprawia Msze, pogrzeby.

Wspomniany wcześniej franciszkanin O. Sofroniusz – nasz ziomek Marcin, gdy dowiedział się o tej śmierci, to napisał do mnie kilka słów – ważnych słów!: „Straszna tragedia z tym Patrykiem, ale miesiąc temu, jak byłem w Strzygach poszliśmy na długi spacer i rozmawialiśmy bardzo długo o życiu, o przyszłości, o Bogu, najwięcej o Bogu, wyspowiadałem go, odprawiłem za niego mszę, napisał mi, że rozpoczyna nowe życie, nie chce już patrzeć wstecz, chce iść z Bogiem do przodu, promieniował radością i spokojem…”. Pomagałem mu w kwestiach wiary, tak było od 8 lat jak zostałem wyświęcony, spowiadał się u mnie, o ostatnie spotkanie zrobiło na mnie wrażenie, poszedł mocno za Panem Bogiem. Wierzę, że ta ostatnia rozmowa, spowiedź przygotowały go na spotkanie z Bogiem… „. Dzięki Marcinie: w imieniu Patryka i Jego bliskich za dobrą robotę!

Taki oto mamy kler i takich „czarnych”.

Pytało wielu: dlaczego Bóg dopuścił do tego wypadku? Bóg ma swoje plany i tajemnice, które może poznamy tam w innym – lepszym świecie. A może to jest właśnie zrządzenie Boże, aby w tym najbardziej odpowiednim momencie ziemskiej wędrówki powołać go do wiecznego życia…? Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył!

Na pogrzebie było wielu młodych ludzi, którzy może dawno nie zaglądali do świątyni. Odeszli? Uwierzyli prowokacjom szatana, który napluł na Kościół i zraził do Kościoła?  Żeby zrazić kogoś do Boga, to trzeba zrazić najpierw  do Kościoła. Żeby zrazić do Kościoła, to trzeba cały czas mówić źle o Nim. Przez 27 lat ks. Zdzisław udzielił blisko 1000 chrztów, m.in. Patrykowi. Co zrobiliśmy z tym sakramentem? Z pierwszą spowiedzią, komunią, bierzmowaniem….? Ile pozostało wierności tym przyrzeczeniom, wypowiadanym słowom?

Św. Augustyn po długim czasie poszukiwania Boga, pisał: „Stworzyłeś nas ku sobie Panie i nie spokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie, Panie”. Mamy nadzieję, że Patryk już odnalazł.

RKM

30. września 2018 . przez xmj

RKM to skrót od słów: Ręczny Karabin Maszynowy.

Podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w dniu 23 września w Strzygach przemawiali przedstawiciele różnych instytucji. O głos poprosił także płk. Jacek Młynarski Komendant Główny Gwardii Narodowej. Pogratulował uroczystości i pod koniec przemówienia wyjął z kieszeni różaniec. Powiedział, że „to najlepszy RKM – Ręczny Karabin Maszynowy. Gdy jechaliśmy z Warszawy do was – mówił Komendant – padał deszcz. Wyjęliśmy więc z kieszeni nasze RKM- y i strzelaliśmy modlitwą różańcową przez Maryję do Jezusa Chrystusa. Deszcz przestał padać”. Warto więc używać tej amunicji różańcowej, trzymać różaniec przy sobie i odmawiać go (podobno wtedy diabeł drży i ucieka!). Zbrójmy się, bo trwa wojna – nie trzeba chyba więcej wyjaśniać…

Rok temu po spływie kajakowym dzieci z rodzicami podchodzę do ratownika, który płynął z nami, aby podziękować za opiekę. Mówię, że grupa była ubezpieczona. A on wyjmuje różaniec z kieszeni, pokazuje go i mówi, że to jest najlepsze ubezpieczenie i koło ratunkowe.

Dziękuję tym PANOM (sic!) za piękne świadectwo wiary dla nas. Takie drobne gesty i słowa budują, i zakrywają wiele ujadających i zabijających słów zewsząd płynących. Jest zatem nadzieja na zwycięstwo DOBRA, PIĘKNA, MIŁOŚCI, WIARY! Pomimo wszystko!

Papież Franciszek prosi nas, abyśmy szczególnie w październiku modlili się na różańcu za Kościół. Dlatego zapraszam do pospolitego ruszenia, chwytania RKM-ów, ubezpieczania i rzucania kół ratunkowych przez różaniec. 

Ojczyzna, kiedy myślę…(2)

10. września 2018 . przez xmj

Trzy lata po śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego (jak wiemy postać w polskiej historii wybitna i zarazem kontrowersyjna) mieszkańcy Strzyg postanowili postawić pomnik poświęcony jego pamięci. Okazja była dobra, bo na okoliczność 20 – lecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Na ówczesnym pomniku wypisano: „Obrońcy Ojczyzny, Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu społeczeństwo parafii Strzygi.” Pradziadkowie i dziadkowie obecnych mieszkańców parafii, jak widać, byli patriotami i potrafili zjednoczyć swoje myśl i działania. Widać to na tym zdjęciu archiwalnym:

 Może ktoś rozpozna swoich bliskich? Był rok 1938 i nikt pewnie wtedy nie sądził, że za rok przyjadą do Strzyg Niemcy, zamkną kościół, aresztują ks. Stanisława Przybyłowskiego, pochodzącego z Sumina, zamordują go 2 listopada 1939 roku w Michałkach. I także pomnik Marszałka nie spodobał się Niemcom: Gdy 8 września 1939 roku, po południu wpadł do wsi oddział niemieckich żołnierzy, ich dowódca od razu zwrócił uwagę na pomnik marszałka. Zawołał sołtysa aby ten przy pomocy okolicznych chłopów „do rana zrobił z tym porządek” – czytamy w jednym z artykułów Piotra Grążawskiego: Artykuły o pomniku: „Gdzie jest Marszałek?”,  „Jednak stał w Strzygach pomnik Piłsudskiego”.

Podczas wizyty duszpasterskiej u lokalnego przedsiębiorcy i patrioty Pana Daniela Zdziarskiego zauważyłem popiersie Marszałka Piłsudskiego, na ścianach obrazy z nim i wiele patriotycznych emblematów. Po rozmowie i wysłuchaniu historii sprzed wojny, rzuciłem hasło, że może warto na 100 -lecie odzyskania niepodległości przez Polskę, przywrócić pamięć o Józefie Piłsudskim? Pomysł przerodził się w działanie. Najpierw trzeba było: znaleźć odpowiednie miejsce, zrobić projekt, uzyskać zgodę Biskupa Płockiego na budowę pomnika, potem uzgodnić z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Toruniu i ze Starostwem Powiatowym w Brodnicy. Zgody i uzgodnienia otrzymaliśmy. Parafia dała działkę (poza terenem kościelnym), koszty budowy pomnika pokrył Pan Daniel Zdziarski. Dobrzy ludzie z parafii i spoza niej pomagali przy pracach budowlanych i przy otoczeniu pomnika. To wszystko  pro publico bono! Oczywiście zapewne znajdą się wiecznie niezadowoleni i niespełnieni – tym polecam przeczytać wpis.

Uroczyste odsłonięcie pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego odbędzie się w niedzielę 23 września. Rozpoczniemy od poloneza w wykonaniu dzieci z naszej p0arafii o g. 11.30. O g. 12.00 Ksiądz Biskup Mirosław Milewski odprawi Mszę św. w intencji Ojczyzny – dziękując Bogu za dar wolności oraz o zbawienie śp. Józefa Piłsudskiego. Odsłonięcie pomnika nastąpi po Mszy św. ZAPRASZAM WSZYSTKICH, KTÓRZY KOCHAJĄ POLSKĘ I POTRAFIĄ BYĆ RAZEM DLA JEJ DOBRA.

Ojczyzna, kiedy myślę, wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam… pisał młody Karol Wojtyła. Dla mnie Ojczyzna to miejsce i czas mego życia, to ludzie, których wspominam, a którzy uczyli mnie mówić i myśleć, kochać i modlić się, zadziwiać się i cierpieć. Dzisiaj Ojczyzna moja to zakorzenienie w TYCH, co walczyli o moją niepodległość: wspominam opowieści Babci o Cudzie nad Wisłą, dziękuję Obrońcom granic zachodnich i wschodnich z roku 1939, smucę się ofiarą Polaków z Katynia i spod Monte Cassino, podziwiam szalonych i opuszczonych Warszawskich Powstańców, modlę się za ofiary komunizmu i za oprawców – tych co podpisali pakt z diabłem! I współczuję tym, którzy nie potrafią wyrazić dzisiaj miłości do Ojczyzny…

O czym myślisz, gdy mówisz dzisiaj OJCZYZNA…?

Jedenaste przykazanie

13. sierpnia 2018 . przez xmj


Kiedyś na katechezie w szkole średniej dawałem zadanie młodzieży, aby dopisali do Dekalogu jedenaste przykazanie. Bo wiadomo, że czasy się zmieniają, Dekalog nie może zmienić się, ale może warto coś dopisać na te nowoczesne czasy…

Czytając Ewangelię na 19 Niedzielę Zwykłą rok B, pomyślałem, że warto wprowadzić jedenaste przykazanie: „Nie szemrajcie między sobą!” (J 6,41-51). Jest dzisiaj wiele szemraniny wokół nas. Jak mówił Abp Grzegorz Ryś: „Szemranina, to choroba. Jeden do drugiego mówi o tym co trzeci zrobił czwartemu. Jak chcecie rozwalić jakąkolwiek wspólnotę to zacznijcie szemrać. Począwszy od rodziny, małżeństwa, przez każdą małą wspólnotę w Kościele, parafię, aż po Kościół jako całość.”

Tak jest z tym szemraniem zapewne w każdej rodzinie, parafii, diecezji. Skoro przeciw Jezusowi szemrano, to przeciw proboszczowi, przeciw biskupowi, przeciw papieżowi też będą szemrać! I w tym potwierdza się prawdziwość Ewangelii.

To ja proponuję dołożyć od dziś jedenaste przykazanie do Dekalogu i zamiast szemrać, wziąć na siebie jakieś zadanie, jakąś posługę, podjąć się jakiej pracy w parafii, w Kościele. Przyjdź do proboszcza, do kościelnego i powiedz, że masz czas wolny, dwie ręce i chcesz coś zrobić dla kościoła, parafii, na cmentarzu, podziel się tym, co masz, bo „szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli” (Albert Schweitzer. Możesz przyjść i adorować Jezusa w pustym kościele, może wziąć różaniec do ręki, iść czy jechać na pielgrzymkę. Łatwo jest szemrać, trudniej zrobić coś dobrego!

Było trochę szemraniny w parafii, gdy powstawał pomnik Marszałka Piłsudskiego ( w nawiązaniu do tego sprzed II wojny, który postawili mieszkańcy Strzyg w 20 rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę). Znalazł się Patriota, który ufundował ten pomnik i szemranie zakończyło się. A może znajdzie się teraz ktoś, kto wyremontuje nagrobek legionisty Radomskiego na cmentarzu  w Strzygach. Jest tyle innych zadań i pracy do wykonania! 

Warto być dzisiaj jak ten anioł z pierwszego czytania (1 Krl 19,4-8). Nie szemrał na proroka Eliasza, że mu się nie chce prorokować i żyć! Trącając go, powiedział: „Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga! Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż do Bożej góry Horeb.”

Nie szemraj, ale trącaj, szturchaj,  zaczepiaj, popychaj, ruszaj tych co im nie chce się modlić, iść na Mszę niedzielną, na pielgrzymkę, do spowiedzi. Wołaj do nich: wstawaj i jedz, bo długa droga przed tobą! TEN POKARM znajdziesz w każdej świątyni.

 

Cuda dzieją się wokół nas

31. lipca 2018 . przez xmj

Często spotykamy się z powiedzeniami: „cudów nie ma”, „nie wierzę w cuda”. Czy jednak naprawdę nie spotykamy dzisiaj cudów? W świetle nauczania Kościoła cud jest doświadczalnym zmysłami nadzwyczajnym znakiem miłości Bożej. Pan Bóg zaprasza przez ten znak do pogłębienia wiary, ukazuje, że wciąż trwa Jego pełen miłości dialog z człowiekiem i zapowiada pełnię Królestwa Bożego ( z Płockiego Katechizmu).

Piękna i mądra ta definicja, bo mówi o zaproszeniu do kochania, pogłębiania wiary i do dialogowania. Czytałem niedawno w PK rozmowę  przy rosole ks. prof. Henryka Seweryniaka z panią redaktor Moniką o chorobie, życiu, szpitalu. Spotkałem tam dwa cuda. Jeden, to cud medycyny, który zachwycił ks. Profesora i właściwie przywrócił zdrowie i życie. Drugi cud, to okrzyk wiary i być może nawrócenie młodego lekarza: „I słyszę, jak młody lekarz mówi do asystentki: „Ten Bóg to chyba musi istnieć, jak go z tego wyciągnął”. Cuda dzieją się!

Ostatnio wiele doświadczyliśmy tych znaków miłości Bożej w naszej wspólnocie parafialnej. Przez ostatnie dwa tygodnie w naszej parafii odbywał się cud rozmnożenia chleba i dobra.

Strażacy w Długiem i w Strzygach otworzyli swoje remizy na potrzeby zajęć: Warsztatów Teatralnych i Kostkowych Wakacji. Nie musieli otwierać. To był cud.

Pani Sylwia nie musiała wcale społecznie organizować tych warsztatów i  półkolonii, bo są wakacje i ma zasłużony odpoczynek od dzieci i szkoły. Nie musiała z proboszczem chodzić po prośbie, pisać i rozliczać projekt. Pani Asia swoją wymagającą miłością kochała te dzieci, przygotowywała pyszne posiłki i sprzątała to, co dzieci nabrudziły.  I to był (y) kolejny(e) cud (a). 

Dobrzy ludzie nakarmili, napoili dzieci, które chciały spotykać się w czasie wolnym i czegoś się nauczyć, coś przeżyć, gdzieś pojechać. Podzieliliśmy się jedzeniem, owocami, napojami, słodyczami a i mnóstwo dobra wynieśliśmy. Tak dzieli się dobro jak każda Eucharystia, która jest szkołą miłości i dawania.

Cud kolejny: czy żniwowanie, nie jest takim cudem rozmnożenia chleba? Żniwa już prawie zakończone. W tym roku Pan Bóg pobłogosławił pracy rolników w naszych okolicach, mimo panującej suszy. Zebrali wszystko, nie było gradobicia i nawałnic. Czas więc przygotować dożynki. Będziemy dziękować za zboże, czyli za to, co zebraliśmy „z- Bożego” obdarowania. To jest Boży dar i cud, gdy z jednego, małego ziarenka, powstaje wiele innych. Tym cudem Bóg karmi nasze ciała i dusze na Eucharystii.

Cudem była wieczorna ulewa w sobotę, która przerwała prace żniwiarzy. Pan Bóg widocznie chciał powiedzieć, że jutro jest niedziela – Dzień Pański, kombajny niech zjadą z pól, bo trzeba pójść do kościoła i oddać cześć Bogu – dawcy życia. 

A wcześniej wzrost ziarna – czy nie jest Bożym cudem? Rolnik sieje i zbiera. A co dzieje się pomiędzy sianiem i zbieraniem? Ktoś wie?

Jest jeszcze cud oszczędności. Ewangelia w ostatnią niedzielę opowiadała o cudzie rozmnożenia chleba. Ktoś powiedział, że to nie był cud…, że to te tysiące ludzi otworzyło swoje oszczędności, zapasy, kanapki, konta i podzieliło się… a może i tak było, że Jezus otworzył te kieszenie, portfele i zapasy?

 I zawsze pozostanie cudem uśmiech i radość dzieci, które otrzymały czas, mądrość, przyjaźń, owoce, kanapki, obiady, pielgrzymkę itp. Cuda się dzieją! Naprawdę!

W pierwszy piątek miesiąca sierpnia będzie można być taki sprawcą cudu, gdy przyjdą do nas przed południem pielgrzymi  na odpoczynek.  Usiądą na trawie i będą czekać na cud dzielenia się chlebem…

Dzieci wiedzą lepiej i śpiewają z entuzjazmem nasz hymn Kostkowy

 

 

 

« Poprzednie wpisy