Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

…czy to już koniec?

19. stycznia 2014 . przez xmj

Kolęda 09 354~0

… czy to już koniec? Zapytało dziecko siedzące przy stole podczas wizyty duszpasterskiej, gdy odchodziłem z jego domu. Odpowiedziałem, że dalsza część wizyty będzie teraz w kościele, na Mszach świętych. Dzieci jakby więcej rozumieją ten skomplikowany świat…

Po raz piąty kolęduję w naszej parafii. Znam już dobrze mieszkańców. Wiem, gdzie usiądą, gdzie jakie meble stoją. Atmosfera wizyt duszpasterskich ma coś w sobie z głębi Słowa Bożego. Czuję to, gdy w większości rodzin czyta się Pismo Święte podczas kolędy. Wtedy Słowo staje się Ciałem, a swoi Je przyjmują.

Czuję tę tęsknotę za Bogiem w wielu domach. Często zaniedbanych religijnie, zagubionych, zapracowanych, poranionych: świat w którym żyjemy potrafi zniszczyć i wykończyć najdelikatniejsze drgnienia serca.

To zapytanie dziewczynki daje nadzieję, że ludzie szukają czegoś więcej i głębiej. Tęsknią za SPOTKANIEM. Człowiek może się znieczulić. Napatrzy się na zło, przyzwyczai się, chce zawsze więcej i więcej. Zmienia się wrażliwość ludzi. Obiecują po kolędzie wiele, a sprawdzianem dla tych obietnic jest zawsze SPOTKANIE na niedzielnej Eucharystii!

Czy to już koniec na kolejny rok… zawsze pytam siebie w głębi serca, gdy wychodzę z domu po kolędzie…

Nasza Wielka Orkiestra Codziennej Pomocy

10. stycznia 2014 . przez xmj

Zimka_2012_001

..”Żeby Kościół chociaż w małej części pomagał potrzebującym tak jak WOŚP to moglibyśmy rozmawiać !!!” -to cytat z portalu społecznościowego, dotyczący dyskusji, jaka się pojawia od 20 lat w styczniu po Bożym Narodzeniu. Nie chciałem podejmować tego tematu, bo Ewangelia uczy tego, żeby lewa ręka nie wiedziała co czyni prawa – gdy czyni dobro! Z jednej strony pomyślałem – znów sprawdza się Ewangelia w życiu. Bo skoro ludzie nie wiedzą, że Kościół pomaga potrzebującym i czyni to tak po cichu, że ludzie nie wiedzą… to o to chodziło Jezusowi przecież! Nie wnikam i nie oceniam innych. Jeśli pomagają innym, to chwała im za to.

Abyśmy mogli rozmawiać o konkretach, postanowiłem „obliczyć” na moim poletku parafialnym pomoc, której udzielamy i którą otrzymujemy w naszej rodzinie parafialnej. Na terenie parafii jest zameldowanych i zamieszkuje ok 1350 osób. Nie za wielka więc to wspólnota parafialna. Ludzie tu utrzymują się zazwyczaj z rolnictwa, wielu wyjechało za granicę w poszukiwaniu chleba, są też bezrobotni, emeryci i renciści. Jak wszędzie. Większości nie przelewa się… Nie jest łatwo utrzymać rodzinę. Żyją skromnie , ale są otwarci i ofiarni. Potrafią podzielić się tym, co mają wcale nie w nadmiarze: ziemniakami, jajkami, kiełbasą, mięsem, kaszanką (tzw. kawiorem dulskim) – pyszne swojskie specjały ( których chora UE zabroni wędzić od września!?)

Przedstawię w liczbach to, co udało się policzyć w ostatnim roku (2013), gdy chodzi o temat pomocy potrzebującym. A to przecież nasza codzienność, nie hałaśliwa orkiestra z presją.

Podaję wartość ofiary od jednego statystycznego mieszkańca parafii. Średnio do kościoła uczęszcza ok. 33%  zamieszkałych na terenie parafii, to jest ok 430 osób, które to osoby najwięcej składają ofiar (jeden z moich proboszczów mawiał: jaka wiara, taka ofiara…”)

– Na pomoc chrześcijanom na misjach (w każdej stronie świata) oraz na ratunek różnych kataklizmach w roku 2013 zebraliśmy ok 2 zł od mieszkańca (x 1350)

– Na pomoc budującym się kościołom oraz Świątyni Opatrzności udało się przekazać ok 1 zł od mieszkańca

– Dla młodzieży studiującej w Seminarium Duchownego w Płocku udało się zebrać ok 2,5 zł

-Dla stypendystów Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia uzbieraliśmy od mieszkańca ok 0,5 zł

– Zbieraliśmy też na „Caritas” (baranki wielkanocne, świece wigilijne, skarbonki, tace): wyszło ok 2,2 zł od mieszkańca

– Pomagaliśmy też w utrzymaniu Diecezji i Domu Księży Emerytów. Ubezpieczaliśmy zabytkowe świątynie. Nie wspomnę już o codziennych wydatkach, które trzeba ponosić, aby utrzymać parafię, wyremontować kościół, kaplicę, plebanię. Podczas wizyty duszpasterskiej zostawiam list do parafian, w którym podaję podsumowanie z ostatnich 4, 5 roku naszych prac w parafii.

– Każdego roku dzieci w szkołach oraz najbardziej potrzebujące rodziny otrzymały od „Caritas” ok. 4 ton żywności

– Troje młodych ludzi z parafii otrzymuje comiesięczne stypendium od Fundacji Dzieła Nowego Tysiąclecia

– Ośmioro dzieci za darmo wypoczywało na koloniach organizowanych przez Caritas i parafię

– Warto przypomnieć sobie wycieczki, konkursy, warsztaty, ogniska, pielgrzymki, festyny, rozgrywki sportowe dla dzieci i młodzieży

Polecam artykuł porównujący dwie organizacje: „Wielka Orkiestra Codziennej Pomocy (WOCP) – Caritas i WOŚP. Podany jest on na portalu raczej nie przepadającym za Kościołem: wejdź tu. Wiemy te, że Caritas na cele statutowe przeznacza do 3% zebranych środków, WOŚP ok 50 %. Czy rozumiecie to?

Taka mała ta nasza wspólnota, ale dobra wiele się przelewa… Pozdrawiam wszystkich dobrych ludzi!

Swoi Go nie przyjęli…

4. stycznia 2014 . przez xmj

nokia zdjęcia 008 nokia_zdjęcia_013

Na świecie było Słowo,
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli…. to z Ewangelii wg. św. Jana czytanej w okresie Bożego Narodzenia. I znów Ewangelia sprawdza się w życiu! Tak było 2000 lat temu, gdy Jezusa nie przyjęli „swoi” w Betlejem. A potem za 33 lata nie przyjęli Go i powiesili na drzewie krzyża. Świat Go nie poznaje i dzisiaj, a swoi Go nie przyjmują nadal.

Kolęduje w parafii po raz piąty. Spotykam ludzi, którzy Go przyjmują w Komunii świętej, podczas Mszy św., w pięknym życiu chrześcijańskim wtedy, gdy przebaczają i żyją miłością ewangeliczną. Są także swojacy, którzy Go nie przyjmują, chociaż przyjmują kolędę…? To wtedy wiara staje się zwyczajem i tradycją nie przemieniającą życia. Z bólem zauważyłem, że są nadal osoby zaniedbane duchowo, które nie przyjmują Jezusa. Obiecują, że już się szykują i przygotowują do spotkania z NIM. I tak od lat opowiadają mi. A w kościele nie widziałem nigdy. Chociaż twierdzą, że są wierzący… Swoi nie przyjęli Go…

Rozmawiałem z młodym studentem, który twierdzi, że młodzi dziś nie wierzą w Boga. On sam jak twierdzi jest wierzący, ale nie praktykujący. Próbuję przekonać go, że nie jest to logiczne, bo jak można żyć i nie oddychać? I znów swoi Go nie przyjęli…

Mieszkają razem od lat bez ślubu kościelnego. Mają dzieci ochrzczone gdzieś w kłamstwie, że wyrzekają się grzechu. Bo wszystko jest ważniejsze od zaproszenia Jezusa w swoje życie. W Wigilię zginęła w wypadku samochodowym para narzeczonych, którzy mieli zamiar wziąć ślub w nowym roku. Budowali dom, pracowali i nie zdążyli na swój ślub… Pogrzeb był jak ślub – dwie trumny przed ołtarzem. I znów swoi nie zdążyli Go przyjąć…?

Ojcu, matce, bratu, żonie, mężowi  nie przebaczę! Ale święta były magiczne, piękne, bajeczne… Gości było wielu, jedzenie nie do pokonania, mnóstwo prezentów. I znów swoi Go nie przyjęli, jeśli się nie pojednali, nie przebaczyli. To po co komu takie magiczne świętowanie?

A piesek (na zdjęciu w kaplicy w Sokołowie) poznał GO, wiedział jak przyjąć GO! Przyszedł dzisiaj na Mszę świętą, siedział pod choinką podczas Eucharystii i wsłuchiwał się w Słowo Boże i śpiew kolęd. Może warto wziąć przykład z psiaka, który wie, co dobre i jak przyjąć SŁOWO! Papież Franciszek byłby wzruszony i zachwycony!

Nie było miejsca dla Ciebie w niejednej człowieczej duszy:

Jak pachnie Bóg?

23. grudnia 2013 . przez xmj

 

SONY DSC

Świat, który nas otacza, zmienia się niemalże w każdej dziedzinie. Czas przyspiesza niemiłosiernie. Trzeba go gonić i  łapać. Tak niedawno rozpoczynaliśmy Adwent, a jutro już Boże Narodzenie! Nawet pogoda wariuje. Jest coś na rzeczy! Znaki czasu są mocne. Przypominam sobie tegoroczną Wielkanoc i mroźną procesję rezurekcyjną po śniegu w ostatni dzień marca. A dzisiaj, w przeddzień wigilii, słońce oślepiało i grzało powietrze do prawie 10 C (gwiazda betlejemska skąpana w słońcu).

Człowiek dzisiaj ucieka od Boga, boi się świąt i symboli religijnych. Zapomniał jak pachniało to pierwsze Boże Narodzenie…

Ten dzisiejszy człowiek jest  przesiąknięty konsumpcjonizmem, plastikiem i tandetą nie potrafi wyczuć pierwotnego zapachu Bożego Narodzenia: zwykła stajnia, ubogi żłób, obecność zwierząt, wizyta prostych pasterzy. A nawet smród gnoju… A nie jak dziś w wielu domach czuć zapach grzybowej na kwasie od kapusty, barszczu z uszkami, smażonego karpia, piernika, mandarynek itd…

Znalazłem piękne opowiadanie na temat zapachu: Jak pachnie Bóg?

Wkrótce po narodzinach braciszka mała Sachi poprosiła rodziców, by pozwolili jej pozostać sam na sam z bobasem. Rodzice obawiali się, że dziewczynka, jak większość czterolatków, czuje się zazdrosna i może uderzyć lub wytarmosić maleństwo, toteż się nie zgodzili. Sachi jednak nie okazywała najmniejszych oznak zawiści. Opiekowała się czule niemowlakiem, a jej nalegania, by pozostawiono ją samą z braciszkiem nasiliły się. Rodzice postanowili więc pozwolić jej z nim zostać. Wniebowzięta z radości udała się zaraz do pokoju brata i zamknęła za sobą drzwi. Uchyliły się jednak troszeczkę – dość, by zaintrygowani rodzice mogli zajrzeć do środka i podsłuchać. Zobaczyli, jak Sachi podchodzi cichutko do łóżeczka brata, nachyla się nisko nad jego twarzyczką i szepcze: – Malutki, powiedz mi, jak pachnie Bóg. Zaczynam zapominać…

Mój Bóg pachnie chlebem, miłością, przebaczeniem, dobrocią. Trudno sobie wyobrazić świętowanie urodzin bez udziału jubilata… Czy zaprosiłeś i  przyjąłeś GO w adwentowej spowiedzi i Komunii świętej?

Dzieci to wiedzą…

Adwentowa i rewolucyjna Radość Ewangelii

10. grudnia 2013 . przez xmj

 

SONY DSCPowyższy obraz przedstawia św. Mikołaja z kościoła w Dulsku. Chociaż w dokumentacji konserwatorskiej obraz ten nazywany był: św. Wojciech, potem św. Stanisław. Był tak zniszczony, że można było się pomylić co do przedstawienia postaci. Ale dokumenty wizytacyjne z XIX potwierdzają, że to św.  Mikołaj oraz Pani Konserwator poznała Świętego po jego atrybutach: trzy złote kule na księdze.

Wrócili do naszej świątyni  święci odnowieni: kiedyś Stanisław Kostka i Teresa, Florian i Matka Boska w feretronach. Tekla z ołtarza bocznego rok temu. W tym roku: w rzeźbach Karol Boromeusz i Jan Nepomucen oraz dwa rokokowe anioły. W obrazach Mikołaj i Jan Nepomucen. Święci „przeżyli” swoiste rekolekcje. I po nich wyglądają zupełnie inaczej: są ładniejsi, pachną świeżością, uzdrowieni od robaków dręczycieli, zakonserwowani, przejrzyści, jaśniejsi, bardziej rozpoznawalni.

Zapraszam zatem mieszkańców parafii p.w. Wniebowzięcia NMP w Dulsku i Gości do restauracji i konserwacji swoich relacji z Bogiem i świętymi: do adwentowych rekolekcji. Święci z naszej parafii już to przeżyli. Franciszek uczynił to w adhortacji apostolskiej EWANGELII GAUDIUM:” Zapraszam każdego chrześcijanina, niezależnie od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, by odnowił dzisiaj swoje osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem, albo przynajmniej podjął decyzję gotowości spotkania się z Nim, szukania Go nieustannie każdego dnia. Nie ma racji, dla której ktoś mógłby uważać, że to zaproszenie nie jest skierowane do niego, ponieważ «nikt nie jest wyłączony z radości, jaką nam przynosi Pan» .

Zachęcam do lektury tego „rewolucyjnej” i rewelacyjnej adhortacji Franciszka: EWANGELII GAUDIUM.

 

 

 

 

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »