A gdzie Twój KRZYŻ?
3. sierpnia 2010 . przez xmj
Znalazłem Jezusa bez krzyża, bez rąk. Leżał w stodole, nikomu niepotrzebny. Przygarnąłem Go. Zaprosiłem do domu. Powiedziałem Mu, żeby się nie martwił. Mam ręce. I krzyż niejeden się znajdzie…wybieraj Panie!
No właśnie: kto stoi pod Twoim krzyżem, Panie? Dwie kategorie ludzi: pierwsza, to ci którzy kochają Cię najbardziej i druga, to ci, którzy nienawidzą Cię najbardziej…
Czytając te słowa, odpowiedz: w której grupie Ty stoisz?
ps
Bóg mój nie jest krzyżem. Krzyż, to ludzie wymyślili i skazują Boga na krzyż! Dalej Go skazują, każdego dnia to robią i nie wiedzą, że On daje przykazania (a nie krzyż), które chronią przed cierpieniem i krzyżem.

Jak zobaczyłam zdjęcie od razu przypomniała mi się pewna historia którą wiele razy czytałam będąc mała dziewczynką. O odbudowywaniu kościoła z gruzów po drugiej wojnie światowej. Przytoczę tutaj w skróci: Żołnierze uprzątając guzy zniszczonego kościoła natrafili na fragmenty Krzyża. Zdecydowali się go poskładać by mógł zawisnąć w nowo wybudowanym Kościele. Udało się znaleźć prawie wszystkie fragmenty oprócz rąk Pana Jezusa. Krzyż zawisnął w kościele a pod nim napis ” Teraz Twoje ręce staną się moimi i przez nie będę działał”….
. Krzyż symbol Wielkiej Miłości Boga do ludzi- tak powinien byc pojmowany….
Ja myślę że stoję w pierwszej grupie….
Jak najwięcej Bożej Miłości życzę by udało się ją nam dostrzegać….
Tobą mury rozwalać
Tobą się osłonić
Tobie się ufnym sercem miłością pokłonić…
Miłością …
Ale też spytać się trzeba kto sprowokował brak miłości, choć oczywiście nie wolno dawać się sprowokować….
Ile to już krzyży w życiu było? Ile przed nami ile za nami, ile jest teraz? Są krzyże długie i krótkie (tzn. trwają długo lub krótko), ciężkie i lekkie. Te długie mają tendencje do zwiększania wagi. Krzyże mogą sprowadzać inni ludzie, bądź biorą się one nie wiadomo skąd…? No właśnie skąd?
Bezradność jest krzyżem, gdy ręce moje nie starczają by zastąpić Jezusowe.
Nie wiem po której stronie stoję. Chciałabym po tej która kocha najbardziej ale nie wiem czy jestem godna stać po tej właśnie stronie. Z pewnością też nie stoję po stronie nienawidzących, bo nie mam żadnego żalu do Boga i chyba częściej dziękuję za dary, niż proszę. Są chwilę, gdzie Boże towarzystwo jest niemal namacalna, dlatego jestem szczęśliwym człowiekiem mogąc to dostrzegać, bez względu na miejsce, w którym mam stać przed Nim.
znalazłam figurkę Jezusa bez krzyża..przyniosłam do domu..schowałam go w piwnicy–tam się z nim spotykałam,owijałam w szmatki żeby nie marzł..śpiewałam piosenki żeby nie było mu smutno,mówiłam o sobie,żeby mnie poznał–chowałam go przed mamą,bo bałam sie że będzie kazała mi Go wyrzucić (nie wiem czemu) miałam 6może 7 lat..był ze mną długie lata..potem trafił na ścinę nad drzwiami mojego pokoju..po latach trafił tam gdzie Go znalazłam..znalazłam go na cmentarnym wysypisku..zostawiłam pod wielkim krzyżem na środku cmentarza–wracam myślą do Niego–zastanawiam się czy dobrze odkryłam cel jego nawiedzenia mojego życia i domu 😉
Bóg jest bytem duchowym,najdoskonalszym,wiecznym,stworzycielem nieba i ziemi.Jest on nieskończenie mądry,potężny ,sprawiedliwy i dobry.Wszystkie jego doskonałości są nieskończone.Z pewnością stoję po stronie ,kochających Boga najbardziej.Jest moim ,jedynym ,przewodnikiem na ścieżkach mojego życia.Powierzam mu swoje radości ,smutki i przepraszam za słabości.Jest taka ,piękna pieśń
Zbawienie przyszło przez krzyż,
Ogromna to tajemnica,każde cierpienie ma sens
Prowadzi do pełni życia……
NIE PŁACZ
nie płacz. To tylko krzyż
przecież tak trzeba
nie drżyj. To tylko miłość
jak rana w przylepce chleba
i ty jak zabawny kos
co się kosowej spodziewa
łatwiej kiedy się nie wie
zamyślił się anioł
chciał zabrać głos
lecz poszedł do nieba
ks.Twardowski
Krzyż Twój Panie tak ciężki, a przecież starcza Ci sił, by i mnie, a wraz ze mną i mój krzyż jeszcze ponieść, nawet jeśli rąk czasem Ci brak…
Jakże wielka jest Miłość Twa: choć poraniona i umęczona, wyszydzona i poniżona, a nadal ma dość siły, by dźwigać ciężar całego świata… tak dobrze, że z nami jesteś…
Dlaczego krzyż, smutek, rana głęboka?
Widzisz, to takie proste,
kiedy się kocha.
Pozdrawiam Księdza Macieja cieplutko, wspomnieniowo… .
PANIE….CHCĘ CIERPIEĆ RAZEM Z TOBĄ
I Z TWOIM KRZYŻEM W SERCU ŻYĆ
CHOĆ ŁZY SIĘ CISNĄ , NIE PŁACZĘ NAD SOBĄ
BO WIEM ,ŻE TYLKO WTEDY MOGĘ BLISKO CIEBIE BYĆ.
PANIE MÓJ…SŁAWIĘ TWOJĄ MIŁOŚĆ W MOIM CIERPIENIU I KOCHAM TWÓJ KRZYŻ.
KRZYŻ, KTÓRY Z MIŁOŚCIĄ DLA MNIE NIOSŁEŚ NA KALWARIĘ.
Przypomniała mi się książka Mój Chrystus połamany.
Patrzę na Ciebie,
mój Jezu połamany.
Patrzę na Ciebie i jestem spokojny.
Dziękuję Ci, że aż tak jesteś mój.
Kocham Cię, który żyjesz i królujesz.
Pozdrawiam cieplutko…
Zostało to co najważniejsze – Jezus,to co zrobił dla nas -świadectwo Jego miłości do każdego człowieka.Za nasze grzechy został poniżony i upokorzony,abyśmy mieli szanse na życie wieczne,tak często o tym zapominamy.
Masa ludzi wdrapuje się na krzyż tylko po to by poszerzyć swoje horyzonty, widzieć dalej, nawet jeśli ceną będzie podeptanie osoby która wisi na nim już od tak dawna.. To takie.. ludzkie?!