Płacz Maryi w La Salette
6. maja 2010 . przez xmj
Zimno i mokro na dworze. Jak nie w maju. Znów więc otworzyłem sezon kominkowy.
Po wizycie w Altötting, pojechaliśmy na chwilę do Genewy. Piękne miasto nad jeziorem i już tam wiosnę było czuć. Tego dnia udaliśmy się do kolejnego Maryjnego sanktuarium. Tym razem we Francji, w Alpach – La Salette. Położone na wysokości 1800 m npm. Jechaliśmy tą samą drogą (wjeżdżać można pod tę górę), którą zjeżdżał (pomimo zakazu) z sanktuarium 3 lata temu autokar z polskimi pielgrzymami i wpadł do rzeki pod Grenoble. Zginęło wtedy 26 osób. Ta katastrofa była 22 lipca 2007 roku. Wracałem wtedy z pielgrzymką z Rzymu do Ciechanowa. Po pierwszych informacjach w mediach o tragedii, zaniepokojeni bliscy dzwonili do nas z Polski i pytali, czy żyjemy. Pamiętam te chwile pełne smutku i niepokoju…
W tym roku też nie było łatwo: żałoba w kraju po katastrofie smoleńskiej, wspomnienie wypadku sprzed 3 lat. Dobrze, że była noc, nie było widać tych przepaści, krętej drogi. Pomodliłem się za ofiary tych tragedii. Dojechaliśmy na miejsce ok północy. Zaskoczyła nas wszystkich głęboka zima, która tam panowała. Śniegu jeszcze dosypało przez kolejną noc. Strach było zjeżdżać po dwóch nocach tam spędzonych. Droga śliska, widoki przecudne, przepaści obok, więc różaniec do ręki i w imię Pana!
Miejsce urocze, widoki niebiańskie, zachwyt w sercu i duszy. Maryja lubi też takie miejsca, aby przekazać przez dzieci orędzie. Pastuszkowie Melania i Maksym zobaczyli Piękną Panią 19 września 1846 r. Siedziała i płakała. Czemu płaczesz? Zapytały dzieci. Odpowiedziała, że boli ją i Jej Syna bardzo, gdy ludzie nie świętują niedzieli; pracują w ten święty dzień, nie modlą się i nie chodzą do kościoła.
Orędzie Maryi z La Salette jest i dzisiaj aktualne, gdy świat odrzuca Boga, wręcz walczy a Nim. Ona płacze dzisiaj za mnie i za Ciebie też. Czemu tak trudno uwierzyć Bogu? Przyjąć słowa i płacz Matki? Tak łatwo krytykować Kościół, wygwizdać Papieża, obgadać księży? Dlaczego dziś wybacza się wszystko wszystkim, tylko nie Kościołowi? Jak przywracać nadzieję?
