Święci Dulscy. Alegoria wiary (1).
13. lutego 2011 . przez xmj
Czas na Świętych. Wydawałoby się, że niemodnych w dzisiejszym świecie. Niepasujących do medialnych celebrytów. Otaczają mnie w domu, w kościele, na ulicy. Przybywa ich. Chcę się im odwdzięczyć za obecność i opisać ich żywoty oraz zrobić im zdjęcia. Taki pomysł chodził za mną od wielu miesięcy. Czas więc rozpocząć od alegorii wiary, bo ona jest tu najważniejsza! Bez niej nie byłoby świętych.
Alegoria wiary (rzeźba z ołtarza Świętej Trójcy) przedstawia młodą kobietę o silnej budowie ciała. Ujęta w kontrapoście z głową zwróconą w stronę ołtarza. Prawą ręką przyciska do piersi połę rozwianego płaszcza, lewą trzyma kotwicę. Ekspresję przedstawienia podkreślają rozwiane włosy opadające na ramiona, rozwiany, silnie sfałdowany płaszcz i suknia przylegająca do nóg, z tyłu rozwiana. W chrześcijaństwie kotwica zastępuje znak krzyża i staje się symbolem nadziei zbawienia. Znak ten spotykany jest w najstarszych katakumbach – występuje z dodanymi do niego słowami: nadzieja i pokój. Kotwica jest zarazem obrazem postawy duchowej pierwszych chrześcijan. Mocne trwanie w wierze, zakotwiczenie łodzi życia w porcie wieczności.
Czego nas w dzisiaj uczy ta alegoria wiary z Dulskiego kościoła? Wiary pełnej: młodości, siły, zwrócenia się w stronę ołtarza, pomimo wiatrów i niepokojów (rozwiany płaszcz i włosy) – umiejętności utrzymania płaszcza łaski i mocnego trwania na kotwicy wiary. Zaprasza nas do tej wielkiej nadziei zbawienia.
Czy trwasz w wierze? Czy łódź Twego życia jest zakotwiczona w porcie wieczności? A może wichry zwątpienia targają Twoimi włosami i płaszczem łaski? Trzymaj się mocno… kotwicy wiary i płaszcza łaski!

Z wiarą faktycznie jest jak na morzu, czasem spokojnie, innym razem burzliwie, w niepokoju i z wątpliwościami. Podobno ten, kto nie wątpi, wcale tak naprawdę nie jest mocno wierzący, tylko się nad swoją wiarą nie zastanawia. Staram się zakotwiczać w porcie zbawiania, a za kotwicę służą mi zwłaszcza sakramenty. No i modlitwa, ale z tym bywa różnie…
Ach te burze. Tak bardzo chciałoby się spokojnie w przyjacielskim, Oblubieńczym spokoju płynąc do portu zbawienia. Niestety nieprzyjaciel nie śpi, trzeba czuwać, ubrać się w pancerz, trwać i trzymać się mocno Jezusa za rękę. Dziękuję za wszystkie osoby, które pomagały mi przetrwać największe burze – także Tobie Księże Macieju wielkie Bóg zapłać! Trwajmy mocno w wierze!!!
Otulona płaszczem łaski wierzę, że trwam…
Tak mi się z Księdza tekstem skojarzyło hasło nadchodzących Światowych Dni Młodzieży: ,,Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze”. 😉
A nam młodym brakuje teraz bardzo tej kotwicy, zakorzenienia… Kiedy rozmawiam teraz często z licealistami, studentami, zachęcając do ŚDM, to odnoszę wrażenie, że szukamy! Szukamy tej kotwicy!… tylko czasem, przez życiowe burze, zakotwiczamy nie tam, gdzie trzeba…