Kryzys w sadzie ?
23. marca 2010 . przez xmj
No wreszcie wiosna pokonała głęboką zimę. Odbyło się strzyżenie sadu. Mnóstwo niepotrzebnych gałęzi wycięliśmy. Sad przeżywał kryzys. I to wielki; gęstwina, chore drzewa, zaraza. Zamówiłem nowe krzewy i drzewa. Dziś posadziłem pierwsze maliny i borówki oraz bluszcz. Bluszczem obsadziłem stodołę, by była wiecznie zielona… Bluszcz jest symbolem wytrwałości, nieśmiertelności, zmartwychwstania, życia wiecznego. Występuje on na obrazie św. Józefa w głównym obrazie w naszym kościele. To lekarstwo na kryzys; św. Józef i jego męstwo bycia.
Są rożne kryzysy. Jak zwykle w Wielkim Poście trwa bitwa o dusze człowieka. Media wieszczą po raz kolejny kryzys Kościoła. Jego upadek. Zło jest złem i trzeba to nazwać. Przebaczyć. Oczyścić. Posprzątać. Uzdrowić. Trzeba też pamiętać, że Kościół bez kryzysu nie istnieje. Kryzys pomaga wzrastać, być zdrowym, rozwijać się. Być czujnym. Przecież Kościół jest dla grzeszników, chorych, słabych. Nie dla aniołów. O tym często zapominamy i oburzamy się obłudnie.
Dalej odbywa się to „strzyżenie ludzkich sadów w konfesjonale”. Sadzenie nowych drzew nadziei. Rekolekcje prowadzą do pustego – czystego grobu. Zmartwychwstania.
Recepta na kryzys?

właśnie doświadczam kryzys braku Człowieka.. nic miłego 🙁
mam …, miewam … – jak to z kryzysami 🙂 są próbą, niekiedy bardzo trudną. Najbardziej doskwiera kryzys przyjaźni …, z ostatniego nie udało się „wyjść” …
Sad jak człowiek broni się przed oczyszczeniem, i chodź jest ono konieczne, to jakoś nie bardzo mamy odwagę mi chęć stawać w prawdzie, w konfesjonale przyznawać się do win. Sad walczy, nie chce oddać tego co w nim chore, albo niepotrzebne, co utrudnia rozwój. Kto obcinał stare sady ten wie, ile wysiłku to wymaga, ile drzewa zadrapań zrobią, ile ręce się napracują, że człowiek czuje się jak po bijatyce. Bo drzewa się bronią. My też się bronimy, P. Bogu rany zadajemy…. Ale bez oczyszczenia nie ma dobrych owoców.
Kiedyś miałam kryzys, chciałam o nim porozmawiać z księdzem, który dopiero miał przyjść do mojej parafii, ale gdy zapytałam o wysłuchanie moich problemów, On odsunął je na później. Potem już się nie odważyłam… Wtedy bardzo tego potrzebowałam, nawet nie wie ksiądz jak bardzo. Na całe szczęście poradziłam sobie z nim, ale do ks. nie mam żalu. Najważniejsze to znaleźć podpory, które podtrzymują gałęzie życia… Teraz jestem Silniejsza, w końcu co nas nie zabije to nas wzmocni, po to podcina się gałęzie.
Chyba każdy z nas ma jakiś kryzys co jakiś czas. Kiedy niczego się nie chce, kiedy wszystko wydaje się przykre, szare i brudne…
Ale na szczęście mamy miejsce, gdzie wszystko może stać się nowe. To kościół, a w nim tabernakulum, konfesjonał, ławka w rogu kościoła, gdzie można w ciszy pogadać z Panem… Nie ma możliwości, by kryzysu nie pokonać 😉 .
Kryzys… kryzys odbieram na wskroś pozytywnie. Bo tylko on jest szansą na rozwój. Każdy postęp i krok do przodu w życiu człowieka bierze się właśnie z kryzysu! Także one muszą się zdarzać.
Mi też się zdarzają. I są dla mnie sygnałem, że czas coś zmienić. Są zwykle okazją (choć czasem bolesną), żeby dowiedzieć się czegoś o sobie i…zrobić krok do przodu.
Nadzieja… bez niej ciężko by znosić kryzys. To dzięki niej, jest on szansą na rozwój.
😉
To „strzyżenie” sadu to także niezła lekcja wytrwałości dla „strzygącego” – a to trzeba głowę zadzierać do góry i szukać wysoko aż kark boli, czasem prosto w słońce, a to znowu z nosem przy samej ziemi. I cały czas oddzielać dobre od złego. A wszystko, żeby ten sad z kryzysu podnieść, w jaki jednak co roku popada… (Wiem coś o tym, bo sam tak teraz strzygę) Ma Ksiądz rację – zupełnie jak w życiu… No więc życzę wiele wytrwałości, a mediami proszę za bardzo się nie przejmować – oni zawsze szukają karnawału – nawet w Poście…
(www.zmojejstrony.info)