Czemu płaczesz? Kogo szukasz?
27. marca 2008 . przez xmj
W tym czasie wielkanocnym lubię chodzić i „odwiedzać” groby Pańskie w kościołach. Wiele mówią. To czasem arcydzieła sztuki lokalnej narracji. I tak obszedłem groby w Ciechanowie – każdy z pięciu spotkanych był inny. Rzecz ciekawa, jeśli chodzi o Warszawę; czułem się tam dwa dni po Zmartwychwstaniu jak Maria Magdalena, gdy wypowiedziała: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono…?”
A na ławeczce przed sklepem z dewocjonaliami leżał sobie Pan Jezus – przysypany z lekka śniegiem…Wydawał się taki wypoczęty, prześwietlony…ale samotny…! Pisałem kiedyś o ławeczce, która zaprasza do siebie… I tak oto chyba zaprosiła samego Jezusa!
A Ty czemu płaczesz? I kogo szukasz?

?Stoi na skale stary krzyż
Po którym wciąż
Spływają krople krwi
I ciepłe łzy
To Bóg umierając zapłakał
Człowiek Go zabił
A Bóg go ukochał.
Nie czując nic
Gdy ból serca w Nim tkwił
Po ludzku zapłakał.”
Kogo szukam w dzisiejszym świecie dla mnie trudne pytanie. staram się szukać prawdy zrozumienia szczęścia tak naprawdę wszyscy czegoś szukają…Ale w tych poszukiwaniach warto sie czasem zatrzymać i pomyśleć czy warto bo może szukamy tam gdzie nie trzeba. Szukajać przyjaciela miłości tak naprawde szukamy Boga w drugim człowieku bo On sprawia że coś nas ciągnie do innych. Płaczę z różnych powodów gdy jest miźle smutno, nikt mnie nie rozumie, mam ciężkie dni…Ale ważne by otrzeć później te łzy i szukać prawdy, bo kiedyś na krzyżu ktoś zapłakał nad tym światem i okazał nam miłosierdzie dlatego warto szukać z Nim….
Cholera! Czy, aż tak tżeba przemawiać do ludzi?
On nie chce naszej litości.
Płaczę nad sobą, że nie potrafię przyjąć Jego Miłości. Do końca zaufać.
Czego się lękam? Utraty siebie?! Kim stanę przed Nim. Miłość to relacja dwóch Osób.
Panie, jeszcze trochę się ze mna pomęczysz, ale wiem, że nie zrezygnujesz.
A ja? – „daj Boże” – by też nie.
Wiesz, że potrafię dużo znieść, byle by czuć Twoją obecność.
Errata
tżeba – powinno być trzeba
Pozdrawiam!
Jezus leży tu jak bezdomny.
Płaczę gdy czuję się niekochana, odrzucona. Szukam Miłości, a ona jakoś nie pozwala się odnaleźć…
Czemu pytasz x. Macieju o łzy, a o swoich nic nie piszesz? Łatwo pytać, trudniej pisać, zwłaszcza o łzach. Czy Ty w ogóle płaczesz?
W moim kościele w grobie Pańskim była ustawiona „zwykła, najzwyklejsza” trumna…robiło to ogromne wrażenie, na każdym kto do tego grobu przychodził…dla mnie ten grób był wyrazem tego, że mimo swojej „boskości” Nasz Pan jest bardzo ludzki…tak nam bliski…ale niektórzy wciąż nie potrafią tego zauważyć.
Mimo swoich 27lat wciąż szukam sensu życia, wciąż płaczę nad swoim dość smutnym losem, ale wiem, że są tacy którzy niestety mają gorzej, ja jestem tylko zdrową, samotną matką…ale mam też serce na dłoni i wierzę, że dobro które czynię dla innym kiedyś do mnie wróci…oby 🙂 pozdrawiam
Zaciśnięte powieki…
Pod nimi przesuwa się obraz
minionego dnia…
chwila za chwilą
powoli
nagle
twarz marszczy się w grymasie bólu…
Ale już po wszystkim
kolejny obraz
chwila
pustka
myśl, że coś stracone
nie daje spokoju…
pewnośc, że ”nic dwa razy się nie zdarza”
drażni serce…
Otwieram oczy
spod powieki wypływa
łza…
ocieram nieproszoną…
Pytania czego płaczę, szukam, nie należą do najłatwiejszych… Ciężko powiedziec o czymś co zadaje ból…
Ja chyba płaczę kiedy doświadczam tego, że coś w życiu ominęłam, że poszłam ”nie tędy” i zostawiłam kogoś, coś po drodze… Lęk przed przemijalnością życia sprawia, że chcę czerpac z niego pełłnymi garściami, to co najlepsze… dokonywac tylko dobrych wyborów.
Szukam? Szukam włąściwej drogi…teraz chyba rozpaczliweij niż kiedykolwiek… szukam Boga w człowieku, miłości, dobra… płaczę kiedy…nie znajduję albo nie dostrzegam. To drugie znacznie bardziej boli… wtedy ocieram tę 'nieproszoną’ łzę i idę dalej…trochę zaciętości i ideałow jeszcze mam 😀
Ale nie idę sama… nie chcę isc sama. Codziennie szukam obok siębie Ręki, która poprowadzi. Ta jak na razie nie zawiodła… chyba że ja jej nie widzę…
To tak. Rozpisałam się… 😉
Pozdrawiam:D
Niewiasta płakała, bo nie wiedziała, kto zabrał Pana i gdzie Go położono, a ja… płaczę, bo doskonale wiem kto, a raczej co zabiera mi Pana. Głos Jezusa w sercu jest cichy i delikatny… zupełnie niepodobny do krzyków i wrzasków, które nas na co dzień otaczaja. Płaczę, bo nie zawsze umiem słuchać Jego głosu, płaczę, bo… jestem tchórzem, który nie potrafi zapierać się siebie, nie potrafi bezgranicznie zaufać… Kogo szukam?… ja już chyba znalazłam…bo On jest sprawiedliwością, kiedy padam ofiarą niesprawiedliwości, jest siłą, kiedy upadam i potrzebuje pomocy, jest życiem, kiedy odczuwam lęk przed śmiercią, jest drogą, kiedy pragnę nieba, jest światłem, kiedy chcę unikać ciemności…jest dla mnie wszystkim…
Czemu płaczę? bo oddał życie za mnie, a ja nie jestem w stanie wyrazić swojej wdzięczności, nie potrafie pójść za nim jak jego uczniowie – natychmiast, bez chwili wahania…
Czego szukam? przewodniika, kogoś kto mnie pociągnie w jego stronę…
Płaczę,
bo?jestem słabym człowiekiem;
?szukam??dłoni,
która otrze z policzka łzę
i twarzy, tej której uśmiech rozpromienia moje oblicze,
tak po ludzku ? ludzkiej?
Dziękuję Ci Panie za pierwsze tej wiosny – ciepłe spojrzenie słońca?, radość sprawiło i?trochę ogrzało?
Dotknąć Jezusa, chociaż przez chustę, najdelikatniej ocierając Jego Twarz z potu, kurzu i krwi to przynosić sobie ulgę w cierpieniu. Płaczę z radości, że mogę być Weroniką. Szukam siebie…Pozdrawiam i dziękuję…
Widzę, że ludzie w komentarzach na tej stronie mają tendencje do rozpisywania się. Wiele z tych przemyśleń jest ciekawych oryginalnych, ubranych w strofy wierszy. Mam propozycję: Może byście założyli sobie własne blogi? Ja nikogo stąd nie wyganiam, ale czyż nie warto zaistnieć? Podzielić się z innymi ludźmi, nie tylko z tymi którym się chce bądź nie czytać komentarze na tym blogu.
Dwa dobre pytania… Cięzko na nie jednoznacznie odpowiedzieć… Czemu płaczę? Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że płaczę bo dostałem słabą ocenę, żę rzuciła mnie dziewczyna. Jednak są to bardzo (a nawet zbyt bardzo) przyziemne powody. Chyba najważniejszym powodem, że płaczę jest to, że popełniam grzechy, że cięzko jest mi z nimi walczyć. Że cały czas jestem kuszony przez szatana…
Kogo szukam? A może raczej czego? Na to pytanie jest łatwiej mi odpowiedzieć… Chyba sposobu na przezwyciężenie doczesnych grzechów, choć przyznam , że cięzko mi to idzie…Mogę teraz powiedzieć, że szukam kogoś kto pomoże mi z przezwyciążaniem doczesnych grzechów… Ale w tym momencie odpowiedz nasuwa się sama – wszystko sprowadza się do Jezusa. To Jezus może mi pomóc…
Ach jakież to proste… 🙂
Jakoś ta wypowiedź taka refleksyjna… 🙂
Co do wypowiedzi poprzednikow nie zgodze sie z tym iz Jezus lezy jak bezdomny. Jego dom jest bowiem wszędzie, on sam jest wiec wszechobecny. Okazanie go w roli osoby pozbawionej dachu nad głową ma zwrocic nasza uwage na to jka czesto w trakcje trwania swiat ludzie o nim zapominaja. WSyn bOzy lezac na tej symoblicznej lawce czeka na nas, my jednak nie potrafimy znalezc chocby chwili , by przysiasc, poddac sie refleksjom. Sklania nas to do placzu, placzemy wewnetrznie, nasza harmonia zostaje zaburzona, czlowiek zaczyna szukac zatem wyjasnienia tychze zjawisk. Dziesie sie to czasami przez dlugie lata np. podczas kilkulantoletniej nieobecnosci w Kosciele. NIe potrafi dostrzec iz jedyna definicja spokojnego zycia jest egzystencja u boku Pana Boga, w jego laskach
Dwa lata temu mój uczeń został półsierotą – odszedł ojciec.
W ubiegłym roku – matka.
Odepchnięty przez najbliższych,choć to dobry dzieciak!
Stał bezradny na korytarzu przed moją klasą i coś mruczal pod nosem. Gdy zapytałam na kogo czeka, przecież już skończyli lekcje, Jarzyna powiedzial: CZEKAM NA ŁZY. COŚ MI ZABRANIA BYĆ CZŁOWIEKIEM DO RESZTY… NIE MOGĘ NAWET ZAPŁAKAĆ!
Płaczę, więc jestem!
,,Bosi na ulicach świata
Nadzy…
Głodni…
Moja wina
Moja wina
Moja bardzo wielka wina”
szukam kogos kto móglby płakac razem ze mna, a gdy mina łzy śmiał się ze mna. to chyba jest w zyciu kazdego najwazniejsze aby nigdy nie pozostac samym-aby w chwilach zlych i dobrych miec obok siebie kogos na kim moglibysmy polegac.. szukamy w zyciu szczescia, ale czym byloby one gdybysmy nie mieli go z kim dzielic, czym mialoby byc takie szczescie w samotnosci?
Fajne zdjęcie 🙂 Ciekawe czy ksiądz ma może takie, na którym jest widoczny szyld sklepu, wtedy byłoby to jeszcze bardziej sugestywne połączenie religii i kultury masowej. 🙂
Szukam (jak każdy) spokoju, oparcia i zrozumienia. To wbrew pozorom nie takie proste. Słuchanie to ogromna umiejętność. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy wszystko dzieje się tak szybko, że ciężko zwolnić chociaż na 15 minut i zauważyć drugiego człowieka. Nie wystarczy słyszeć. 😉
Płacze gdy jest mi źle …:( ale żadko są takie chiwle 🙂 A szukam tej mojej drugiej połowki która bedzie dla mnie wszytkim-szczesciem.oparciem,bezpieczenstwem po prostu CALYM SWIATEM :):):)
Maria Magdalena… :
„Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono…?”
Dlaczego płaczę ?
Czasem bywa też tak, że…
spływają ciepłe łzy z radości, z wdzięczności…
ze wzruszenia…
a czasem z krótkich przebłysków zrozumienia… <3
"… »Trwajcie w harmonii…«
6. Jeśli straciliście równowagę,
7. czerpcie natchnienie z przejawów
8. swej prawdziwej natury…
6. Uczniowie zatroskali się,
7. lejąc wiele łez i mówiąc:
8. „Jakże mamy pójść do niewierzących
9. i głosić im Ewangelię Królestwa Syna Człowieczego?
10. Nie oszczędzili jego życia,
11. to dlaczego mieliby oszczędzić nasze?”
12. Wtedy wstała Maria Magdalena
13. objęła kolejno ich wszystkich i zaczęła przemawiać do swych braci:
14. „Nie poddawajcie się trosce i zwątpieniu,
15. albowiem jego Łaska poprowadzi was i pocieszy.
16. Natomiast chwalmy jego wielkość,
17. gdyż przygotował nas na to.
18. On wzywa nas, byśmy stali się w pełni ludzcy
19. Tak Maria zwróciła ich serca ku Dobru.."
(Ew. Marii Magdaleny)
Nietuzinkowe wpisy, dobra tematyka.