Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Klucze wiary: promień odbity od świętości

18. lutego 2016 . przez xmj

SONY DSCSONY DSC

Meksyk ukochał św. Jana Pawła II. I teraz dalej go kocha mimo tego, że już Go nie ma pośród nas. Odwiedził Meksyk aż 5 razy! Wielu Meksykanów, dzięki naszemu Papieżowi, traktuje Polaków w sposób wyjątkowo serdeczny; można powiedzieć, że jak promień odbity od świętości polskiego Papieża. Plac przy katedrze w Meksyku ma swój polski akcent, jakim jest pomnik św. Jana Pawła II, wzniesiony od zachodniej strony budynku. Pomnik jest podziękowaniem dla Ojca Świętego za klucz do Jego serca. Ktoś wpadł na ciekawy pomysł, aby przeprowadzić zbiórkę kluczy i przetopić je na bryłę pomnika. „Klucze wiary” są hołdem dla Ojca Świętego. Widać je na zdjęciu, jak wystają „z pleców” pomnika. Zdobył sympatię Meksykanów, którzy ofiarowali miliony kluczy do przetopienia. Z przodu, w otwartych ramionach Karola Wojtyły, w nawiązaniu do objawienia Maryi św. Jaunowi Diego, widać obraz Matki Bożej z Gudalupe. Pomnik odsłonięto 10 lutego 2007 roku.

W Meksyku miliony ludzi spotykało się z Janem Pawłem II. Kiedy na koniec pielgrzymki papieski samolot unosił się nad Meksykiem, żegnał Go „dywan światła”. To mieszkańcy tego jednego z największych miast świata, trzymając w rękach lusterka, przesyłali Ojcu Świętemu świetlne „zajączki”.

„Juan Pablo II eres tambien mexicano” – Janie Pawle II jesteś też Meksykaninem”.

Wołanie z Guadalupe: „Nie lękajcie się!”

10. lutego 2016 . przez xmj

SONY DSC

„Wybieram się do Meksyku, aby spróbować zarazić się bogactwem waszej wiary” – powiedział Franciszek w przesłaniu wideo do mieszkańców tego latynoskiego kraju. Ojciec Święty udaje się w podróż apostolską do Meksyku w dniach:12-18 lutego 2016r. Już w styczniu  na meksykańskich ulicach można było wyczuć atmosferę oczekiwania i radość z jaką oczekują na Franciszka. Oczywiście mogłem kupić obrazek Matki Bożej – „Guadalupana” z obecnym Papieżem. Guadalupana w całej krasie – z właściwym Meksykanom kiczem.

Meksyk to drugi po Brazylii, pod względem ilości wyznawców katolicyzmu, kraj na świecie. Mieszka tam 93 miliony katolików (prawie 90 % wszystkich mieszkańców). Będę obserwował tę Pielgrzymkę Franciszka, bo ciekawy jestem, jak Ojciec Święty będzie próbował zarazić się bogactwem wiary Meksykanów. Na pewno będzie to święto wiary.

Ich wiara ma rys Maryjny. Wiadomo, że Guadalupe jest największym sanktuarium Maryjnym na świecie. Objawienia Maryi z 1531 r. w osobie młodej Indianki mówiącej w ich języku św. Juanowi Diego, spowodowały „oswojenie” mieszkańców. Maryja idealnie weszła w pełne symboli życie Indian. Pokochali Ją jako swoją Matkę. Śmieją się, że „Guadalupana” jest ważniejsza od Jezusa i Boga samego.

Franciszek powiedział, że Meksykanie mają taki sposób bycia, „który jest owocem bardzo długiej drogi, historii, która wykuwała się powoli, wśród bólu, osiągnięć i upadków, w poszukiwaniach, ale jest jak nić przewodnia”. „Macie wiele bogactwa w sercu i przede wszystkim nie jesteście sierotami, gdyż napełnia was radość, iż macie Matkę a gdy człowiek czy naród nie zapomina o swej Matce, Ona daje mu bogactwo, którego nie da się opisać, ale należy je przyjąć i przekazać”. Papież chce tego wszystkiego tam szukać. Przypomniał żart meksykański, jak pewien mieszkaniec tego kraju powiedział o sobie: „Jestem ateistą, ale jestem Guadalupaninem” [czcicielem Matki Bożej z Guadalupe – za KAI].

Kochają Polaków, a zwłaszcza św. Jana Pawła II. On ich przebudził do wiary, tak jak nasz naród podczas pierwszej pielgrzymki do Polski. Religia mieszkańców Meksyku jest prosta, spontaniczna, przepełniona radością, tańcem, mnóstwem kwiatów, kiczem, pewnymi zwyczajami indiańskimi i z czasów pogańskich (np. kult Świętej Śmierci). Meksyk to kraj męczenników chrześcijańskich. Wystarczy wspomnieć Cristiadę. W kraju widać niekończącą się przemoc między kartelami narkotykowymi, które walczą ze sobą o kontrolę sprzedaży środków odurzających. Ważną częścią działalności Kościoła jest obrona życia i rodziny. W Meksyku istnieje poważny problem migracji za chlebem do USA.

Franciszek przed Pielgrzymką mówił: że w obliczu Maryi z Guadalupe ma poczucie bezpieczeństwa i czułości. „Ileż to razy przeżywam lęk z powodu jakiegoś problemu lub gdy zdarzyło się coś złego i nie wiadomo, jak zareagować, modlę się do Niej i chcę, aby mi powtórzyła: «Nie bój się, czyż nie jestem tutaj ja, twoja Matka?» Tak zwracała się Maryja do zalęknionego Juana Diego, gdy ten nie chciał iść do biskupa z prośbą o wybudowanie kościoła dla Indian.

Sądzę, że Franciszek  swoim słowem będzie przytulał Meksykanów tak bardzo zalęknionych i zmęczonych przemocą, korupcją, wojną, handlem ludźmi, narkotykami i bronią,  cierpieniem, zorganizowaną przestępczością. «Nie bójcie się wyjść, nie bój się mój synku, moja córeczko, czyż nie jestem tutaj ja, twoja Matka?” już teraz prosił Ojciec Święty.

A tak w Acapulco, podczas pokazów karkołomnych skoków do wody ze skał La Quebrada, reklamują na dużym banerze zbliżającą się pielgrzymkę Franciszka:

SONY DSC

Pokłosie kolędowe

9. lutego 2016 . przez xmj

Kolęda 09 354-0

15 stycznia zakończyliśmy w naszej Parafii wizytę duszpasterską, zwaną kolędą. Trwała ona od 27 grudnia 2015 do 15 stycznia b. r. Miałem  w parafii do odwiedzenia 365 rodzin i osób samotnych, Kolędę przyjęło  355 rodziny, nie przyjęło z różnych powodów 10 rodzin, co stanowi około 2% rodzin w parafii. (Najwięcej w Sokołowie). Były sytuacje, że ktoś z domowników „uciekał” z kolędy przed przybywającym kapłanem. W XXI wieku taka ucieczka z domu świadczy o niedojrzałości  konkretnej osoby. Bywały też osoby deklarujące się jako niewierzące, a kolędę przyjmowały!

– W Nadzwyczajnym Roku Jubileuszowym Miłosierdzia, w większości domów wspólnie odmówiliśmy dziesiątkę Koronki do Miłosierdzia Bożego w intencji domowników i zmarłych. Zdarzały się domy, w których nie znano tej modlitwy.

– Każdy parafianin i  goście obecni na kolędzie otrzymali do wylosowania jeden z uczynków miłosiernych względem ciała  i duszy. To jest zadanie do wykonania na cały Rok Miłosierdzia. Przypominam o tym zadaniu. Jeśli wszyscy je wykonamy, rozleje się wśród nas wiele dobra i miłości. A o to chodzi w ogłoszonym przez Franciszka Roku Miłosierdzia.

– Rozmawialiśmy o dobrym przygotowaniu i owocnym przeżyciu Peregrynacji Obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej.

– Kolęda dla większości stanowiła rodzinne i religijne wydarzenie. Wielu z radością oczekiwało kapłana, niektórzy wzięli nawet dzień wolny od pracy albo prosili o inny termin kolędy.  Dziękuję drogim parafianom za życzliwe przyjęcie  w swoich domach. Dziękuję za dar wspólnej modlitwy, świadectwo chrześcijańskiego życia i serdeczną rozmowę. Dziękuję też za cenne uwagi, które świadczą o zatroskaniu o kształt wspólnoty parafialnej. Dziękuję za ofiary pieniężne, dzięki którym będziemy mogli kontynuować tak bardzo potrzebne prace remontowe i konserwatorskie przy kościele, plebanii i na cmentarzu. Wyrażam wdzięczność tym parafianom, którzy wspierając materialnie parafię, mają swoją cząstkę w tworzeniu piękna świątyni i utrzymaniu kościoła i parafii.

– Dziękuję  też tym rodzinom, które przygotowały posiłki a także poczęstunki kawą, herbatą czy kompotem. Często zdarzały się 2,3 obiady i kilka kolacji… Dziękuję za sprawne podwożenie do domów.

– Cieszy to że wielu parafian czuje więź ze wspólnotą parafialną, utożsamia się z nią, traktując świątynię jako „swój dom”, że tu są u siebie, mówią: „u nas, w naszej parafii, w naszym kościele”. Raduję się, że wielu z was angażuję się w życie duszpasterskie w parafii. We wspólnotach służymy sobie nawzajem. Liczę na obecność i zaangażowanie ministrantów, lektorów, asysty, rady parafialnej (duszpasterskiej, gospodarczej, młodzieżowej), chóru. Marzę o nowej scholi, i nowych kołach różańcowych.

 – Wizyta kolędowa była dla mnie czasem zetknięcia się z waszymi radościami i troskami, a szczególnie rodzin i osób przeżywających troski związane ze śmiercią najbliższych, ciężką chorobą, problemami w gospodarstwach rolniczych, rozłąką związaną z wyjazdem  za granicę w celu poszukiwania pracy.

– Wielkim bólem i niepokojem jest to, że wiele osób żyje bez sakramentu małżeństwa, choć nie mają żadnych przeszkód, w niektórych wypadkach trwa to latami.

– Kolejnym poważnym zagrożeniem dla życia duchowego i wiary jest nieuczęszczanie na niedzielną Mszę św. Nie ma chrześcijaństwa bez niedzielnej Mszy świętej

-Widzę wiele religijnych zaniedbań rodziców w wychowaniu swoich dzieci i młodzieży (brak wspólnej modlitwy w domu, zwalnianie się z obowiązku niedzielnej Eucharystii)

– Jednym z najgorszych zjawisk dla życia duchowego jest obojętność na sprawy religijne. Brak wrażliwości sumienia i próba usprawiedliwienia się przed sobą, że „wszyscy” postępują podobnie. Wielu osobom nie zależy na życiu w stanie łaski uświęcającej.

– W kilkunastu rodzinach jest prawdziwy problem alkoholizmu. To zjawisko stanowi szczególną biedę moralną

– Modlę się za wszystkich parafian, również za tych, którzy są daleko od Boga i Kościoła, którzy zamknęli drzwi swoich domów i swoich serc, by się nawrócili. Niech Bóg wszystkim błogosławi i pomoże w Roku Miłosierdzia wejść w otwarte ramiona Boga Ojca, który zawsze czeka!

Hominem quaero

15. stycznia 2016 . przez xmj

320531_mgn05s18_falszerz_true_38

Powyższy obraz Williama Holmana Hunta, „Światłość świata”, idealnie ukazuje sens i cel wizyt duszpasterskich, zwanych popularnie w Polsce „kolędą”. Przypomniałem sobie o tym znanym obrazie podczas niedawnej wizyty w jednym z domów. Podszedłem do drzwi, które nie miały klamki od zewnątrz. Pukam, czekam i już odchodzę, gdy otwierają się drzwi. Wychodzi kobieta i mówi, że „dziś kolędy nie będzie w ich domu, bo wszyscy teraz się myją, gdyż jadą za chwilę na pogrzeb”. Jakieś wytłumaczenie jest…

Skojarzenie kolejne dotyczące kolędy, przypomina pewną akcję znanego greckiego filozofa Diogenesa z Synopy (żył w latach: 413 r. – 323 r. p.n.e.), który chodził kiedyś po mieście w biały dzień i lampą świecił ludziom w oczy. „Co robisz?” – pytali. Odpowiadał z zadumą: „Hominem quaero”, czyli szukam człowieka! Miał rację Diogenes. Wielu ludzi wokół, a człowieka czasem trudno spotkać!

Odwiedzam na kolędzie rodziny i pytam  jak Diogenes: „szukam człowieka” w tym domu. To moje i wielu księży kolędowanie jest szukaniem człowieka. Tego, którego nie ma w kościele. Tego, który ucieka z domu do szopy, gdy zobaczył zbliżający się samochód z proboszczem. Tych ludzi, którzy uważają się za głowy domów, a od lat zostawiają rodzinę i uciekają z własnego domu, aby tylko nie spotkać się z księdzem. Czy to szczyt odwagi?

Szukam i chcę spotkać się ze starszymi, schorowanymi ludźmi, aby poznać, porozmawiać jak człowiek z człowiekiem, udzielić sakramentu namaszczenia chorych. Od ponad sześciu lat szukałem i wyglądałem. Nie dane mi było spotkać się i zamienić choćby słowo. Teraz już za późno…

Ale znalazłem w większości spotkań kolędowych wielu dobrych, otwartych, życzliwych ludzi, którzy mieli oczy uśmiechnięte, dłonie pomocne, usta życzliwe. Dziękuję za ten wyraz CZŁOWIECZEŃSTWA!

Dziękuję także za niespodziewane spotkania z ludźmi, którzy od wielu lat nie przyjmowali kolędy. Pozwolili się odnaleźć!

Kołyska dla Jezusa

13. grudnia 2015 . przez xmj

SONY DSC

34 lata temu bywały groźne i mroźne noce zimowe. Miałem wtedy lat 15. Był stan wojenny. W sklepach nic nie było. Mama poszła w kolejkę do sklepu w godzinę policyjną, bo przywieźli buty. Ok 4.00 nad ranem usłyszałem szybkie kroki za oknem. Mama biegła  do domu, a za nią żołnierze (sąsiedzi z ORMO) z karabinami. Szukali jej, bo złamała zasady stanu wojennego. Koszmar, czy wojna? To było tak niedawno… zapomnieliśmy już? Za tą nocą nie tęsknię.

Ofiarom koszmarnego stanu wojennego zapaliłem dziś trzy świece – Trzy Światła Wolności. W Imię Trójcy Przenajświętszej!

Dziękuję za rekolekcje adwentowe, za spowiedzi, za adoracje w intencji parafian, którzy lekceważą niedzielną Mszę świętą i przestali się spowiadać. W ten czas adwentowy widzę, że moje ręce stają się kołyską dla Jezusa. W konfesjonale – podczas wielu tęsknych spowiedzi adwentowych, gdy rozgrzeszam. Podczas Mszy św. – gdy rozdaję Słowo, które staje się Ciałem.

Czy Twoje ręce są kołyską dla Jezusa?

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »