Chabry kojarzą się z polską wsią, z łanami złocistych zbóż. Leniwe, skąpane w słońcu łąki i pola, pokryte wieloma setkami błękitnych kwiatów odchodzą w zapomnienie. Przyczyną tego są opryski chemiczne stosowane przez rolników. Chabry zawsze kojarzą się mi z dzieciństwem i wakacjami, które właśnie rozpoczęliśmy.
Bardzo dynamiczny był czerwiec w naszej parafii i w Polsce. Przeżyliśmy czas misji, święcenia kapłańskie i prymicję ks. Piotra, Boże Ciało, jubileusze kapłańskie, bierzmowanie. A w Polsce zakończyło się Euro. Co dalej będzie? Zobaczymy. Lubię piłkę nożną, kibicowałem „Naszym”, a gdy Ich szybko zabrakło, to Włochom. Ale Hiszpanie dokonali „masakry” w finale. Widać to było, że piłka kleiła się im do nogi, rozumieli się, mieli wyśmienitą kondycję. Skąd to się wzięło u nich? Z miłości i pasji do piłki, z wiary i nadziei w zwycięstwo, z przyjaźni i dobrej atmosfery w zespole, z tego że potrafią nie tylko grać mecze, ale i spędzać ze sobą wolne chwile, bawić się, grać w karty, być ze sobą – współodczuwać siebie. U nas jest inaczej: najwięcej „energii piłkarskiej” i pieniędzy pochłaniają tzw. działacze. Wybudowano za miliony Orliki, na których zazwyczaj gra wiatr. A potrzeba tak niewiele. Widzę to w mojej parafii. Jaki nakład jest potrzebny, aby zrobić dzieciom zwyczajne boisko? Nie Orlika, bo szkoda na to pieniędzy i ktoś się na nim dorobi. Kiedyś zobaczyłem taką scenę: przy szkole młodzi ludzie zamknęli bramę, która służyła za siatkę – no i grali mecz w siatkówkę… Inny razem chodzili po tzw boisku szkolnym i rozwalali kretowiska, aby zagrać w nogę. Poradzili sobie. Gdyby Rządzący pomogli bardziej tym na dole… to sądzę, że kolejne mistrzostwa za kilka lat moglibyśmy wygrać. Parafia robi co może w tej materii, aby rozbudzić pasję i miłość do sportu. Zapraszam w wakacje do Parku Papieskiego na badmintona, do Klubu Stodoła na ping-ponga i piłkarzyki. Może uda się przygotować boisko do siatki? Może rajd rowerowy?
A tymczasem czyścimy i malujemy drewnianą elewację naszego kościoła. Dziękuję Tym, którzy robią to z pasją i miłością. Życzę błogosławionych i anielskich wakacji:
Zakończyły się misje święte. Cieszę się, że zdecydowana większość parafian wzięła w nich udział. Wszyscy zostali zaproszeni i byli oczekiwani. Szanuję też decyzję tych, którzy nie odważyli się chwycić za broń modlitwy, Eucharystii i pojednania. Jeszcze nie przyszedł ich czas? Oby zdążyli! Jesteśmy ludźmi wolnymi i z tej wolności będziemy sądzeni.
W pierwszym dniu misji, gdy wracaliśmy z modlitw na cmentarzu, zobaczyliśmy dwie tęcze nad naszą parafią. Zostaliśmy też pokropieni upragnionym deszczem. W Biblii tęcza, to symbol przymierza Boga z człowiekiem, to uśmiech Stwórcy skierowany do stworzenia. To był dobry znak mówiący o naszym pojednaniu z Bogiem oraz zapowiadający święcenia kapłańskie i prymicję naszego parafianina Piotra.
Gdy rozmawiam z uczestnikami misji, to większość jest zadowolona z ich przebiegu, co zaznaczono w podziękowaniu: „Twoim duchowym przewodnictwem, Drogi Ojcze Misjonarzu, posługą Twojego odważnego i bezkompromisowego nauczania, posługą i świadectwem słowa głoszonego z taką mocą i przekonaniem, że chyba nawet umarli dawali mu posłuch, a ta nasza piękna świątynia drżała wraz z nami przed żarem Twojej wiary i potęgą orędzia, które głosiłeś siłą własnej wiary i skutecznością świadectwa życia – jakże skromnego i zarazem poruszającego, jak świętą pieczęcią wyciskałeś na naszych sercach i sumieniach niezatarte i piękne duchowe piętno (…) Dziękujemy, że w prosty i pozbawiony zawiłości sposób przypomniałeś nam najważniejsze prawdy naszej wiary, że nie bałeś się mówić do nas o sprawach, które dzisiaj się przemilcza, bo w ocenie tzw. „nowoczesnych ludzi” mogły by budzić uśmiech politowania, że w głoszeniu prawdy o Bogu i nas byłeś bezkompromisowy, a naszym słabościom nie okazywałeś naiwnej wyrozumiałości w duchu fałszywych kompromisów i „politycznej poprawności”.
Ojciec misjonarz pozostawił nam do realizacji postanowienia: 1. Codzienna modlitwa poranna i wieczorna. 2. Regularne uczestnictwo w niedzielnej i świątecznej Mszy Świętej. 3. Troska o Kościół. Czy misje przyniosą owoce? Życie pokaże już wkrótce.
ps a dla Tych, którym zabrakło ciszy w misje polecam:
Dawno mnie tu nie było. Życie w realu jest tak bogate, że nie pozwoliło wejść pod strzechę i coś napisać. Działo się wiele i nadal się dzieje. Wiosna przyszła ale bez deszczu. To wielki problem dla rolników. Jesień była sucha, zima bez śniegu i mroźna. Modlimy się o deszcz i o dobre plony. Ale jeśli Pan Bóg nie pobłogosławi, to „Darmo więc wstawać nawet o północy, jeżeli Pańskiej nie macie pomocy”.
Dzieci przyjęły Komunię po raz pierwszy, odnowiły przyrzeczenia chrztu. Ale czy rodzice tych dzieci pomogą im wierzyć i ocalić miłość do Boga?
Gmina w Radominie likwiduje Szkołę Podstawową w Dulsku, aby powołać Zespół Szkół z filią w Dulską. Pierwszy krok ku całkowitej likwidacji szkoły? Zobaczymy co przyniesie życie. Szkoda, że nie ma żadnej polityki prorodzinnej. Szkoda, że rodzice nie chcą mieć więcej dzieci. Szkoda, że nie wszyscy małżonkowie walczą o jedność, o siebie, o życie sakramentalne. Przeczytałem niedawno taki mądry tekst: ” Zapytano parę staruszków jak wytrzymali ze sobą 50 lat? Widzi pan – odpowiedzieli – urodziliśmy się w czasach, kiedy jak coś się psuło, to się to naprawiało, a nie wyrzucało do kosza”.
W Dzień Matki zdarzył się wypadek. Pan J. jechał motorem po córkę , aby ją przywieźć na spotkanie przed bierzmowaniem. Przy cmentarzu ktoś wyjechał nagle samochodem i Pan J. uderzył w samochód. Przekoziołkował ok 15 metrów. Mógł tego nie przeżyć. Poturbowanego ratował jego ojciec, który był akurat na cmentarzu i widział całe zdarzenie. Ranny Syn z głową na kolanach ojca… jak Pieta. Rozmawiałem z J. Zdarzenie to odczytał jako wielkie rekolekcje – misje życiowe. Twierdzi, że uratowała go Matka Boża z Lichenia, u której byliśmy razem na pielgrzymce pięć dnie wcześniej. Zobaczył w jednej chwili co naprawdę jest ważne w życiu, kogo i co mógł stracić. Odczytał właściwie ten bolesny znak czasu, chociaż czuje się jak „kotlet mielony” – jak sam twierdzi. Podziwiam Jego siłę i wolę życia. Po dwóch dniach od tak poważnego wypadku – miał siłę przyjechać do proboszcza i podzielić się radością, że dostał drugie życie…
Wiele osób prosi o wyjaśnienie jednego z ogłoszeń z ostatniej niedzieli: Nasza parafia realizuje projekt pod nazwą „Archipelag możliwości”. Bardzo proszę! W skład archipelagu wchodzą trzy wyspy:
1. Scholka dziecięca „Waldziołki”– Dzięki zajęciom muzycznym dzieci będą uczyły się i doskonaliły śpiew indywidualny i grupowy, kształtowały zainteresowania i gusty muzyczne, kształciły dykcję i barwę głosu, rozwijały uzdolnienia i wrażliwość na muzykę. Widocznych efektem tych działań będą występy dzieci w kościele parafialnym, w czasie spotkań integracyjnych organizowanych przez parafię, z okazji świąt i uroczystości kościelnych.
2. Warsztaty Artystyczne „Kuźnia talentów” – warsztaty artystyczne z zastosowaniem różnorodnych technik. Będą organizowane zarówno w pomieszczeniach Klubu Stodoła, jak i w plenerze (w Parku Papieskim). Zajęcia o charakterze plastyczno-technicznym pomagają rozwijać wyobraźnię, pomysłowość, fantazję, a także abstrakcyjne myślenie, rozwijają sprawność manualną oraz orientację przestrzenną. Ułatwiają również wyrażanie przeżyć i uczuć oraz działają relaksująco – pomagają uzyskać harmonię psycho-fizyczną. Widocznym rezultatem warsztatów będą wystawy prac powstających w trakcie zajęć, które również będą mogły stanowić dekoracje kościoła parafialnego (tematyka części zajęć będzie związana z okresami wpisującymi się w rok liturgiczny).
3. „W zdrowym ciele – zdrowy duch” – zajęcia sportowo – rekreacyjne. Wychowanie fizyczne i sport w sposób najbardziej widoczny wpływają na sprawność fizyczną dzieci i młodzieży oraz stają się głównym czynnikiem ich rozwoju motorycznego, są również czynnikami wspomagającymi rozwój u dzieci i młodzieży cech o charakterze społeczno – wychowawczym: uczą dokonywania wyboru, właściwie przeżywać sukcesy i porażki, kształcą dyscyplinę, silną wolę, życzliwy stosunek do ludzi, przyczyniają się do wzrostu zainteresowania współzawodnictwem i współdziałaniem, wpływają na prawidłowe kształtowanie się takich cech psychicznych, jak: refleks, inteligencja – prawidłowe rozumowanie, poprawna ocena sytuacji, zdolność przewidywania i podejmowania decyzji, wpływają na samodzielność i inicjatywę; zwiększają odporność na zmęczenie. W ramach zajęć będzie można pograć w ping-ponga, piłkarzyki, badminton, siatkówkę. Zajęcia te będą odbywały się w zależności od rodzaju dyscypliny w pomieszczeniu Klubu, w Parku Papieskim.
Jeśli nie wystarczy to wytłumaczenie to proszę o kontakt osobisty. Cieszę się, że na warsztaty zapisało się tak wiele dzieci. Niektóre chcą popłynąć na trzy wyspy! Oby tylko zapału wystarczyło. Zaczynamy już w najbliższą sobotę o 14.00 w Klubie Stodoła: popłyniemy na wyspę „Kuźnia Talentów”. Proszę, aby dzieci nie zapomniały zabrać ze sobą kuchennego wałka do ciasta. Będziemy lepić anioły.
Pragnę w tym miejscu podziękować WSZYSTKIM, którzy w jakikolwiek sposób pomogli i będą pomagać za tworzenie Archipelagu.
Agnieszka Osiecka napisała kiedyś taki tekst: „Jak pięknie jest rano, gdy jeszcze nie wszystko się stało, i wszystko może się stać, tylko brać. Jak pięknie jest wiosną, gdy jeszcze nie wszystko wyrosło, i wszystko może się stać”. Stanisław Sojka pięknie go wyśpiewuje.
Świat dzisiaj potrzebuje radości, którą rodzi wiara. Takiej radości doświadczyli uczniowie i kobiety w poranek wielkanocny 2000 lat temu nad pustym grobem Jezusa Chrystusa. T ego życzę wszystkim zaglądającym pod moją strzechę.
Jeszcze wszystko może się stać! Bo przecież pięknie jest rano. Ile nadziei daje nam poranek wielkanocny! Nadziei na radość, spotkanie, zachwyt, zbawienie. Dzisiaj otrzymałem wiele życzeń i dobrych słów z okazji Wielkiego Czwartku, który to jest można powiedzieć Dniem Księdza. Tego księdza, którego tak często i łatwo opluwa się w mediach, w internecie, w kabaretach, w rozmowach w pracy i w domu. Gdyby tak posłuchać i poczytać, to niemal wszyscy kapłani (oczywiście Kościoła Katolickiego) są przestępcami i kryminalistami najwyższej klasy. Tylko czemu prokuratura ich nie aresztuje…? Księża nie są aniołami, ale grzesznymi i słabymi ludźmi – jak wszyscy. A co Jezus na to? Odpowiedź jest jedna: „Jeżeli mnie prześladowali to i was prześladować będą.” I po raz kolejny sprawdza się ewangelia w naszym życiu!
A ci tzw. opluwacze i prześladowcy Kościoła i tak przyjdą do spowiedzi i tak poproszą o posługę kapłańską w godzinę śmierci, a rodzina o pogrzeb katolicki… Dzisiaj sutanna i koloratka są wyrzutem sumienia dla wielu, którzy zgrzeszyli, mają coś na sumieniu; dlatego tak reagują agresywnie na widok Kościoła, księdza, religii w szkole, kapelana w wojsku, szpitalu.