Reklamacja ślubu. Ufff…
28. maja 2009 . przez xmj
Ale mnie dziś życie zaskoczyło. Po mszy idę do mieszkania, zdejmuję sutannę, ktoś dzwoni. Odbieram i słyszę damski głos: proszę księdza, 02 maja ksiądz nam błogosławił nasz ślub. Przyszłam z reklamacją do księdza… Słucham? Ale o co chodzi? Już nie kochacie się? Zapytałem. Proszę zejść na dół, porozmawiamy! No dobra, to idę… z drżącym sercem. Otwieram i wchodzi tort, a za nim Ania i Rafał. Myślałem, że dostanę nim w twarz, ale uśmiech na ich twarzach wyjaśnił wszystko…
Chcieliśmy księdzu podziękować za nasz piękny ślub. Byliśmy bardzo szczęśliwi i goście zadowoleni. Przeżyliśmy go bardzo… mówi Ania.
Zamurowało mnie to zdarzenie. Nikt przez 17 lat mojej posługi kapłańskiej nie dziękował mi tak: tortem (bardzo smaczny!) i szczęściem w oczach małżonków (to się widzi i czuje). Drobiazg? Ale dla takich chwil warto żyć…
ps
Lubię błogosławić szczęśliwe pary małżeńskie… kto następny?
