Wiosną zapachniało.
15. marca 2011 . przez xmjZapachniało, zajaśniało – wiosna, ach to ty! Tak kolorowo zakwitła wiosna w moim ogrodzie. W końcu! Nasz polski klimat jest uroczy. Mamy takie bogactwo doznań, związanych ze zmianami pór roku. Wielki Reżyser czuwa, aby nam się nie nudziło. Maluje kolorowe krajobrazy pastelami. Zaprasza na przeróżne ptasie koncerty. Powąchać też się jeszcze (nieraz) da świeżym powietrzem. Mamy za co dziękować Stwórcy. Może nie żyje się nam najbogaciej na świecie, ale z głodu nie umieramy. Widzimy na naszych oczach niewypowiedzianą tragedię ludzi w Japonii. Natura pokazała, że w jednej chwili może powalić tak potężne, rozwinięte państwo, które było budowane niesamowitą pracą milionów mieszkańców. Państwo tak odległe, a bliskie. Każdy z nas w jakiś sposób ma do czynienia chociażby z produktami tej potęgi gospodarczej. „Na nic się zda wstawać o północy, jeśli nie masz Pańskiej pomocy…” śpiewał psalmista. Widać jak na dłoni, co w życiu jest najważniejsze. Ważny jest rozwój, technika, postęp, cywilizacja, praca, utrzymanie rodziny, wykształcenie, inwestycje, giełdy, fundusze, akcje, obligacje, ceny mleka i wieprzowiny. Ale w pierwszy piątek wielkiego postu roku 2011 świat zobaczył, co w życiu tu na ziemi jest najważniejsze: to pokorne budowanie życia na skale, nie na piasku różnych miraży. Jeśli Pańskiej nie masz pomocy, jeśli nie budujesz na skale, nie czujesz wiosny, nie masz czasu dla Boga i dla siebie, to najbliższe trzęsienie świata czy tsunami zabierze Ci wszystko, co wydaje Ci się, że masz… I przykryje to wszystko deszcz radioaktywny.
A my wiosną w Dulsku remontujemy wychodki (WC) przykościelne. Niemiła to praca, niepachnąca, ale potrzebna. Od podstaw zaczynać należy, bo człowiek jest drogą Kościoła! I tak bywa, że trzeba zacząć budowanie czegoś wielkiego od gnoju i smrodu. Dziękuję Waldemarowi Odnowicielowi i Jego Kolegom za poświęcenie!
Wiosną zapachniało, zapraszam więc do wiosennej medytacji M. Grechuty:
http://www.youtube.com/watch?v=TNeqZDXvv2w
O katastrofie w Japonii podobnie pomyślałam. Wiosna, wreszcie można odetchnąć…, ciepło słońce, żyć się chce. Nowe wyzwania, może czasem i przyziemne, ale właśnie potrzebne.
Wiosna, cieplejszy wieje wiatr…
To nareszcie krokusami do Dulska zawitała, a ja ją spotkałam całymi kępkami pierwiosnków – delikatnych, białych, i słońca promieniami bystro spoglądającymi na spragnioną ciepła ziemię… pierwszym w tym roku spacerem po lesie, taflą trzeszczącego puszczającym lodem jeziora, kluczami żurawi na błękitnym niebie i tym charakterystycznym dla niej zapachem- zapachniało świeżością. Ach, wiosna…
No cudne te krokusy. Takie malutkie kwiatuszki niby nic wielkiego a ile dają radości. Może dlatego, że zwiastują dobrą nowinę o wiośnie?
Doświadczenie Japonii pokazuje nam wszystkim kim jesteśmy – tylko pyłkiem na wietrze. Może teraz Ci, którym się wydawało, że wszystko mogą zweryfikują swoje myślenie. Przecież nie nie dzieje się bez powodu. Pozdrawiam wiosennie chociaż do 21 .03. jeszcze kilka dni
Wiosna, dla mnie, to zawsze czas dający nadzieję, jakoś tak po zimowych smutkach pierwsze promienie, naprawdę dającego ciepło słońca są czymś czego człowiek oczekuje od wielu długich miesięcy, daje kopniaka do działania…
Wielkanoc, to tez czas nadziei, więc wszystko pięknie się składa… 😉
Wiosna , wiosna, ,wiosna ach to ty-piękna piosenka , dawno jej nie słyszałam ,dziękuję .
Narodziny wiosny
Gdy pierwszy nastał dzień wschodzącej wiosny młodej,
najpierwszy zbudził się śpiący na dnie bóg wody
i powstał z chłodnych łez, i głowa kędzierzawa
uderzył w lód, co legł na rzece lśniąca lawa,
i rozpękł z hukiem lód, i z prądem kry się suną,
a w słońcu suszył bóg swa głowę krętoruną.
A gdy gorącej blask słoneczny padł na gaje,
bogini wonnych ziół z pościeli miękkiej wstaje
i rozpuściła włos, co aż do ziemi spływa,
i naga polem szła bogini złotogrzywa,
a kędy pola tknie jej włos, tam wnet się trawy
zielona puści ruń i szczaw zielono-rdzawy.
Owiana ciepłem zórz, wiosennych tchem powiewów,
pieszczona wonią sfer, z różanych wyszła krzewów
i uśmiechnęła się do złocistego słońca
bogini, córa nieb, kwiatami władająca.
W złocisty szafir ócz objęła świat miłośnie,
a kędy spojrzy, kwiat prześliczny wnet wyrośnie
i wkoło lilii, róż, narcyzów kwitnie mnóstwo,
a wśród nich słońcu śle uśmiechy jasne bóstwo.
I powstał lasów bóg, strząsł zwiędłe liście z głowy
i z świeżych sobie wnet splótł liści wian dębowy,
i rozkołysał drzew gałęzie i konary,
i słuchał — płynął hymn, hymn uroczysty, stary,
i długo słuchał bóg w powadze i zadumie
odwiecznych baśni w tym rozkołysanym szumie.
Brodatych faunów huf i śnieżne nimfy społem,
za ręce wziąwszy się, pląsają nadzy kołem
na łące, kędy blask od słońca złoty pada —
przy cudnej wiatru grze tam pląsa bóstw gromada,
świat pachnie, lśni się w krąg i jakąś moc miłosna
lubieżnie pieści go… Rodząca wstała wiosna.
wiosna.. ech, a ja chora..
na stronie parafii proszę zmienić link do tej stronki, bo nie działa.. 🙁 przynajmniej u mnie – nie działa..
Wiosna w duszy też potrzebna – czekam na rekolekcje!
U mnie też krokusy i przebiśniegi cieszą oko, nad głową co i rusz słychać żurawie, dziecko do domu nie chce wracać, więc spacery coraz dłuższe… Błogooooo:-))
„Wiosna… znów nam ubyło lat …”
W kwestii Japonii warto zacytować ks. Bonieckiego: „Dramatyczne obrazy z Japonii uświadomiły kolejny raz, ze człowiek bynajmniej nie ujarzmił sił natury. Co może wobec trzęsienia ziemi na głębokości 24 km pod jej powierzchnią? Nic…”.
Nic z wiosny we mnie nie ma. Marazm totalny. Zastanawiam się, czy starczy mi sił i na jak długo. A wiosna przecież niesie nadzieję…
Poza tym, u mnie też kwitną krokusy, w przyrodzie robi się coraz ciaśniej: żurawie, gęsi, łabędzie, szpaki, coraz więcej zajęcy i sarenek, a nawet pojawiły się jenoty…
A co do Japonii, to może lepiej na takim cierpieniem zamilknąć…