Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Kościół moja Matka

1. czerwca 2009 . przez xmj

Dzisiaj, w drugi dzień Zesłania Ducha Świętego, Kościół posłał mnie na poświęcenie pól w jednej z nielicznych wsi w naszej parafii – do Gostkowa. Patronką dnia jest Maryja – Matka Kościoła. Wieś ta – jak twierdzi Proboszcz – stosunkowo najliczniej uczęszcza na Msze do kościoła. Dziwna to wieś, bo tam jest tylko jeden rolnik, który żyje z ziemi.

O czym powiedzieć tym ludziom, których z roku na rok coraz mnie przychodzi? Młodzieży nie widać, dzieci – dwójka, reszta starsi. Duch mnie natchnął i podsunął myśl, którą na początku XX w Henryk Sienkiewicz pozostawił w księdze gości w Muzeum Diecezjalnym w Płocku: „Kościół jest stróżem przeszłości, piastunem teraźniejszości, siewcą przyszłości”. Kościół jest jak matka, która wie, co jest dobre…Matka niezawodnej nadziei.

A my wszyscy ochrzczeni i nieochrzczeni, wierzący i niewierzący – jesteśmy tym Kościołem (wspólnotą ludzi idących różnymi drogami do jednego celu, jednej niezawodnej nadziei); jeśli jesteśmy piękni i dobrzy to Kościół jest taki. Jeśli jesteśmy źli i grzeszni, to Kościół taki jest! Wybór należy do Ciebie.

Czułem, że Ci ludzie rozumieli znaczenie słów: co znaczy dzisiaj być stróżem wiary w rodzinie, w pracy, w życiu; co robi ten, kto piastuje nadzieję dnia dzisiejszego, i jak być siewcą miłości w czasie, który Bóg daje…

ps

Warto przyjrzeć się tym dwom gołąbkom nad płocką katedrą – Matką kościołów naszej diecezji…

Mam pytanie zaczepne: co się podoba i nie podoba u Twojej Matki – Kościoła? Spróbuj wpisać się szczerze jak Henryk Sienkiewicz kiedyś.

Przyjdź Duchu Święty

29. maja 2009 . przez xmj

Może tak zaproponuję mały test na obecność Ducha Świętego w nas? Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. (Ga 5, 22-23) . Po owocach ich poznacie… (Mt 7, 16). A jakie uczynki rodzą się z ciała? Nierząd, nieczystość, wyuzdanie, bałwochwalstwo, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki… (Ga 5, 19 -21).

Jak życie tlenu i jak zeschła ziemia deszczu, my potrzebujemy świeżości powiewu Ducha Świętego; jego owoców i darów. W nowennie prosimy o to każdego dnia.  A szczególnie dziś na majowym „Kafarnaum” chcemy modlić się żarliwie: razem z Maryją przez Jezusa prosić Ojca w Duchu Świętym.

30 lat temu Jan Paweł II z wielką wiarą i mocnym głosem wzywał Ducha Świętego. I stał się cud. Miałem wtedy niespełna 12 lat. Byłem po odnowieniu przyrzeczeń chrztu świętego. Służyłem do Mszy św. i czytałem lekcje. Cieszyłem się bliskością ołtarza. Nie rozumiałem wagi słów wypowiadanych przez Ojca Świętego, ale jakby podświadomie czułem, że dzieje się coś niesamowicie ważnego… Jeśli pozwolimy się prowadzić Duchowi zdarzą się cuda!

Przyjdź: najmilszy z Gości; bądź orzeźwieniem, ochłodą, radością, utuleniem, światłością, szczęściem; obmyj, ulecz, wlej, rozgrzej, daj i prowadź!

Czy pozwalam się prowadzić Duchowi Świętemu? Życzę udanego test!

Reklamacja ślubu. Ufff…

28. maja 2009 . przez xmj

Ale mnie dziś życie zaskoczyło. Po mszy idę do mieszkania, zdejmuję sutannę, ktoś dzwoni. Odbieram i słyszę damski głos: proszę księdza, 02 maja ksiądz nam błogosławił nasz ślub. Przyszłam z reklamacją do księdza… Słucham? Ale o co chodzi? Już nie kochacie się? Zapytałem. Proszę zejść na dół, porozmawiamy! No dobra, to idę… z drżącym sercem. Otwieram i wchodzi tort, a za nim Ania i Rafał. Myślałem, że dostanę nim w twarz, ale uśmiech na ich twarzach wyjaśnił wszystko…

Chcieliśmy księdzu podziękować za nasz piękny ślub. Byliśmy bardzo szczęśliwi i goście zadowoleni. Przeżyliśmy go bardzo… mówi Ania.

Zamurowało mnie to zdarzenie. Nikt przez 17 lat mojej posługi kapłańskiej nie dziękował mi tak: tortem (bardzo smaczny!)  i szczęściem w oczach małżonków (to się widzi i czuje). Drobiazg? Ale dla takich chwil warto żyć…

ps

Lubię błogosławić szczęśliwe pary małżeńskie… kto następny?

Pragnienia męskiego serca-rycerze czy playboye?

26. maja 2009 . przez xmj

Czytałem kiedyś książkę Johna Eldredg’a : „Dzikie serce – tęsknoty męskiej duszy”. Dawniej spełnieniem marzeń prawdziwego mężczyzny było: spłodzenie syna, zbudowanie domu i posadzenie drzewa. Dzisiaj- za autorem – te pragnienia możemy wyrazić trochę inaczej. Prawdziwy mężczyzna ma do spełnienia trzy zadania: przeżyć przygodę swego życia, stoczyć bitwę i uratować Piękną z nieszczęścia. Współczesny mężczyzna zagubił cel swego powołania i potrzebuje uzdrowienia po zranieniu dokonanym przez jego ojca. Często posługuje się maską twardziela czy milutkiego.

W naszych rodzinach dzisiaj jakby mniej ojca, męża, mężczyzny. Skarżą się kobiety, że mężczyźni są nieodpowiedzialni, niedojrzali, mało w nas odwagi i brak rycerskości. Na lekcji religii podejmuję ten temat w jednym z referatów: „Playboye czy rycerze – ideał prawdziwego mężczyzny”. Lubię też zwracać się do dziewczyn – Damo, a do chłopców – Rycerzu. W jednej z klas już od dwóch lat rycerze przepuszczają przed sobą damy wchodzące do z klasy i wychodzące z niej.

Jeśli odkryję pragnienie, że moją przygodą jest romans z Bogiem (wszak jest On wielkim romantykiem), stoczę bitwę ze sobą samym i z grzechami oraz uratuję Piękną z nieszczęścia (np. podam chusteczkę i otrę łzy), to będę spełniony. Będę szczęśliwy jako mężczyzna. Stanę się rycerzem.

Dzisiaj rozpocząłem zapisy do harcerstwa. Mamy biały tydzień po odnowieniu przyrzeczeń chrztu dzieci klas czwartych. Dobry to czas, aby tym młodym nastolatkom (mają 11 lat!) coś zaproponować. Mają już i tak mnóstwo zajęć dodatkowych, ale dziś  zgłosiło się 13 kandydatów na rycerzy – harcerzy. Mają jeszcze czas do soboty.

Na fotce jest pomnik św. Stasia Kostki z pobliskiego Rostkowa. Dobry przykład rycerza, buntownika i harcerza, który nie bał się swoich najgłębszych marzeń. Przeżył przygodę, zwyciężył wojnę, uratował Piękno!

PS Gdybyś mógł robić to, czego zawsze chciałeś, co by to było…?

I ćwiczenie dla chętnych. Napisz list do siebie o 20 lat starszego – o swoich pragnieniach i marzeniach . Autorem i odbiorcą tego listu bądź Ty sam. Warto będzie ten list przeczytać za 20 lat… a może tu spróbujesz?

Staliśmy tylko we dwoje oparci o okno…

22. maja 2009 . przez xmj

To widok z mojego okna: na ogród, dalej staw – po którym pływają łabędzie i kaczki oraz koncertują żaby – coraz bardziej intensywnie. Lubię stać w oknie i patrzeć dalej i tęsknić. Za czym? Jest w tym patrzeniu jakaś żarliwa tęsknota – niedosyt i ryzyko pewnej wspólności, bycia razem  i odosobnienia. Wracam wtedy do „Wyznań” św. Augustyna (polecam!!!). Augustyn w IX księdze „Wyznań” medytuje nad przyjaźnią i tęsknotą: „Gdy zbliżał się dzień, w którym miała odejść z tego świata – zdarzyło się, że staliśmy tylko we dwoje, oparci o okno, skąd się roztaczał widok na ogród…”

Zbliża się Dzień Matki i Uroczystość Wniebowstąpienia. Mają te dwa święta pewną wspólność. Łączy je tęsknota za Niebem: powołaniem matki jest dawać niebo swoim dzieciom. Kiedy odwiedzam swoją Mamę, lubię razem a Nią stanąć na balkonie i tak patrzeć przed siebie…Mamo, dziękuję za kawałek nieba. Modlę się za Ciebie!

Niezapominajka w komentarzu rok temu napisała tak: „Księdza blog stanowi pewnego rodzaju „odlot” po zakamarkach własnej duszy. Lubię sobie czasem tak poszybować. Piszemy o własnych tęsknotach, pragnieniach, dzielimy się spostrzeżeniami. To ważne i istotne, zwłaszcza w dzisiejszym zwariowanym świecie.” Dopokąd poszybowałaś Niezapominajko?

Bez Nieba trudno nam żyć na ziemi. Przyjaźń jest poznawaniem nieba. Jeżeli potrafisz powiedzieć słowo: „TY”, masz niebo w sobie – przeżywasz Wniebowstąpienie. Życzę łagodności, oddania, uroku i spokoju w przeżywaniu przyjaźni, która uchyla Nieba!

Jak przeżywasz ryzyko przyjaźni? Za kim/za czym tęsknisz?

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »