„Dopalacze”: leśna pokusa i…
3. października 2010 . przez xmj
Tak ostatnio głośno się zrobiło o tzw: dopalaczach. Umarli ludzie, gdy je spożyli. Rząd walczy z dystrybutorami tych specyfików. Ciekawe, kto pozwolił na handel tym świństwem…? To znak naszych czasów: liberalizmu, laicyzacji, głupoty, „rozwolnienia” Dekalogu.
A może wrócić do tradycyjnych „dopalaczy”? Np. do takiej leśnej pokusy – tej na zdjęciu… Pyszna była ta pokusa. Uległem jej w miłym towarzystwie w pięknym Karpaczu. A ile miałem siły po niej ! Zdobyłem bajeczną Śnieżkę! Jakie widoki…
A może tak zamiast „dopalaczy” wziąć do ręki różaniec? Iść do spowiedzi? Przyjąć Komunię? Być na Mszy? Pomodlić się rano i wieczorem? Zamieszkać w Biblii? To dopiero są „Boże dopalacze…”. Zapraszam do spróbowania. Za darmochę!

Co do dopalaczy, to gdzieś ktoś coś przeoczył w polskim ustawodawstwie i obudzili się nagle „z ręką w nocniku”. Nie słucha się młodych ludzi, mało się z nimi rozmawia i słabo rozumie ich świat.
Jestem „uzależniona” od „Bożych dopalaczy”…
Chemiczne dopalacze, które zniewalają… i „Boże dopalacze”, które dają prawdziwą wolność…
Po te pierwsze młodzi ludzie sięgają bez zastanowienia, wierząc ich dystrybutorom (których tak naprawdę przecież nie znają), że przyniosą im nadzwyczajne wrażenia, a z trudem przychodzi im zakosztować tych drugich, o których niezwykłym działaniu wiedzą z pewnego źródła…
Dziwne to, bo przecież nad tymi pierwszymi należałoby się dłużej zastanowić, zaś po te drugie – Boże, wyciągać ręce bez zastanowienia…
Ludzie chcą mieć dzieci, ale coraz częściej zapominają, że takiego małego, a następnie młodego człowieka trzeba wychowywać i uczyć jak żyć, by jak dorośnie znalazł życie, a nie śmierć…
Teraz nagle wszyscy się obudzili ws. dopalaczy, ale kilka lat nikomu to nie przeszkadzało i „produkty kolekcjonerskie” były sprzedawane w najlepszych punktach miast!
To efekt złego prawa,nikt nie reagował, bo – niestety, mówię to ze smutkiem i żalem jako student prawa – większości (!) prawników obce są wartości etyczne, liczy się kasa, liczy się zysk, po trupach do celu, to że ktoś się zabije po dopalaczach to przecież jego decyzja…
Boże dopalacze to z kolei dla tak wielu przypał i obciach. Lepiej zaszaleć z „produktem kolekcjonerskim” niż pomodlić się, wyspowiadać i szczerze pogadać z księdzem w konfesjonale. Dziwny jest ten świat….
No nie!!
chce ks mnie zabić??!!
Takie zdjęcia publikować??!! ;p
Nie ma to jak naturalne dopalacze:
Wiara, Nadzieja i Miłość;)
Ach, no i takie słodkości jak na fotce;)
pozdrawiam
Tak… bo Boże dopalacze działają od środka, no i są nierentowne finansowo.
Dlatego współczesność woli to, co przynosi widoczny, konkretny dochód.
Smutne to…
Chyba ironię słychać w Księdza głosie…
Sięgam po boże dopalacze tak często, jak się da. Ale co z tego, skoro nadal czasami to uzależnienie wygrywa? Jaki wtedy ma sens dalsze sięganie po dobre dopalacze?