Matura z religii? Wypłyń na głębię…
3. kwietnia 2008 . przez xmj
…i napisaliśmy pilotaż maturalny z religii… Przygotowywany był od jesieni 2007. Referaty, lekcje, pytania, sprawdziany, internetowe zadania, testy, stresy i inne emocje i intelektualne dywagacje… Czasem różne niż program wskazuje… Trzeba by pewnie zmienić program?
Cieszę się, że Młodzi to podjęli – spontanicznie, dobrowolnie, z przyjaźnią – jak to młodzież. Wyzwoliło się wiele dobra. O tym się nie mówi, nie pisze, bo dobro jest mniej krzykliwe niż zło…
Kocham Was i marzę o wycieczce z Wami… może się uda? Pomimo wszystko…?
ps do Czytelników:
Piszcie, co myślicie na temat „matury z religii”.

Uwazam, ze aby byla mozliwosc wprowdzenia matury z religii nalazy zdecydowanie zmienic program. Absurdem jest zaczynanie od konca.Dopiero nalezy myslec o maturze z z religii dla tych, ktorzy by chcieli.Nawet jezeli planuja studia teologiczne, czy inne sadze, ze obecny program malo teresciwy zarowno pod wzgledem merytorycznym, jak innymi. Otoz program powinien byc mniej doktrynalny bardziej egzytestencjalny tak w wielkim skrocie. Mlody czlowiek szuka, pyta, oczekuje odp. na jego problemy ezystencjalne. Dobrze jezeli znalazlby takie osadzenie w realiach jego zycia w programie religii. Sadze, ze mlodym ludziom obecnie ciezko jest ksztaltowac swoja hierarchie wartosci w swietle Ewangelii, gdyz nie ma spojnosci miedzy ich zyciem religijnym, a zyciem codziennym. I takie spojrzenie coraz mocniej ryzuje wspolczesny swiat, zwlaszcza media.Mlodzi ludzie powtarzaja slogany. Moze czasem i chcieliby zyc wg. Ewangelii, ale wszedzie glosi im sie ,ze to nie modne, tamto przestarzale itp….Miotaja sie miedzy wartosciami Ewangelii, a laickimi wartosciami tego swiata. Jestem zdania, ze nalezy stworzyc taki program, ktory pokazywalby, ze jest mozliwe odnalezienie we wspolczesnym siwecie, zyciu, problemach mlodego czlowieka wartosci Ewangelicznych i zycie nimi nawet wbrew modzie i istniejacym terndom.Tak jak to robil J. P. II.Dostrzegam wiele hipokryzji w nas polakach, mlodych bludziach. Pokoleniu J. P. II. Szczycimy sie tym ,ale wielu znas nie zna tak naprawde jego nauki. Uwaza go za autorytet moralny, a kiedy rozpoczyna sie dyskusja o in vitro, eutanazji, aborcji -glosi poglady dalekie od tego co glosil, pisal.Moze dlatego trzeba zmienic program by w sposob bliski mlodym ludziom ,,pokazal „EWANGELIE.
Matura z religii…no cóż…pomyśł nie jest zły. Natomiast program – zdecydowanie…
Moze to trochę kontrowersyjnie zabrzmi, ale uważam że w nauczaniu religii jest potworny bałagan… Bo generalnie to nie można się nic konkretnego doweidziec.
Ja rozumiem poruszanie agadnień egzystencjalnych…one sa bardzo potrzebne, jednakże moim zdaniem powinno sie potraktowac religie (jeśli ma już byc przedmiotem nauczania w szkole, bo to kolejna kwestia w której mam ”swój” pogląd) nieco szerzej…może niec ograniczac się jedynie do katolicyzmu?
Wg mnie religia jako przedmiot w szkole powinna poruszac kwestię religi w ujeciu historyczn7ym…i na tym tle rysowac zagadnienia dogmatyczne.
Zdaje sobie sprawę z tego, że ja patrzę na to z perspektywy ucznia – innymi słowy nie znam sprawy od odszewki. Jednakowoż takie jest moje odczucie.
Konkretnie co do matury, to myślę, że to nie głupi pomysł. Ale tylko w wypadku zmiany programu, szerszego traktowania. Chyba że zmienic ”religię” na ”religie katolicką” np i wtedy obecne ujecie bardziej by się sparawdziło….
Nie chcę wyjśc tutaj na jakąś antykatolicką, niedoświadczoną czy wymądrzajacą sie…bo bardzo fascynuje mnie religia katolicka, dogmaty naszej wiary, duchowośc…
Jednak chyba nie ma to nic wspólnego z poruszana tu kwestią…
Jeśli mamy traktowac religię jako nauke to potraktujmy ją poważnie i szeroko:D
Matura z religii? Dobry pomysł, a nawet bardzo dobry. Bez wątpienia wiele osób chciałoby zdać taki egzamin i byłby on przydatny- szczególnie na uczelnie katolickie, nie wspominając o seminariach oraz zakonach. Wiadomo, że nie będzie takiego natłoku chętnych, jak na historię, czy geografię, jednak warto nawet dla mniejszości stworzyć taki typ matury. W pierwszych latach, nie wykluczam natłoku chętnych- zwłaszcza tych, którzy zgłaszają się tylko dlatego, aby zadać egzamin dojrzałości. Już jestem pewna, choć nie widziałam pilotażu, że się przeliczą. Wydaje mi się, że my, chrześcijanie, tak naprawdę nie znamy dobrze swojej religii. Dziwi mnie często, że gdy ktoś już chce poznać nasze wyznanie dogłębnie, często pytany jest innych chrześcijan po, co to robi. Może odbiegam od tematu, ale czasem takie pytania odnoszą się także do chrześcijańskiego zachowania. Hmm… Czy muzułmanina ktoś pyta, dlaczego broni swojej wiary i postępuje według jej zasad? Niekiedy odnoszę wrażenie, że ci prawdziwi chrześcijanie są dużo mniej tolerowani…
No, i przydałoby się zmienić program nauczania oraz podejście uczniów do lekcji religii. Program nie wystarcza na zdanie matury, a uczniowie patrzą na te lekcje zazwyczaj (bynajmniej) z przymrużeniem oka.
Co do pilotażu, jako tego, który odbył się wczoraj. Ktoś tak sympatycznie powiedział: „Ksiądz nas poprosił, a my dla Księdza wszystko”. Tu nie było kpiny, a sympatia:) Miło:)
> Deus Caritas est! <
PaX!
Wkurza mnie co niektórzy Ludzie mówią… PO co matura z religii? Przecież jak ktoś nie chce to nie musi jej zdawać. to nie jest OBOWIĄZKOWY przedmiot przecież.
Moim zdaniem bardzo dobrze, że jest możliwość zdania religii na maturze. Chociaż jeśli o mnie chodzi w programie nauczania i na maturze powinno być więcej Religioznawstwa…
Pozdrawiam.
Jeśli chodzi o maturę z religii to ja też jestem za, ale po dokonaniu pewnych zmian w programie. Chociaż nie wiem jak to jest teraz, ale za moich ogólniakowych czasów, to księża bardziej rozliczli nas z obecności na niedzielnych mszach czy z aktywności przy oprawie mszy itd…moim skromnym zdaniem, aby religia znalazła się jako przedmiot do wyboru na maturze powinno to być raczej właśnie religioznawstwo, bo raczej z WIARY to nie można napisać egzaminu…ten zdamy bądź nie przed samym Panem
Pozdrawiam serdecznie
hm… ja wypowiem się jako uczestniczka ( a la „króliczek doświadczalny”) owej matury..;]
dość ciekawe było to doświadczenie i szczerze mówiąc poważnie to potraktowałam. Zajrzałam do artykułów, które ksiądz nam podsyłał na maile ^^. Oczywiście też się trochę posłuchało na lekcji. Pilotaż sam nie należał do łatwych, wymagał jakowej wiedzy. Bywały pytania naprawdę trudne. A najgorsze moim zdaniem było napisanie wypracowania. Tutaj faktycznie można było popisać się sporą wiedzą nie tylko na temat wiary. Ale coś tam sie napisało 🙂
hm… co do wprowadzenia religii jako przedmiot na maturę to jestem za, ale tylko jako dodatkowy. Uważam również, jak moi poprzednicy, że wtedy trzeba by było zmienić program nauczania. Ale to już nie mój problem xP
matura z religii… ciężko powiedzieć. Czy należałoby uczynić z religii zwykły przedmiot, z rygorem, dyscypliną, klasówkami, odpowiedzią na lekcjach? Czy lepiej pozostawić sferę absolutnej wolności, totalnego rozgardiasza, jakie kojarzą się wszystkim uczniom z religią. Jako przedmiot nieobowiązkowy traktowana jest marginalnie przez większość uczniów, a także jako łatwy i szybki sposób na poprawienie świadectwa – jedna szóstka więcej, bo przecież któż szósteczki nie dostanie, wystarczy się uśmiechnąć do księdza czy bachnąć referacik – wedle uczniowskiego mniemania. I tak to dziś wygląda… Gdzie tu miejsce na maturę z religii?
Nie wiem, jaki zakres materiału obejmuje, czy odnosi się jedynie do chrześcijaństwa czy religii świata. Jeżeli wariant drugi, jestem za. Jeśli pierwszy, już nie bardzo. Dobrze byłoby także, gdyby matura owa wchodziła nie tylko w sferę egzystencjalną. Chrześcijaństwo to 2000 lat – ciekawa, burzliwa historia. Czy matura sprawdza wiedzę historyczną? Tematy prac zmuszają do lania wody, jeśli jest się drugoklasistą nie mającym na dobrą sprawę pojęcia o religii. Jednak dla osób, hm, silniej zaangażowanych w zdobywanie wiedzy na temat religii (o ile można użyć takiego sformułowania i o ile cokolwiek ono oznacza), może to być dobrym sposobem na jej dalsze pogłębienie oraz sprawdzenie 'tego, co już wiem’. Ale co wówczas ze szkołami wyższymi? Kraj działałby niezbyt zgodnie z konstytucją, gdyby maturzysta Y nie dostał się na polonistykę dajmy na to na UKsW bądź UJ ze względu na to, iż nie miał ochoty zdawać matury z religii, z przyczyn bliżej nieokreślonych – a może akurat jest ateistą, a może akurat uważa, że matura z religii to pomysł poroniony. W skrajnym przypadku może dojść do takiej sytuacji, jednak będzie to sytuacja chora. A jak wiadomo, kiedy jeden członek chory, chory jest cały organizm.
Ostatecznie – co na celu w ogóle ma wprowadzenie takiej matury? Nie uczyni to ze sfery religii kolejnej szafy pełnej zaszufladkowanych prawd i teorii, zasad i definicji? Nie zabierze to ducha? Religia to przecież duch, a matura może sprawić, że stanie się czymś materialnym, fizycznym, przymusowym i przez to właśnie niezbyt zachęcającym. Może na oazy będziemy zabierać podręczniki i uczyć się na pamięć definicji Ducha Świętego albo książek x. Blachnickiego?
Z drugiej strony – może to zachęci, pozwoli przyswoić pewne sprawy, wiedzę. A im większa przecież wiedza – tym łatwiej odnaleźć w sobie wiarę.
i za to, że nie ma złotego środka póki co – chwała Panu.
Owszem matura z religii jest napewno potrzebna. Uwazam ze wszystko bylo ok. Zadnych zastrzezen. Pytanie nie byly strasznie latwe (ale jak to wypada przy maturze nie moga byc za proste). Poziom ogolnie byl zachowany. Nic dodac nic ujac. Miło wspominam.
no cóż, zgonie z księdza prośbą wypowiem się, po krótce na temat tej matury… bylam uczestniczką tego pilotarzu:D jak to juz ktoś powiedział-byłam 'królikiem doświadczalnym’;) no ale przechodząc do sedna- moje przeżycia? Troche mnie to stresowało, bo wiadomo, że materiał był obszerny, no i nikt z nas nie chciał dać plamy! 😉 Jedak ogólnie oceniam całe to wydarzenie na plus. Dowiedziałam się trochę nowych rzeczy-czasem nawet interesujących;P
A jeżeli chodzi o moje zdanie ad. matury z religii 'na poważnie’ : sądze, że to dobry pomysł, oczywiście religia jako przedmiot dodatkowy;) jeżeli ktoś czuje się na siłach, to czemu nie? mozna zdawać wos-mozna, mozna zdawać historie sztuki, muzyki-mozna… wiec czemu nie religię 🙂 🙂
Dopiszę coś jeszcze, tak po rozwiązaniu testu.
W zasadzie nie był trudny, jednak kilka pytań dało mi do myślenia lub poddałam się zaraz po ich przeczytaniu;) Mimo, iż łatwy można go popsuć- ta trema. De facto inaczej rozwiązuje się go swobodnie siedząc i rozmawiając w międzyczasie z innymi, niż w sztywnym ubranku, w sali pełnej zestresowanych ludzi.
Co sądzę o pytaniach? Test to aż 60 pkt, czyli 60%, reszta wypowiedź pisemna. Pominęłam kilka i, i tak wydaje mi się, że zdałabym, bez pisania pracy. Wystarczyło rozwiązać troszkę ponad połowę testu, a w tym wypadku to nic ponad siły, chyba każdego chrześcijanina. Teksty źródłowe to nic innego, niż powtórka z rozrywki, którą mamy i na polskim, i na WOSie,… Oparte na logiczności myślenia. No, tak nie mogło zabraknąć historii, jednak w niewielu zadankach. Praca pisemna? Nic trudnego dla osoby, która ma lekkie pióro- gdy wybrała temat niewymagający korzystania z wiedzy źródłowej. Trudniejszym był drugi temat, który mógł wybrać maturzysta. Musiał, pisząc go, oprzeć się na Biblii (to nic trudnego), ale także na KKK, którego dobrze nie znamy. Pismo Święte było na sali, choć wiele cytatów z PŚ potencjalny maturzysta bez wątpienia zna. Wydaje mi się, że dużo gorzej jest z naszą znajomością Katechizmu. Tu trudniej byłoby podać cytaty. Znamy ogólny zarys, czasem nawet bardzo, bardzo ogólny…
Tak swoją drogą, system nauczania z religii nie jest przygotowany do matury. Trzeba go zmienić.
Religia na maturze to dobry pomysł, jednak powinien być zawsze traktowany, jako ten dodatkowy (w końcu są także w naszym kraju mniejszości, które nie wyznają naszej religii). Nie powinno od niego zależeć, być lub nie być przyszłych studentów. 🙂
Na tak, ale by było to przemyślane i nie ograniczało wolności innych;)
Matura z religii? A czemu nie, moim zdaniem powinna być… pomóc – zawsze może, ale nigdy nie zaszkodzi. Skoro jest matura z historii filmu albo historii muzyki, to czemu nie może być z religii?
Jest tylko jeden aspekt, czy ta matura będzie nastawiona tylko na chrześcijaństwo, czy każdy będzie mógł wybrać sobie wiarę z której będzie zdawał maturę. Bo jeżeli będzie możliwa matura z chrześcijaństwa, to powinna być też możliwe matura z innych religii. Bo jeżeli tak nie będzie, to będzie to po prostu dyskryminacja innych wierzeń. A przecież żyjemy w państwie, w którym sami możemy decydować w co wierzymy i która religię wyznajemy!
Myślę, że matura z religii jest dobrym pomysłem. Było już wspomniane, że potrzebna jest, aby dostać się na katolickie uczelnie. Widziałam te arkusze i nie są takie straszne. 😀
Czy matura z religii?
Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi w momencie, gdy jest tylko pomysł i to pomysł niestety nie do końca (jeśli w ogóle) przemyślany?
1. Bo, jeśli matura z religii?to z jakiej religii?
2. Bo, jeśli matura z religii?to w jakiej formie?
3. Bo, jeśli matura z religii?to w jakim celu?
Odnosząc się do pierwszego wydaje mi się, że w naszym przypadku należałoby mówić o maturze z religii katolickiej, bo chociaż wydaje się to oczywiste, iż to właśnie mamy na myśli podejmując temat, to jednak samo pojęcie religii w ścisłym tego słowa znaczeniu nie odnosi się jedynie do religii katolickiej, ale do ogółu religii świata. Tym samym oczywistym wydaje się, że nie jest w naszym interesie podejmowanie starań o wprowadzenie matury z religii również dla innych wyznań, tego raczej chcielibyśmy uniknąć (chociaż niestety w takiej sytuacji i przy dzisiejszym światopoglądzie istnieje pewne ryzyko, że i inne wyznania podejmą tego rodzaju próbę). Dlatego jeśli matura z religii, to z religii katolickiej z elementami wiedzy o innych religiach, tych największych (mam tu głównie na myśli judaizm, islam, hinduizm i buddyzm, aczkolwiek w tym ostatnim przypadku należałoby raczej mówić o pewnego rodzaju systemie filozoficzno ? etycznym).
W jakiej formie ma to być egzamin? Bo jeśli egzamin z przedmiotu, to chyba jedynie z wiedzy, bo z wiary, jak ktoś już to słusznie zauważył, egzamin zdamy przed samym Bogiem (i to też chyba nie z samej wiary, bo taki egzamin, każdy z nas oblałby już na wstępie, bo mała jest nasza wiara niestety, wszak jak czytamy w NT: Mt 17,20). Trzeba przy tym zauważyć, że wiedza religijna (jakkolwiek ograniczając się tylko do katolicyzmu) jest wiedzą bardzo obszerną, więc oczywistym jest, że program nauczania tego przedmiotu musiałby ulec dużej zmianie, a i tak pewnie należałoby wyselekcjonować pewne elementy wiedzy z tej dziedziny. Owszem, można wesprzeć się programem realizowanym w ramach nauczania innych przedmiotów takich, jak chociażby: j. polski, gdzie poruszane są zagadnienia z literatury religijnej ? aczkolwiek chyba tylko w sensie interpretacji, czy historia, która pewne elementy wiedzy z historii Kościoła podaje ? ale są to niestety tylko elementy, a przecież sama historia Kościoła zawiera w sobie ogromną treść: historia sensu stricto, sztuka sakralna, źródłoznawstwo i wiele innych); a gdzie cała reszta? Przecież same tezy zaproponowane na pilotaż maturalny nie stanowiły pełnego obrazu możliwości, jakie niesie ze sobą nauka tego przedmiotu.
Takie podejście do tematu zmuszałoby do opracowania nowych, bądź dodatkowych podręczników, oczywiście niesie to ze sobą konieczność innej wykładni przedmiotu. Czy zatem uda się połączyć nauczanie przedmiotu ?religia? z ?nauką? wiary, bo przecież religia to również praktyki religijne, to zdobywanie swojego rodzaju poszczególnych ?stopni wtajemniczenia? szczególnie w tej początkowej fazie. Czy obecni katecheci zdołają przyswoić dzieciom, młodzieży przewidzianą programowo wiedzę, a jednocześnie przygotują ich do I Komunii św., Generalnej, następnie bierzmowania i realizowanego w ramach szkoły średniej kursy przygotowawczego do sakramentu małżeństwa? Czy uda się to wszystko zrealizować w ramach obecnych dwóch godzin lekcyjnych w tygodniu? Czy może w takiej sytuacji należałoby dokonać podziału na tych, którzy będą zdobywali tylko praktykę religijną i na tych, którzy oprócz tej pierwszej zdecydują się również na zdobywanie wiedzy (aczkolwiek sama praktyka religijna również niesie za sobą konieczność opanowania pewnej wiedzy)? W tej sytuacji należałoby może powierzyć przygotowanie do praktyki religijnej księżom i osobom zakonnym, a naukę przedmiotu katechetom świeckim? Tylko, czy takie rozwiązanie sprawy spodobałoby się każdej ze stron?
A może ograniczyć wykładnię wiedzy o tym przedmiocie tylko do nauki w szkole średniej? Jednakże w tym momencie znów nasuwa się pytanie, czy w przeciągu trzech lat uda się zrealizować przewidziany program?
Czy więc starczy zapału zarówno katechetom, jak i uczniom, by faktycznie podjąć się takiego trudu? Katecheci jestem w stanie sobie wyobrazić, że raczej poradziliby sobie (pominąwszy już sam fakt wcześniejszego studiowania przedmiotu, ale i ciągłej możliwości jego pogłębiania ? bez konieczności zajmowania się innymi dziedzinami), natomiast uczniowie ? w obliczu konieczności zdawania egzaminu z przedmiotów obowiązkowych z uwzględnieniem przedmiotów wybranych, czy zdecydują się na dodatkowy egzamin?
No właśnie, bo czemu miałby służyć taki egzamin (ostatnie z postawionych przeze mnie pytań)?
Wydaje mi się, że spełniałby on swoją rolę tylko w momencie, gdyby umożliwiał dostanie się bez egzaminów rekrutacyjnych na wyższe uczelnie ? w tym przypadku teologiczne. Nie wiem jak to jest obecnie, ale pamiętam, że do niedawna, żeby dostać się na teologię trzeba było zdać egzamin z j. polskiego i z historii. W takiej sytuacji możnaby z nich zrezygnować, a przy rekrutacji brać pod uwagę punktację z egzaminu maturalnego z religii, pozostali kandydaci oczywiście musieliby zdawać egzamin tradycyjny lub wykazać się dodatkową wiedzą religijną.
A może wprowadzić po prostu taki egzamin jako obowiązkowy w liceach katolickich, które tym samym może miałyby więcej chętnych, a co za tym idzie wzrosłaby potrzeba zakładania tego typu szkół, może to by była jakaś szansa na podniesienie ducha katolicyzmu w narodzie, kto wie?
Czy więc zatem matura z religii?
Jak sami widzicie problem jest niemały. Postawiłam tylko 3 pytania, a ile się przy tym zrodziło pytań dodatkowych i jaki długi wywód mi wyszedł, a przecież to jeszcze nie wszystkie aspekty tego problemu (chociażby kwestie powołania specjalnych komisji przygotowujących ten egzamin, komisji egzaminacyjnych, kwestie finansowe ? niestety, ale to również poważny problem), a każde z postawionych pytań wymaga odpowiedzi i to odpowiedzi przemyślanej.
I jednak chociaż projekt wydaje się daleki w realizacji, to jednak warto się nad nim pochylić?
W każdym razie serdeczne gratulacje dla tych, którzy zdecydowali się podjąć próbę wzięcia udziału w tegorocznym pilotażu, bo zdaję sobie sprawę, że chociaż nie niosło to ze sobą żadnych konsekwencji (oczywiście w przypadku niezdania), to jednak wymagało pewnie nie lada odwagi, a i trudu szybkiego przyswojenia sporej wiedzy w przeciągu niedługiego odcinka czasu. Myślę, że powinno być to zauważone i docenione przy wystawianiu oceny końcowej z religii. Radość, że są tacy wśród nas.
A tymczasem życzę sukcesów edukacyjnych i powodzenia na maturze ? tej obowiązkowej na razie?
Jestem jak najbardziej za maturą z religii. Skoro istnieje taka inicjatywa , to dlaczego nie. W sumie skoro możemy zdawać egzamin maturalny z wiedzy o tańcu, to religia też powinna trafić do spisu przedmiotów maturalnych. O formie matury pilotażowej dużo nie mogę się wypowiedzieć, bo ją tylko przejrzałem (pisali ją w naszej szkole chyba tylko pierwszo i drugoklasiści, ehh? jako przyszła maturzysta pewnie okazałam się za stara :P) Mój pierwszy wniosek po przejrzeniu arkusza: by osiągnąć dobry wynik z matury z religii konieczna jest zmiana programu (podręczników itp.) i sposobu nauczania religii. Dotychczasowe książki są mało treściwe i tak naprawdę trudno byłoby się z nich czegokolwiek nauczyć. I tu powstaje pytanie: czy oznacza to sprowadzeni religii do sfery wyłącznie wiedzy i suchych informacji? Jak wyglądałaby rola nauczyciela religii? Czy stałby się on zwyczajnym, budzącym strach w uczniach, licealnym belfrem odpytującym co lekcja. Religia od zawsze była traktowana w szkole jako przedmiot, który nie wymaga wkuwania i przygotowania się na liczne prace klasowe. Jeżeli weszłaby matura z religii musiałoby się to zmienić. Nie jestem pewna, czy sami uczniowie by to zaakceptowali. Może istniałaby możliwość utworzenia klasy z rozszerzoną religią (eh? jak to dziwnie brzmi) i to Ci uczniowie realizowaliby program przygotowujący do matury, a pozostałe klasy pozostałyby przy dotychczasowym programie. Czy znaleźli by się jednak chętni do takiej klasy? Istnieje jeszcze możliwość, by nie zmieniać sposobu uczenia religii, stworzyć nowe podręczniki, ale jeżeli uczniowie chcą zdawać religię na maturze to niech sami się dokształcają. W sumie z innych przedmiotów programy są tak przeładowane, że i tak trzeba się samemu douczać, bo w klasie nie starcza czasu na realizację wszystkiego. Wątpliwości mnożą się i mnożą, ale sądzę, że wszystko jest do wyjaśnienia. Myślę, że największy problem w wprowadzeniu matury z religii nie leży w jej formie, zmianie programów nauczania tylko w polityce. Gdy tylko w mediach pojawia się hasło ?matura z religii? spotyka się z wielkim sprzeciwem i licznymi opiniami, że stanie się ona zagrożeniem dla równouprawnienia religii. Matura jest w zakresie nieobowiązkowym, więc nie wiem, skąd to całe oburzenie. Jeżeli ktoś nie chce, to jej po prostu nie zdaje. Jeżeli jednak pojawiła się inicjatywa przedstawicieli innych religii, by stworzyć dla nich arkusz maturalny z ich wiary, to też powinna być dopuszczona.
W sumie dlaczego nie, przeciez nie jest obowiązkowa, jest potrzebna na katolickie uczelnie. Poza tym matura z religii nie jest trudna, pytania są na odpowiednim poziomie.
Skoro można zdawac maturę z innych dziwnych dziedzin, chociazby z historii sztuki, to dlaczego z religii nie?
Jak najbardziej popieram ten pomysł.
Matura z religii…moim zdaniem to trudne zagadnienie…skoro wprowadzamy maturę z religii to traktujemy ją jako przedmiot na równi z matematyką czy innym typowo szkolnym przedmiotem. Pytanie tylko czy religię mozna tak potraktować…Nauka religii w dużej mierze opiera się na wierze człowiek, która jest sferą duchową… Podstawą nauki jest to czy wierze w Boga, czy jestem w stanie przyjąć cos za prawdziwe w momencie kiedy nie moge tego „sprawdzić”…
Myślę, że obecnie, kiedy religię w szkole traktuje sie czesto jako 45 minutowa przerwę w nauce, na której mozna odrobic prace domową czy pogadać ze znajomymi matura z religii nie jest dobrym pomysłem tak jak nie jest dobrym pomysłem religia jako przedmiot w szkole, gdyz jest czesto traktowana jako mozliwość poprawienia średniej…
Dodatkowo celnym pytaniem jest co z wyznawcami innych religii czy arkusze maturalne byłbyby tworzone dla kazdego wyznania? Bo z tego co widziałam pilotarz dotyczył tylko wyznaia rzymskokatolickiego i gdyby miało tak pozostać to mogłoby to zostać uznane za przejaw dyskryminacji, wiec łamałoby to prawo…
Kończą uważam, że w obecnych realiach matura z religii jest pomysłem nietrafionym…