Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Znak nadziei

15. sierpnia 2008 . przez xmj

Pielgrzymi doszli do Celu. Dziękuję za modlitwę, pozdrowienia, zdjęcia, sms-y. To wielki dar. Fotki ze szlaku miłości można oglądać tu: http://piotrciechanow.pl/galeria/
Piszę te słowa w wigilię Wniebowzięcia NMP. Ja bardziej wolę używać słowo: Zaśnięcie Maryi. Inni mówią: Przejście, Odpocznienie Maryi, Matki Bożej Zielnej. Moja Babcia na tę Uroczystość robiła bukiet z kwiatów, zbóż, ziół, warzyw i niosła do kościoła, aby poświęcić. Podobno apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli w Jej grobie kwiaty. Może takie: http://xmj.livenet.pl/galeria/

Pielgrzymi wędrują, a na Jamnej odbywa się w ten dzień „Zlot Matek Boskich”. Ludzie pobożni przywożą z różnych stron wizerunki Maryi. Bo szukają niezawodnej nadziei…a może właśnie znaleźli ją w Maryi?

Kilka dni temu byłem świadkiem rozmowy starszej kobiety z proboszczem. Sterana życiem matka i babcia trzęsącym się głosem mówi: „ale ja się boję śmierci; wiem, że ona jest blisko, chcę się wyspowiadać”. Często towarzyszę ludziom w ich cierpieniu, gdy udzielam sakramentu namaszczenia chorych, gdy jestem na pogrzebie i modlę się za zmarłych. Gdy rozmawiam, podejmuję trudne i może nie wygodne tematy, gdy troszczę się o „drugiego”, uwiecznię go na zdjęciu, porozmawiam o codzienności – to wtedy właśnie budzę chrześcijańską nadzieję. Nadzieję na dar zbawienia, które daje Bóg mający ludzkie oblicze – nie jakikolwiek b ó g … ale TEN, który umiłował mnie aż do końca. On jest fundamentem nadziei. Dlatego gdy mówimy, że ktoś: „Zasnął w Panu”, to mamy nadzieję, że królestwo Pana jest obecne tam, gdzie jest „On kochany i dokąd dociera Jego miłość”… szlakiem Miłości idę dopokąd? Do NIEBA?

8 komentarzy do “Znak nadziei”

  1. Komentarz numer 1 przez: Gusia

    Szlakiem Miłości…. cudnym pełnym przeżyć każdym dniem kolejnym kroczymy do nieba… Szukamy nadziei często nie tam gdzie powinniśmy a przecież najprościej i jednocześnie najtrudniej jest jej szukać u naszej Matki u naszego Pana. Tak pięknie brzmi nazwa święta „Zaśnięcie Maryi”. Człowiek obawia się śmierci każdy na swój sposób ale ten strach jest niczym nie uzasadniony wręcz powinniśmy się z niej cieszyć w końcu trafimy tam dokąd chcemy dążyć przez całe życie do domu Miłosiernego Ojca. Strachu nie bęzie jeśli będziemy próbować żyć według przykazań ciągle trwając w wierze. Musimy się uczyć dawać innym nadzieje nigdy nie odbierać bo może być tym co trzyma drugiego człowieka przy życiu. Człowiek na pielgrzymim szlaku odkrywa znowu smak zapach czuje nadzieje czuje wszechogarniającą miłość Boga do niego. Oddał za Nas życie za naszą miłość czy nie jest to najpewniejsza co nas spotyka w życiu – miłość Boga do mnie mizernego człowieka dlatego w Nim pokładajmy nasze nadzieje troski i zmartwienia. Żyjmy z Nim dla Niego i dzięki Niemu. Idźmy śladami Boga na ziemi szlakiem miłości do drugiego człowieka.
    „(….) On czeka aż mu się
    powierzysz bez końca
    i zobaczysz piękny
    zachód słońca
    na życia końcu
    w blasku wiary ujrzysz
    Jego Twarz pełną
    oczekiwania i miłości do Ciebie….”

  2. Komentarz numer 2 przez: rybka_sylwia

    „Wierze, że Miłość, która mnie powołała, da mi siłę, abym wytrwał w dobrym do końca, bo przecież wiara przeminie, nadzieja się spełni i zostanie tylko Miłość…” br. Rafał Szymkowiak…

    Jakież wielkie szczęście mnie spotkało, gdyż właśnie w święto Zaśnięcia Maryi zostałam przyłączona do Kościoła:) Tak, dzisiaj mija 18 lat:)

  3. Komentarz numer 3 przez: xmj

    Gratuluję Rybce 18 – tki! Ale pięknie się składa,bo dziś i u mnie rocznica włączenia do Kościoła…tylko że już 41!!! Pozdrawiam włączonych do wspólnoty Dzieci Bożych w dzień Zaśnięcia NMP. Jest jeszcze ktoś…?

  4. Komentarz numer 4 przez: ktoś

    ?Na zewnątrz widać radość, pogrzebiesz głębiej, odkrywasz cierpienie, krzyż. Między jednym i drugim jest nadzieja? – ks. Tishner
    Podobne mam myśli i znaki nadziei.

  5. Komentarz numer 5 przez: Pati

    Oczywiscie że Szlakiem Miłości idzie się do Nieba… Nigdzie indziej on nie prowadzi:) Problem z tym, że to nie zawsze 'wygodny’ szlak i mamy tendencje do 'zbaczania’….
    Taak…pielgrzymi dotarli do kolejnego przystanku, jakim na naszej drodze była Jasna Góra. Poszlismy wygadac sie, wypłakac do Mamy…i wrócic przesiaknięciMiłoscią. Byleby sie za szybo nie 'wysuszyc’ z tej Miłosci…
    Co do nadziei… Jan Paweł II powiedział: ”Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać.”
    I to jest moim zdaniem kwintesencja:) Nadzieja może byc taka wielka tylko jeśli każda chwila naszego zycia bęzie nia przepełniona. Bo nadzieję mozna odnależcie w każdym zdarzeniu. Bo jak Ksiądz napisał, to Chrystus jest fundamentem nadziei. I jeśli na Nim budujemy swoje życie, to nigdy nam tej nadziei nie zabraknie.Nadziei Nieba:)

  6. Komentarz numer 6 przez: Gusia

    Wiersz napisany podczas pielgrzymki:
    „Każdy z nas inny
    a zmierzamy w tym
    samym kierunku
    z bagażem doświadczeń
    sercem pełnym nadziei
    intencji i pragnień…
    Chcemy zawierzyć Panu
    przez Matkę
    nasze prośby
    dziękczynienia
    jak owieczki
    do pasterza pędzimy
    atakowani przez wilki…
    wiatr braku miłośći
    nami chwieje
    płyniemy statkiem…
    na sztormie..
    pozornie bez steru
    szukamy prawdy
    lecz się jej lękamy
    czekamy na spokój
    lecz nie umiemy zacząć go sami
    On czeka aż mu się
    powierzysz bez końca
    i zobaczysz piękny
    zachód słońca
    na życia końcu
    w blasku wiary ujrzysz
    Jego Twarz pełną
    oczekiwania i miłości do Ciebie?”

  7. Komentarz numer 7 przez: Kornelia

    Pielgrzymi doszli i do domów wrócili, a teraz tęsknią, bo piękne były Dni Szlaku Miłości… Mi dziś jeszcze brzmią słowa, jednej z najpiękniejszych pieśni Maryjnych:

    „Matko o twarzy jak polska ziemia czarnej,
    Matko o twarzy jak polska ziemia znaczonej bliznami
    Do serca Twego jak Syna nas przygarnij,
    Królowo nasza, tarczo obronna, módl się za nami.”

    Te słowa, ta melodia… Dają Nadzieję, przygarnia nas serce Matki, ona się nami opiekuje i idąc do Niej, wędrujemy do Nieba, nie jest łatwo, „bo bramy do Raju wąskie”, a po drodze sporo przeszkód, jednakże jest Ona, przenika każdego Miłością…

  8. Komentarz numer 8 przez: ?vera eikon?

    Nie wiem właściwie, do której notki powinnam skierować swój komentarz (?Znak nadziei? czy ?dopokąd idę??), gdyż staram się odpowiedzieć na każdą z nich po trochu. Nie będę już dzielić, więc może Ksiądz ją potraktować jako odpowiedź na obie notki.

    Gdy byłam na mszy w Dzień Wniebowzięcia NMP, ksiądz podczas kazania wspomniał o Janie Pawle II opowiadając o tym, co jest po śmierci. Mówił, że zawsze, kiedy gaśnie życie dziecka, rodzice tłumaczą mu, iż pójdzie do Nieba, nie inaczej. Tymczasem, gdy umarł Jan Paweł II mówiono: wrócił do Domu Ojca. Ksiądz powiedział również, że wraz z Ojcem świętym umarła Jego wiara. W pierwszym momencie te słowa zabrzmiały dość dziwnie, ale po chwili wszystko się wyjaśniło. Wiara umarła, bo po śmierci nie jest Mu już ona potrzebna, przemienia się w doświadczenie. To, w co Papież – Polak przez całe życie wierzył, teraz ogląda na własne oczy ? doświadcza.
    W ten sposób wiara po śmierci przechodzi w doświadczenie. My też kiedyś chcielibyśmy zobaczyć Niebo, raj, iść tam, gdzie będzie lepiej, ale nie każdy potrafi w owe Niebo naprawdę uwierzyć. Często myśl o tym, co będzie potem ? po życiu, pojawia się w chwili, jest ono zagrożone. Wtedy dopiero budzi się obawa, rodzi pytanie: co dalej? W tym momencie przypominają mi się dość smutne słowa tytułowego bohatera mojego ulubionego serialu – doktora House?a. W jednym z odcinków opowiada on studentom na uczelni o swoim przypadku, kiedy przez ponad minutę był w stanie śmierci klinicznej. Mówi o tym wydarzeniu, iż woli wierzyć, że obrazy widziane przez umierającego człowieka to tylko skutek reakcji chemicznych zachodzących w gasnącym mózgu. Słysząc to, koleżanka z pracy, dr Cameron, zadaje mu pytanie: ?wolisz więc wierzyć, że POTEM nic nie ma??. House odpowiada: ?Nie chcę myśleć po prostu, że życie to tylko jakiś test?. To przykre, ale niestety wielu ludzi może podobnie podchodzić do życia. Chcemy z niego korzystać do woli, bez ograniczeń, póki trwa. Nie potrzebujemy Boga, który będzie stawiał przed nami wyzwania. Być może czujemy się za słabi, żeby im sprostać. Szukamy Go dopiero wtedy, gdy potrzeba nam pomocy, w przeciwnym razie wolimy o Nim nie myśleć. Czy boimy się kary z Jego strony? Nie powinniśmy się lękać, tracić nadziei, bo Bóg Ojciec jest (mówiąc potocznie) ?po naszej stronie?. W powieści ?Quo vadis? jednym z bohaterów jest św. Piotr, który tak pociesza grzesznika Chilona w chwili jego nawrócenia: ?Bóg nasz to Bóg miłosierdzia [?]. Gdybyś stanął nad morzem i rzucał w nie kamienie, czybyś mógł zarzucić nimi głębinę morską? A ja Ci mówię, że miłosierdzie Chrystusa jest jako morze i że grzechy i winy ludzkie potoną w nim jako kamienie w otchłani. I mówię Ci, że jest jako niebo, które pokrywa góry, lądy i morza, albowiem jest wszędzie i nie masz mu granicy ni końca?. Nie obawiajmy się Boga, przecież On nas kocha! I chce nam pomagać, także wtedy (a może zwłaszcza wtedy), gdy upadamy. Szukając drogi w życiu, podążajmy Jego drogą. Nigdy nie jest za późno, by na nią wstąpić. Upadając przecież się nie cofamy, wystarczy tylko powstać i znów iść. Jeżeli naprawdę uwierzymy w Chrystusa, Niebo może być blisko. ?Niech się nie trwoży serce wasze. [?] W domu Ojca mego jest mieszkań wiele.? (J 14, 1-2).

    Pozdrawiam

    A tak nawiasem mówiąc: moja babcia układała bukieciki i plotła wianki z ziół i kwiatów, mnie nauczyła mama, a w tym roku robiłam je ja. Ale mało ludzi miało bukiety, można było je policzyć na palcach (w tym dwa były moje).

Napisz komentarz

Nick

Mail (wymagany)(nie będzie publikowany)

Strona www