Rób to, co ja robię
5. maja 2013 . przez xmj
Niedawno wędrowałem po wiosennych Tatrach. Jeszcze dużo śniegu tam leży. Zachwycił mnie i wzruszył taki oto obrazek. Na początku wejścia do Doliny Kościeliskiej jest Kapliczka hawiarska Matki Bożej. Był tzw. „Święty Długi Weekend” i mnóstwo ludzi wędrowało tym tatrzańskim szlakiem: ojcowie i matki z dziećmi. Pchali swoje wózki z małymi dziećmi. Przy wspomnianej kapliczce zatrzymał się młody ojciec z synem. Wziął za rękę dziecko, postawił obok siebie i mówi do niego: rób to co ja robię: „W imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego”…. I uczynił znak krzyża. Chłopiec wyrywał się ojcu, ale zdecydowanym gestem ojciec zatrzymał przy sobie i kapliczce niesforne dziecko.
Obraz ten pokazuje, że można być rycerzem w dzisiejszych czasach i wychowywać młode pokolenie Polaków. W mediach mamy krzykliwy i wypaczony obraz rzeczywistości; że to niby krzywda się dzieje różnorakim wynaturzeniom i zboczeniom. A normalne rodziny są czymś gorszym? Promuje się bardziej homoseksualizm, a nie rodzinę. Zapraszam do posłuchania mądrego człowieka:
Wielkie wyzwanie czeka rodziców i odwaga, aby powiedzieć dziecku: rób to, co ja robię! Pracuję i kocham – rób to. Kocham pomimo wszystko – rób to. Zachowuję przykazanie miłości – rób to. Modlę się – rób to. Świętuję niedzielę i idę do kościoła – rób to. Nie jestem draniem – rób to…
Rodzicom i wychowawcom życzę, aby wypełniali się Bogiem, jak ten kielich podczas Mszy świętej, bo nic nad Boga…
Dobrze, że dotarło do nas już ciepło. Długa zima zaczynała wszystkich męczyć. Gdy świeci słońce dzień wydaje się być weselszy. Myślę, że obraz ojca, który uczy syna modlitwy jest bardzo potrzebny w dzisiejszym świecie. Gest ten był świadectwem prawdziwej wiary.
Sądzę, że brak odpowiedniego wychowania dzieci to oznaka strachu u rodzica, bo rodzic boi się ukarać dziecko za złe zachowanie, bo zaraz pojawia się kurator i afera bo dziecko biją i wielka przemoc w rodzinie…
„i nie rób tego złego co ja robię!” – ale to już trudniejsze!