Żniwować z miłością.
29. sierpnia 2010 . przez xmj
Żniwa już zakończone. Długie były, bo pogoda niepewna. W tym roku Pan Bóg pobłogosławił pracy rolników w naszych okolicach. Zebrali wszystko, dobrze sypało, nie było gradobicia i nawałnic. Cena za zboże też nie jest zła. Chociaż mąka i chleb drożeją…
Czas na dożynki. Będziemy dziękować za zboże, czyli za to, co zebraliśmy „z- Bożego” obdarowania.Podczas przygotowania wieńca dożynkowego, poprosiłem dzieci i dorosłych, aby policzyli: ile jest ziarenek w kłosie. Nie mogli, bo kłosy były zbyt wilgotne.To jest Boży dar i cud, gdy z jednego, małego ziarenka, powstaje wiele innych. Tym cudem Bóg karmi nasze ciała i dusze na Eucharystii. Jest więc za co dziękować!
„Skończył się bowiem przednówek, stodoły były pełne, zboże sypało niezgorzej i każden, choćby najbiedniejszy, hardo podnosił głowę, z dufnością patrzał w jutro i roił se jakoweś z dawien dawna upragnione szczęśliwości…”
Mam dwa zadania domowe, bo już wakacji koniec: 1. Skąd pochodzi powyższy cytat? Policz ile jest ziarenek w Twoim kłosie? I kto naliczy najwięcej. Przybywającym pod moją strzechą, życzę upragnionej szczęśliwości w nowym roku szkolnym!

Ja jeszcze będę miała miesiąc wakacji…:) Ale postaram się odrobić pracę domową: 1. Fragment pochodzi z ” Chłopów” W. Reymonta. PS Jedna z moich ulubionych lektur licealnych..polecam 😀 2. Co do ziaren, to jeszcze ich nie liczyłam…pamiętam, że jako małe dziecko szłam z dziadkiem po polu i oglądaliśmy kłosy, nawet próbowałam je policzyć, ale nie wytrwałam…:) Wakacje będą mi się kojarzyły ze żniwami i „dziadkowymi” bawolimi sercami….
Pozdrawiam!
aż się wierzyć nie chce – w tym roku nie widziałam ani jednego dojrzałego kłosa! nie wiem kiedy minął czas dojrzewania, żniw.. przeoczyłam 🙁
Tak, fragment zdecydowanie z ,,Chłopów” 😉
Co do ziarenek… nie policzę, bo u mnie też już po żniwach dawno…
I całe szczęście! 😉
„Dwa na zagonie jednym kłosy rosły,
jeden wierch schylał, drugi był wyniosły,
i gdy się niższy między drugie chował,
wyższy się chlubił, z niższego żartował;
Lecz mu się wreszcie niższy w te odezwał słowa:
Bujasz – rzecze – wysoko, bo próżna twa głowa!
Gdybyś był pożytecznym ziarnem napełniony,
tak jak ja byłbyś skromny, tak jak ja, schylony”. (J.N. Weleżyński)
Bo trzeba się pochylić, by zasiać i trzeba się pochylić, by zebrać…, ale i kłos musi być pochylony, by pełnowartościowe ziarno usypać…a wszystko po ty, by chleba na polskim stole nie brakło.
Dziękuję za to pochylenie…
Zadnie trudne, bo w każdym kłosie jest inna liczba ziarenek; ale z miłością żniwuję, pochylam się nad każdym ziarenkiem. Dziękuję za mądre i dobre słowa na kazaniu!
Pokorny klos nisko glowe schyla-
Pusty wysoko ja wznosi-
W nim glucho,ozieble i nicosc
Nawet wiatr nim tarmosi.
Pokorny-ze spokojna dusza,
nie zna obludy,zaklamania,
uczciwy,bojazliwy,umie przebaczac,
i na zla droge nie potrafi zbaczac!
Pusty klos
z uciech tego swiata korzysta.
Nie slyszac trwogi wlasnego serca
brnie glebiej
-nie dla niego przystan!
Kolyszace lany zboz, cudowne!!! Cieplutko pozdrawiam:)
Nad chlebem mało się zastanawiam, biorę kromkę z krojonego bochenka, kanapki robię i nawet nie myślę, że (choć może się tak zdarzyć) mogło by go nie być. Codzienność. Z Eucharystią już tak nie jest….
Księżę Macieju, tak z innej beczki. Czy nie uważa ksiądz, że link do bloga Szymona Hołowni, liberalnego katolikożercy atakującego dogmaty i pającującego w telewizji, nie jest jednak właściwym zjawiskiem na tej stronie? Czy nie powinno się go usunąć?
O CHLEBIE
Jeśli nie szczypał cię w uszy marcowy wiatr
rozczesujący szczotkę oziminy,
nigdy nie robiłeś gwizdków
z wystarczająco mocnego źdźbła żyta,
nie wypatrywałeś pierwszych kłosów
na świętą Zofię,
jeśli nie zrywałeś garściami chabrów
na wianki i na dziecięce potajemne wino,
nie wydeptywałeś ścieżek w zbożu,
żeby było na skróty
i nie rozgniatałeś ziarna próbując,
czy dostatecznie twarde na żniwo;
jeśli nie widziałeś, jak się kładzie koszony łan
(chyba tylko kombajn w telewizji),
to skąd możesz wiedzieć przemądrzalcze,
jak powinien smakować chleb?
A ciągle wybrzydzasz, że zakalcowaty!
I ty miałbyś się schylać
po każdą jego kruszynę
spadłą na ziemię?
Norwid by oniemiał…
(Jadwiga Zgliszewska)
w piątek byłam w moim rodzinnym miasteczku,malutkim,idąc na cmentarz przechodzę przy piekarni ,było po godz.18.00, pachniało pieczonym chlebem , zapach ten przypomniał mi moje dzieciństwo oraz obraz piekarzy wkładających bochenki chleba do pieców (widziałam to),jak ten CHLEB SMAKOWAŁ !!!
O CHLEBIE
Falujące łany zbóż.
Czy współczesny człowiek je widzi?
Czy umie tym widokiem się cieszyć?
A może przyznać się wstydzi.
Czy to wstyd podziwiać
I zatrzymać się w zachwycie?
Przecież zboże, to chleb,
A chleb, to życie!
Dziś ludzi nie interesuje,
Niewielu, to obchodzi
W jakim czasie i trudzie,
Ziarno na chleb się rodzi.
Mało się mówi o jego świętości.
Szacunku nie uczy od dziecka.
Gdy powiem, że chleb to dar Boży,
To jestem staroświecka?
Niech każdy na własnej skórze doświadczy, że
Chleb na półce sklepowej nie rośnie.
Chociaż raz weźmie udział w żniwach.
Tak będzie najprościej.
Bo, gdy coś łatwo przychodzi, lub
Bez naszej pomocy powstaje,
Uważamy, że to takie proste,
Ale tak nam się tylko wydaje.
Autor: „Boża Krówka”