Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Krzyż jest drogowskazem

7. lipca 2015 . przez xmj

11665488_887627217994352_8575817373218312902_nSONY DSC

„Jak często krzyż przypomina nam drogę… Widzimy krzyże przydrożne, na które jesienią spadają liście, zimą śnieg, wiosną ciepły deszcz. Krzyż jest drogowskazem. Nie jest nieszczęściem-jest drogą, która ratuje od rozpaczy” – pisał ks. Jan Twardowski, którego setną rocznicę urodzin obchodzimy w tym roku.

Powyższe słowa Księdza Poety są dobrym komentarzem do opisu wiejskiego pejzażu, który praktycznie co kilka kilometrów każe zdjąć czapkę z głowy. Wiejskie kapliczki praktycznie są wszędzie: przy skrzyżowaniach dróg, na leśnych ścieżkach, na polach, na łąkach,  w ogrodach domowych, nad rzekami. Są zazwyczaj skromne i proste, ale też rozbudowane, kolorowe i bogate. Stanowią trwały element polskiego krajobrazu, na Zachodzie Europy nie znajdziemy takich. Są znakami wiary naszych przodków, ważnymi elementami kultury i wierności tradycji, świadkami historii tej małej ojczyzny. Jak dawniej, tak i  dzisiaj dają nadzieję, ratują od rozpaczy, wskazują drogę, utwierdzają w wierze, chronią przed nieszczęściami, zachęcają do modlitwy, gromadzą ludzi wokół siebie.

W naszej wspólnocie parafialnej naliczyłem aż 13 typowych kapliczek przydrożnych oraz 2 pomniki historyczne i  kaplicę w Sokołowie, w której sprawowana jest liturgia. W moim ogrodzie także znajdziemy 6 kapliczek. Cieszę się, że parafianie odczuwają potrzebę troski o te najważniejsze drogowskazy. W tym roku dwie kapliczki zostały gruntownie odnowione. Byłem świadkiem, jak z wielkim zapałem, miłością, poświęceniem mieszkańcy Dulska podjęli się społecznej pracy przy odnowieniu kapliczek. Wcześniej ogłoszono zbiórkę pieniędzy. Niemalże wszyscy mieszkańcy okolicy kapliczek odpowiedzieli pozytywnie i otworzyli swoje portfele. Stary krzyż z jednej z nich powędrował na wieś, gdzie nie było do tej pory żadnej kapliczki. I tam stanie się już niedługo drogowskazem. Parafianie z Pólek trochę się spierali o miejsce instalacji kapliczki. Postanowiono postawić ją tam, gdzie najwięcej ludzi będzie mogło zdjąć czapkę i pokłonić się krzyżowi.

Kapliczki przydrożne świadczą o mieszkańcach: o ich kulturze, wierze, miłości. Budują także Bożą obecność w danej miejscowości. Przechodząc obok nich, warto się zatrzymać, pokłonić, zastanowić nad przemijaniem i celem naszej drogi. Krzyż pokazuje wszystko i ratuje od rozpaczy.

Kaganek wiary zapłonął na wsi

21. czerwca 2015 . przez xmj

SONY DSC

Jak mieszkańcom wsi dzisiaj głosić Dobrą Nowinę? Czy Nowa Ewangelizacja ma szanse zaistnieć pośród „pagórków leśnych, łąk zielonych, pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem” (A. Mickiewicz). To trochę jak w filmie Zakochany Anioł, scena w Bieszczadach: tu czas płynie wolniej. Naznaczony jest zmieniającymi się porami roku, dobowym cyklem karmienia i sprzątania u hodowanych zwierząt. Wiara tu raczej ludowa, aż za bardzo zdroworozsądkowa, bez większych emocji.  Wiadomo, że Panu Bogu cześć się należy i „na nic się zda wstawać o północy, jeśli nie masz Pańskiej pomocy…”. Zaproponowałem kiedyś, abyśmy stworzyli w parafii Kręgi Kościoła Domowego. Zaprosiłem przedstawicieli Kościoła Domowego ze świadectwem i modlitwą. Parafianie posłuchali i na moją inicjatywę odpowiedzieli tak: kręgi to my mamy w każdą niedzielę po Mszach jak się spotkamy i pogadamy w kółeczkach przed kościołem.

A może nowe Koło żywego Różańca założymy – zaproponowałem przed peregrynacją figury Matki Boskiej Fatimskiej. Po co? Żeby plotkować na spotkaniach? Wolę się samotnie pomodlić w domu – padła odpowiedź od jednej parafianki.

Takie to są sielskie klimaty. Jednak Ewangelia jest tu dobrze rozumiana. Pan Jezus doskonale znał życie na wsi. Jego przypowieści w większości były adresowane do rolników, inspirowane były życiem ludzi na wsi. Można śmiało przyznać, że Jezus znał się na rolnictwie: na sianiu, wzroście, ziarnie, chwaście, winie, chlebie.

Mam więc nadzieję, że słowa Maryi: „zróbcie wszystko, co Wam powie mój Syn” (J 2,1-12) moi Parafianie potraktują poważnie i otworzą na nowo  swoje serca i umysły na Dobrą Nowinę przygotowując się i podczas nawiedzenia Pani Jasnogórskiej. Przebudzą często uśpioną i zmęczoną wiarę. Ogrzeją się przy żywym płomieniu tej wiary. Przytulą się do serca Matki, która wszystko rozumie. Rozwińmy więc błękitne sztandary!

Takie małe spostrzeżenie o RÓWNOŚCI

16. czerwca 2015 . przez xmj

SONY DSCSONY DSC

13 czerwca wraz  z grupą 45 dzieci, miałem zaszczyt i radość, reprezentować dekanat Dobrzyń n. Drwęcą na IV Krajowym Kongresie Misyjnym. Atmosfera spotkania była ciepła, radosna, modlitewna. Przyjechało na spotkanie 5.000 dzieci z całej Polski. Dzieci pięknie i kolorowo przebrane. W rękach „flagi misyjnego zapału”, „hojne dłonie”, czyli misyjna dłoń modlitwy, wykonane z papieru: do machania, pozdrawiania i modlitwy. Dłonie cieszyły się wielkim powodzeniem. To Ojciec Święty Franciszek nauczył nas „Modlitwy pięciu palców”. Kciuk, to palec, który jest najbliżej nas. Modlimy się za tych, którzy są nam najbliżsi. To osoby ważne w naszym życiu, o których często myślimy. Palec wskazujący przypomina o modlitwie za tych, którzy wychowują, uczą i leczą. Palec środkowy – najwyższy z palców. Przypomina o przywódcach, rządzących i wszystkich tych, którzy mają władzę i decydują o naszym życiu, o losie naszej wspólnoty, miasta, kraju (dzieci modliły się za Prezydenta Elekta, Wójtów, Sołtysów). Palec serdeczny. To nasz najsłabszy palec. On ma nam przypominać o modlitwie za najsłabszych, chorych, zagubionych, bezradnych i bezsilnych. Palec mały, to palec ostatni, najmniejszy ze wszystkich, przypomina o  modlitwie za nas samych. Więcej o Kongresie tu foto.

Podczas trwania Kongresu, obok hali Torwar na której byliśmy, trwały przygotowania do 15 Parady Równości. Dekorowano TIR-y, zawieszano banery (foto nr 2). My kończyliśmy, oni zaczynali. Dwa światy. Dwa bieguny. Pewnie, że każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów, demonstracji, zrzeszania się, wyrażania równości i innych wartości. Każdy robi, co lubi… Jest wolność. Ale czy jest RÓWNOŚĆ?

Demonstranci z Parady RÓWNOŚCI domagają się równości, co widać na plakacie na zdjęciu wykonanym z mojego autokaru: „Równe prawa, wspólna sprawa”. A tymczasem takie jest moje małe spostrzeżenie w temacie RÓWNOŚCI:

– Na Krajowym Kongresie Misyjnym nie było żadnej kamery, ani mikrofonu z mediów publicznych (jaka jest ich rola, zadanie, misja, powołanie?), a tym bardziej komercyjnych. Nic nie pokazano w mediach o tym dobrym i pięknym spotkaniu.

– Natomiast Paradę Równości musieliśmy oglądać niemal we wszystkich mediach, słuchać i czytać. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową te dwa wydarzenia z jednego dnia: 13 czerwca 2015. Patronem tego dnia jest św. Antoni, patron zagubionych. Przypadek?

Czy dzisiaj są w Polsce równe prawa? Takie moje małe spostrzeżenie… Znów sprawdza się powiedzenie: dobro jest ciche i pokorne, nie narzuca się. Zło krzyczy, ujada i wrzeszczy!

 

 

Pan Bóg i starość

20. maja 2015 . przez xmj

SONY DSC

Niedawno zostałem wezwany do staruszki, aby udzielić jej namaszczenia chorych. Przyjechał po mnie jej siostrzeniec, który już długi czas opiekował się swoją ciocią. Zawsze podziwiałem go za taką solidną, wręcz synowską opiekę nad ciocią. Trzeba było zrobić dosłownie wszystko przy leżącej i chorej kobiecie. Od nakarmienia poprzez nocne czuwanie obok. Po modlitwie i namaszczeniu, ze łzami w oczach, ów mężczyzna powiedział, że starość nie udała się Panu Bogu… Czy naprawdę tak jest?

Faktycznie tak jest, że ciało, które służyło nam przez całe życie, nagle odmawia posłuszeństwa. Proste czynności zaczynają być skomplikowane. Bez pomocy drugiej osoby nie damy sobie rady. Sądzę, że starość i cierpienie są po coś. Są nam dane jako zadanie i misja. Starość osoby żyjącej obok wyzwala w nas większą wrażliwość, pozwala kochać prawdziwie, pochylać się (dosłownie) nad człowiekiem, szukać sensu cierpienia i śmierci (jedynie wiara pozwala dać odpowiedzi na te najważniejsze pytania). W pędzącym coraz szybciej świecie, cierpienie i starość pozwalają zatrzymać się, a wręcz zmuszają do tego. I okazuje się wtedy, że wszystkie nasze ważne sprawy stają się mniej ważne, albo nawet wcale nie konieczne.

Samemu człowiekowi choremu i starszemu też służy ten czas jesieni życia. Ma więcej czasu dla Boga, do modlitwy, do miłości wzajemnej. Wreszcie jest to czas podsumowania życia i ostatecznego przygotowania i oczekiwania na zaproszenie na ucztę w niebie.

Dzieci wiedzą lepiej: starość jest do kochania!

Odemknij drzwi

10. maja 2015 . przez xmj

SONY DSCSONY DSC

Podczas jazdy samochodem lubię słuchać radia. Mam ulubione audycje. Rzadko można usłyszeć ambitne, mądre słowa z jakimś przesłaniem czy głębią piosenki. Niedawno włączyłem Muzyczną Jedynkę. Słucham i głośnikom nie wierzę! Natrafiłem na audycję promującą nową płytę Stanisławy Celińskiej „Atramentowa…” Miła muzyka do spokojnej jazdy, odprężająca, refleksyjna. A jakie słowa! I jacy autorzy tekstów: Wojciech Młynarski, Muniek Staszczyk, Marcin Sosnowski, Katarzyna Nosowska. Płyta ukazała się 8 maja. Ale wracając do wspomnianej audycji radiowej, chcę powiedzieć, że byłem zaskoczony prostym świadectwem wiary Pani Stanisławy. Dosłownie w dwóch zdaniach wypowiedzianych w radio zawarła całą Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie ukazaną w Ap3,20. Piosenkarka mówiła, że mamy takie czasy, w których to nie człowiek modli się do Boga, ale Bóg modli się do człowieka…I stoi przed drzwiami i czeka aż Go wpuścimy. Tę myśl przedstawiła Wojciechowi Młynarskiemu, prosząc o słowa do piosenki. Po trzech dniach pojawił się gotowy do zaśpiewania utwór zatytułowany: „Drzwi odemknij”. Tak naprawdę wystarczy tylko drzwi otworzyć (piękne staropolskie słowo „odemknąć” akcentuje to otworzenie drzwi od środka)  i zaprosić Boga w swoje życie. Ale to nie takie łatwe jak się okazuje. Zatwardziałość wielu serc jest nie do pokonania. Brakuje wiary i gotowości do ciągłego przebaczania. Droga do piekła wiedzie właśnie przez zatwardziałość serca. „W życiu, co boli, serca niedoli głos często słyszę (…) ja kocham Ciebie, wierzę w Ciebie i Ciebie szukam. Na złe i dobre niech nas połączy jedna współrzędna. (…) Więc mnie wysłuchaj, serca niepokój w nadzieję przekuj. Ona, modlitwa, o Ciebie bitwa na wieki wieków.” To fragment wspomnianej piosenki, która jest dla nas dobrym i pięknym świadectwem otwartego serca.

Bocian Bartek (na drugie ma Kuba), który przychodzi już regularnie na Msze św. do kaplicy w Sokołowie i nawet bierze czynny udział (odzywa się po swojemu), przyszedł także na plebanię. I wszedł sobie odważnie na posesję, bo była otwarta furtka. A przecież ma skrzydła i może fruwać! Wybrał otwarte drzwi.

Zwierzęta często nas zawstydzają i pokazują właściwą drogę. A przecież Jezus mówi także dzisiaj: „Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy. Wejdę do niego i będę z nim wieczerzał.  A on ze mną.” Ap3,20

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »