Po owocach ich poznacie…
28. października 2009 . przez xmj
Jak to na wsi: jesienią trzeba zbierać owoce i warzywa. Czas na zbieranie buraków i wielu mieszkańców mojej parafii pracuje w polu. Dzisiaj widziałem u siebie za stodołą pracujący kombajn do buraków – bardzo pomaga w tej niełatwej pracy. Zapowiadają przymrozki, więc trzeba zbierać Boże dary, żeby nie zmarnować ich! Poszedłem wiec i ja do ogrodu, wykopałem marchew, pietruszkę, seler i pora. Zebrałem resztę jabłek – to złote i szare renety. Takich chyba się nie kupi dzisiaj. Nie przepadam za tymi kupnymi, bo wszystkie odmiany smakują podobnie i jakby były perfumowane. Fakt, że rosną w wielkim bałaganie, nie były pryskane i nie przycinane. Wyciągnąłem największą drabinę ze stodoły i wspiąłem się na drzewa. Najwyżej były najpiękniejsze owoce, skąpane w słońcu i z rumieńcami. I jakie wielkie.
Teraz siedzę przy kominku i kosztuję te Boże dary; czuję smak dzieciństwa. Bo takimi jabłkami karmiła mnie babcia i rodzice. A ja w dzieciństwie lubiłem wdrapywać się na drzewa w sadzie i kosztować owoce.
Ktoś te drzewa posadził. Pewnie któryś z moich poprzedników. Dzisiaj ja zbieram owoce. Jak w Ewangelii. Ktoś sieje, kto inny daje wzrost, ktoś zbiera owoce. Muszę też posadzić jakieś dobre drzewa dla następców i zadbać o rosnące.
ps zapraszam na pieczone w kominku renety
