Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Pola malowane zbożem

1. sierpnia 2012 . przez xmj

„Wieś ostała pusta i jakby wymarta, chałupy były pozawierane, ba wszystko, co jeno żyło i mogło się dźwignąć z miejsca, ruszało do żniw, że nawet dzieci, nawet stare i schorzałe, nawet pieski rwały się z postronków i ciągnęły od opustoszałych domostw za narodem. Że już na wszystkich polach, jak jeno było można sięgnąć okiem, w straszliwym skwarze, wśród zbóż złotawych, w rozmigotanym i ślepiącym powietrzu, od świtu do późnego wieczora połyskiwały sierpy i kosy, bielały koszule, czerwieniały wełniaki, gmerali się niestrudzenie ludzie i szła cicha, wytężona robota i nikto się już nie lenił, na somsiadów nie oglądał, o niczym drugim nie myślał, a jeno przygięty nad zagonem kiej wół, w pocie czoła pracował.” (Chłopi, W. Reymont)

Gdzie się podziały te sierpy i kosy? Patrzę i nadziwić się nie mogę postępowi jaki nastąpił na wsi. Z dzieciństwa pamiętam żniwa w domu rodzinnym, u sąsiadów i rodziny. Może nie były to żniwa tak jak opisał Reymont, ale sierpy i kosy pamiętam, że wisiały w stodole. Trzeba było zboże połączyć w snopki, potem ułożyć w stogach. Zwieźć do stodoły i wymłócić. To były magiczne chwile dla dzieci. Skakaliśmy i wspinaliśmy się po sianie i słomie w stodołach. Bawiliśmy się w chowanego. A jaka radość była, gdy odbywało się młócenie zboża. To było wydarzenie! Schodziło się kilkanaście osób i od rana do nocy praca przy podawaniu i młóceniu zboża. Gospodynie dbały aby jedzenia i napitku nie zabrakło dla młócących. A dziś? Ktoś policzył, że w parafii może być ok 50 kombajnów. Jak taki kombajn jedzie, to trzeba zjeżdżać z drogi. Teraz słychać szum tych maszyn, które tak bardzo ułatwiają życie ludziom na wsi.

Na niedawnej Prymicji ks. Piotra, Kaznodzieja na koniec swego słowa opisującego nasze okolice, nawiązał do niemalże podobnego opisu Soplicowa w „Panu Tadeuszu” Mickiewicza. Nosimy ten obraz w sercu, gdy patrzymy na te pagórki leśne, te łąki zielone,  (…) / na te pola malowane zbożem rozmaitem, /  wyzłacane pszenicą, posrebrzane żytem; / gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała, / a wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą /  zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą.  Nasza parafia to „nasze Soplicowo”. Wczoraj miałem dwie wizyty osób, które kiedyś urodziły się i mieszkały w dzieciństwie w parafii. Mieszkają za granicą. Szukają teraz korzeni, śladów z dzieciństwa. I każdy znaleziony ślad przodków w księgach parafialnych jest nadzwyczaj cenny. Są spragnieni każdej informacji na temat zapisów chrztu, ślubu, pogrzebu. Mówią: jak żyć bez korzeni? Nie da się! Chcę wiedzieć skąd się wziąłem… Podziwiają nasz stary – nowy kościół, który wypiękniał nam w te wakacje; spoważniał, stał się taki bardziej dostojny jak przystało na 275 – letnią świątynię. Trudniej będzie zapewne przejść obok, żeby nie rzucić okiem w stronę naszego kościoła… a może do środka przyjdą częściej i liczniej mieszkańcy „naszego Soplicowa”? Czekamy!

Gdy patrzę na te potężne kombajny, szybkie, silne ciągniki z klimą, na te budujące się domy i te stare remontowane, zadbane, na te rozwijające się gospodarstwa, to nie można nie zadbać o ten pierwszy i najważniejszy dom w parafii, którym jest kościół. To przecież on jest świadkiem zakorzenienia człowieka. On wskazuje sens i cel naszego życia i tego żniwowania z miłością. W tym jubileuszowym, bo 200 -nym wpisie wyrażam wdzięczność wszystkim, którzy pomagali w jakikolwiek sposób w pracach nad konserwacją kościoła.

Niedługo dożynki. Na zdjęciu piękny wieniec dożynkowy z ubiegłego roku. Ciekawe czym parafianie zaskoczą w tym roku?

11 komentarzy do “Pola malowane zbożem”

  1. Komentarz numer 1 przez: justysia91

    Teraz żniwa to nie to samo, niby jestem młoda, ale sama odczuwam, że wraz z postępem czas koszenia skraca się niemiłosiernie, z jednej strony dobrze, ale z drugiej człowiek nie czuje nawet, że żniwa, że lato, że wakacje…
    Nawet lubię słuchać dźwięków warczących kombajnów niosących się z oddali, przy akompaniamencie świerszczy (taka romantyczka ze mnie 😉 )… Pamiętam jak byłam mała i chętnie wkładałam ręce w sypiące się złocistym strumieniem zboże, w tym roku nawet nie zdążyłam zobaczyć kombajnu na swoim polu…
    Są też minusy, jak ks. zauważył kombajny zajmują niemal całą szerokość drogi, to wielki problem, niby jest obowiązek odpinania hedera, ale w ciągu swojego życia zauważyłam to może ze 3 razy.
    Wydaje mi się, że poza techniką zmienia się też wrażliwość ludzi, jesteśmy coraz dalej od siebie.

  2. Komentarz numer 2 przez: ktoś

    Postęp jest potrzebny i konieczny. Taki jest człowiek, że chce zawsze sobie ułatwić. Fajnie może wspominać tamte czasy, ale co innego pisać, a co innego było wtedy pracować przy żniwach. Może było urokliwie, ale ludzie się napracowali bardzo. A kombajnista nie będzie odpinał hedera jak przejeżdża z pola na pole. Nikomu korona z głowy nie spadnie jak się chwilę zatrzyma i przepuści kombajn. To prawda tylko, że ludzie jakby mniej się jednoczą, bo nie mają wspólnych zadań i celów. A takim były żniwa.

  3. Komentarz numer 3 przez: radosna

    Mądrze napisane przez KTOŚ a JUSTYSIA niech sprubóje odpiąć taki heder (czasami nawet 3 razy dziennie) .Mogę udostępnić i powodzenia życzę !!!!

  4. Komentarz numer 4 przez: justysia91

    nie, dziękuję… wiem, znam, miałam bliskie kontakty z kombajnami, znam ich budowę… choć ekspertem nie jestem. Ale nie zmienia to faktu, że niektóre maszyny są tak szerokie, że zajmują całą drogę… Ja się boję. Pozdrawiam RADOSŁAWIE

  5. Komentarz numer 5 przez: radosna

    Czyli pretensje należy skierować do powiatu o poszerzenie dróg i poboczy, a bać się ???…… przesada taka duża dziewczynka no i skąd ten RADOSŁAW

  6. Komentarz numer 6 przez: justysia91

    sorry RADOSNA ;p co do dróg to się zgodzę! podpisuję się rękoma i nogami, bo masakra jakaś… jeszcze od siebie bym dodała ścieżki rowerowe.. ;D
    może ks. by mógł w tej sprawie pomóc… rajdy częściej by się organizowało….? pozdrawiam serdecznie!

  7. Komentarz numer 7 przez: ~...~

    Przebieg pracy na roli rewelacyjnie obrazuje nam również inny utwór literatury polskiej, mianowicie „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej, która żniwa ukazuje nam jako wielkie święto na wsi, do którego trzeba się wyjątkowo przygotować, także jeśli chodzi o ubiór, gdzie przystępujący do pracy żeńcy czynią to z ogromną radością, wyrażanej często poprzez śpiew.

    Ja również z sentymentem wspominam czasy dzieciństwa, kiedy jeździłam do rodziny na wieś w okresie żniw. Jako dziecko nie uczestniczyłam bezpośrednio w pracach żniwnych, co jak sobie przypominam bardzo mnie drażniło, gdy widziałam przygotowujących się do pracy pozostałych dorosłych członków rodziny, podczas gdy my dzieci musieliśmy w tym czasie pozostać w domu, ale wynagradzała nam to późniejsza możliwość skakania z wysokich stogów siana.

    A jeśli chodzi o wiejskie drogi uważam, że należy ulepszać tylko tyle, na ile jest to niezbędne do bezpiecznego poruszania się po nich,szkoda by było, żeby w miejsce tych cudownie wijących się między polami serpentyn powstały kiedyś autostrady, bo w tym jest urok wsi, że czasem trzeba się zatrzymać, nawet zjechać na bok by ustąpić innemu, i nie trzeba (przynajmniej dobrze by było) wszędzie się śpieszyć.

  8. Komentarz numer 8 przez: Agnieszka

    Jako, że wychowana jestem w mieście nigdy nie przywiązywałam większej wagi do pracy na roli. Ale powiem szczerze, że jak pierwszy raz ruszyłam w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę i mijałam ludzi pracujących na polu to dopiero wtedy nie tylko dostrzegłam prace tych ludzi i wysiłek ale zaczęłam ich podziwiać. Błogosławione są ręcę każdego kto dba i troszczy się o ziemię by wydać mogła swoje kłosy.

  9. Komentarz numer 9 przez: Maja

    Pola („malowane zbożem”)– one wydały plon, są po coś, cieszą, są dla kogoś ważne, „spełnione” i „szanowane”. Czy ja również znajdę jakąś „przystań” i będę dla kogoś , dla czegoś ważna? Tego mi najbardziej brakuje, tego potrzebuję, by się uspokoić, żyć dalej – nie tak bez sensu, ale po coś …!!!
    Zazdroszczę Księdzu skuteczności, siły, też bym tak chciała potrafić żyć!
    3.08 zupełnie przypadkowo, a może nie, przyjęłam na mszy św. sakrament namaszczenia chorych.
    Dlatego proszę Księdza, by Ksiądz objął mnie również swoja modlitwą.
    Ksiądz jest skuteczny, spełniony, wie, czego chce, co robi. Ja też chciałabym wreszcie „osiąść” gdzieś, znaleźć spokój i sens, stały cel w życiu. Wierzę, że ksiądz mi może pomóc siłą swojej wiary, zaangażowaniem i życzliwością w stosunku do każdego człowieka !!! Ufam, że złączenie się w modlitwie w mojej sprawie i w sprawach innych potrzebujących pomocy i wsparcia, będzie miało większą moc.
    Dziękuję i gorąco gratuluję jubileuszu Księdza blogu !
    Sobie, i innym „potrzebującym” , „szukającym”, życzę, byśmy byli umalowani w radość, szczęście i spełnienie! Byśmy byli malowani ciągle na nowo zadowoleniem, dobrem od innych płynącym i dobrem, wypływającym z nas do innych ludzi!!!
    Mam śmiałość o to prosić, tym bardziej, że jest to prawie w przeddzień wielkiego święta w Polskim Kościele i w Księdza parafii. Nie zapomnę nigdy o Księdzu w moich modlitwach!
    Pozdrawiam!

  10. Komentarz numer 10 przez: jk

    Ale dobrze sypie zboże w tym roku!!! Bogu dzięki!i

  11. Komentarz numer 11 przez: Basia

    A ja Księdzu po prostu dziękuję za przypomnienie tamtych żniw z naszego dzieciństwa:) Było po prostu pięknie.Mimo różnej pogody,nóg podrapanych rżyskiem,bąbli na dłoniach.Warto było:)

Napisz komentarz

Nick

Mail (wymagany)(nie będzie publikowany)

Strona www