Kościół moja Matka
1. czerwca 2009 . przez xmj
Dzisiaj, w drugi dzień Zesłania Ducha Świętego, Kościół posłał mnie na poświęcenie pól w jednej z nielicznych wsi w naszej parafii – do Gostkowa. Patronką dnia jest Maryja – Matka Kościoła. Wieś ta – jak twierdzi Proboszcz – stosunkowo najliczniej uczęszcza na Msze do kościoła. Dziwna to wieś, bo tam jest tylko jeden rolnik, który żyje z ziemi.
O czym powiedzieć tym ludziom, których z roku na rok coraz mnie przychodzi? Młodzieży nie widać, dzieci – dwójka, reszta starsi. Duch mnie natchnął i podsunął myśl, którą na początku XX w Henryk Sienkiewicz pozostawił w księdze gości w Muzeum Diecezjalnym w Płocku: „Kościół jest stróżem przeszłości, piastunem teraźniejszości, siewcą przyszłości”. Kościół jest jak matka, która wie, co jest dobre…Matka niezawodnej nadziei.
A my wszyscy ochrzczeni i nieochrzczeni, wierzący i niewierzący – jesteśmy tym Kościołem (wspólnotą ludzi idących różnymi drogami do jednego celu, jednej niezawodnej nadziei); jeśli jesteśmy piękni i dobrzy to Kościół jest taki. Jeśli jesteśmy źli i grzeszni, to Kościół taki jest! Wybór należy do Ciebie.
Czułem, że Ci ludzie rozumieli znaczenie słów: co znaczy dzisiaj być stróżem wiary w rodzinie, w pracy, w życiu; co robi ten, kto piastuje nadzieję dnia dzisiejszego, i jak być siewcą miłości w czasie, który Bóg daje…
ps
Warto przyjrzeć się tym dwom gołąbkom nad płocką katedrą – Matką kościołów naszej diecezji…
Mam pytanie zaczepne: co się podoba i nie podoba u Twojej Matki – Kościoła? Spróbuj wpisać się szczerze jak Henryk Sienkiewicz kiedyś.

co sie podoba?
a co nie?
ech..
słuchając dziś kazania
dumając nad dzisiejszym świętem
próbowałam przypomnieć sobie
nasze wspólne chwile
Moje i Maryi
tak naprawdę – nigdy nie posiadałam
szczególnej pobożności maryjnej
nigdy nie umiałam wyobrazić sobie
tych ciepłych matczynych rąk
błękitnych niebem oczu
łagodnego spojrzenia
słodkiego głosu
…
pamiętam, jak w szkole średniej
grałam Maryję w misterium jakimś
ubrana na biało, z błękitami
spływajace na ramionach długie włosy
a w ręku… róża!
szłam przez kościół
a ludzie wpatrywali się w tę głębię
ocierali łzy..
niesamowite!
głeboko przeżyłam słowa z krzyża
Matko – oto syn Twój
Synu – oto Matka Twoja
16 godzin prób w zimnym kościele
40 minut występu
wystarczyło, by
uwierzyć Matce!
Matce Kościoła!
Patrząc na lekkość ruchów i delikatność z jaką się poruszają owe dwa gołąbki na monumentalnym gmachu Kościoła katedralnego nasuwa mi się myśl, czy aby Kościół nie przytłacza swoim ciężarem?
Prawdziwa kochająca matka troszczy się o swoje dzieci ? z czułością przytula je do swego serca i trwa przy nich wiernie w radości i w smutku do samego końca, jest niezawodna? do takiej matki dzieci lgną i żadna siła nie jest w stanie ich od niej odciągnąć. Ona wie, że kiedy jej dzieci pójdą w świat (bo taka jest kolej rzeczy, że wszyscy zmierzamy ? a przynajmniej powinniśmy ? do jednego celu różnymi drogami), to zawsze będą nosić ją w sercu. Taka matka jest silna siłą swojej miłości.
Czy nasza Matka ? Kościół jest taką matką? Czy nie przytłacza nadmiarem ciężarów, których człowiek nie jest w stanie unieść? Czy, aby swojej mądrości nie przelewa zbytni na papier, miast zapisywać ją w ludzkich sercach? I czy nie za bardzo krząta się wokół własnych spraw zapominając, że trzeba nakarmić, ubrać, nauczyć, wychować, po prostu zatroszczyć się o swoje dzieci? Czy taka matka jest w stanie zatrzymać przy sobie dzieci? I czy dzieci wyruszając w życiową podróż będą mieć w swoich sercach tę matkę, i czy zechcą się do niej przytulić po powrocie?
Matka kocha, troszczy się i wychowuje swoje dzieci, i trwa ? wiernie przy nich trwa do końca, jest właśnie jak nadzieja ? niezawodna?, w tym wszystkim tkwi jej siła.
Zdaje się jakby właśnie te dwa gołębie (niczym trzymające się za ręce aniołki) uwolniwszy się spod ciężaru, który nie pozwalał im się wznieść ku górze, teraz w radosnym tańcu pną się ku niebu?
Przez cały maj przytulałam się do Maryjnego ? matczynego serca i nadal chcę to robić, bo to jest nasza wspólna i najwspanialsza Matka: ?która wszystko zrozumie, sercem ogarnie każdego z nas, Matka, która zobaczyć dobro w nas umie, Ona jest z nami w każdy czas?.
Wielu mówi „Bóg tak – Kościół nie!”. Nie znoszę tej bredni! Nie można odrzucić Kościoła, który jest naszą Matką. Matką, która tyle wycierpiała, przecież dwóch biskupów naszych zginęło z miłości do niej.
Wiele rzeczy mi się tu podoba: spotykam tylu ludzi podobnie myślących, jednoczących się dla wspólnej idei (już w sobotę Lednica, o jak na nią czekam!!!), mających na twarzach wypisanych radość i nadzieję (są tacy, naprawdę!). Kościół to przecież kapłani, przewodnicy w drodze do Nieba, a w ostatnich miesiącach, tygodniach, dniach coraz bardziej uświadamiam sobie, że tak wielu z nich jest dla mnie autorytetem. Kościół to przecież mistyczne Ciało Jezusa, to Jezus który pozostał pod postacią Chleba i Wina i czeka. Lubię pójść i wyżalić się przed wystawionym Najświętszym Sakramentem…
to były plusy.
jest ich zdecydowanie więcej
Ale są i minusy. Czasem patrząc na to jakie decyzje się podejmuje na szczeblach głównych można dostać zawrotów głowy, czy mało mieliśmy w naszym Kościele ostatnio zawirowań personalnych, które spowodowały spadek zaufania do Pasterza, mało osób zemściło na niego w Internecie? Modlę się, żebym przez ten pryzmat nie patrzył na Matkę Kościół Święty…
ps. módlcie się za matkę kościołów diecezji katedrę płocką, bo i ją zmiany czekają…
Na Jasnej Górze /na kazaniu/ usłyszałam takie słowa „Matka Boża zawsze nas będzie kochać. I nawet wtedy gdy Ją bardzo ranimy nie gniewa się na nas, bo gniew jest grzechem”.
I taka jest właśnie nasza Matka. Zawsze kochająca, z wyciągniętymi rękoma.
Pozdrawiam 🙂
Nie ma jak u mamy…ciepły kąt
Gołębie na tej katedrze to tańczą…? Piękne zdjęcie i jaki mądry symbol, wreszcie Duch zstąpi na tę diecezję może i pomoże wyprostować jej drogi!
matka boska, zawsze wyobrażałam sobie ją jaką tą która trzyma tak wszystko 'w garści’, opiekuje się, jest wyrozumiała i co najważniejsze przebacza.. Matka zawsze kocha swoje dzieci, i ona uznaje nas wszystkich, można do niej się zwrócić z każdym problemem, jest jednak opoką dla tych którzy tej matczynej miłości nie mieli ale również dla tych którzy takową mieli. dla mnie zawsze była to osoba która tak na prawdę nic nie mówiąc ale sam dotyk, przytulenie, już pomaga. jest to straszliwie ważne w tym świecie pełnym tego barku miłości, akceptacji.. teraz tak myślę i stwierdzam że dla mnie nie ma takiej rzeczy która by mi się nie podobała w mojej Matce Kościoła.
U matki to wszystko musi się podobać! Jest dla nas zawsze stara i zatroskana
Mi też bardzo brakuje tych papierowych listów. To wyczekiwanie było czymś wspaniałym. Teraz w skrzynce znajduję do siebie tylko rachunki 😉
Bardzo lubię Księdza blog. Przeczytałam go całego z wielkim zaciekawieniem. Tryska z niego radością 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂
Ps. Też pamiętam w modlitwie 🙂
Jest, po prostu przy nas i z nami jest… Nigdy nie odmówi rozmowy, której Jej dzieci strasznie potrzebują…
A może tak lepsze (przygotowane i życiowe)kazania by głosić?
Czemu nie ma stron www w tak wielu parafiach?
Jak lepiej finansować Kościół?
Czemu księża-już na emeryturze jeszcze są proboszczami, a młodym nie dadzą popracować? Sami już często nie mogą, nie chce im się, a siedzą…?
Ja myślę, że nie jest ważne, co nam się podoba a co nie, bo do Kościoła = Matki, nie chodzi się żeby oglądać i wytykać wady tylko, żeby się „przytulić”, porozmawiać, poradzić, prosić o pomoc lub po prostu czasami wypłakać. Do kościoła, chodzi się by porozmawiać z Bogiem, a nie by stwierdzić czy podobało mi się to czy tamto.
Krzysiek! Co Ty w ogóle gadasz!! A właśnie ja tak uważam. Jeśli odważę się napisać „Bóg tak” to nigdy nie napisze „kościół tak…” Ja jedynie kościół mogę przyrównać do zgromadzeń sejmu i senatu każdy krzyczy każdy ma własne racje zero logiki i mało u kogo postępowanie zgodnie z zasadami moralnymi.
Myśle raczej, że Kościół jest moim drugim domem. Tam otaczają mnie wspaniali ludzi, mam lepiej szanse poznać Ojca, Syna i Ducha Św. Chociaz to własnie Matka swoją opieką i troską sprawia, że dom staje się prawdziwym domem, nie tylko budynkiem. Każdy wiem chyba ,że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej 🙂
Jeżeli w Kościele byłoby zero logiki i nie postępowałby moralnie nie trwałby 2000 lat. Komunizm był przewidywany na wiecznośc, a przetrwał w Polsce lat 45…
Gdyby każdy miał własne racje, nie odmawiano by wspólnie „Credo”, „Gloria” i innych modlitw, które stanowią o jedności.
Każdy krzyczy? Owszem wielu krzyczy wykrzykując miłośc do Ojca, Syna i Ducha (vide Lednica!)
Mało u kogo postępowania moralnego? Naprawdę jest go dużo. Dobro nie krzyczy, dobro jest i przemienia świat i ludzi na lepsze! Zło krzyczy, ale nie ma ostatniego zdania!
Kościół wreszcie założył Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Czy zakładając Kościół przeciwstawiałby się Ojcu, Sobie i Duchowi Świętemu, tworzyłby konkurencję??
Matka jest najważniejsza dla dziecka, tak samo Kościól powinien być dla nas najważniejszy skoro jest naszą Matką. Kościół nas prowadzi, wspiera. Łączy ludzi, szczególnie w trudnych sytuacjach. Zupełnie jak Matka, która zawsze nas wesprze, stara się ochronić od złego, poprowadzić przez kręte ścieżki życia. Powinniśmy więc ufać Kościołowi tak jak ufamy własnej Matce. Jednak nie zawsze tak jest. To dziwne kiedy ludzie wierzą w Boga a odwracają się od Koscioła. Wiele osób mówi o sobie że są wierzący a nie praktykujący. To tak jak gdyby żyli a nie oddychali. Praktyka jest niezbędna w wierze. Czyny potwierdzają i umacniają wiarę. Jeżeli ktoś wierzy biernie, jeżeli nie praktykuje nie jest to pełna wiara. Wiara potrzebuje czynów. Sens, a raczej bezsens stwierdzenia oddaje anegdotka, którą kiedyś przeczytałam:
Pewien parafianin tłumaczył księdzu:
– Wie ksiądz, ja to jestem wierzący, ale nie praktykujący.
Na to ksiądz:
– Ja jestem nudystą, ale też nie praktykuję.
– Przecież to bez sensu – zdziwił się parafianin.
– No właśnie – odparł ksiądz.
Kościół to my. Nazywamy siebie chrześcijanami, uważamy się za ludzi wierzących i praktykujących, a tak trudno jest nam zrozumieć stanowiska, jakie zajmuje Nasza Matka w pewnych sprawach. Pod tym względem możemy uznać się za niepokorne dzieci. Pokora to jest to, czego z całą pewnością nam – dzisiejszym brakuje. Być może zmieni się to z czasem?
Trudno o wymowniejszy symbol niż te dwa gołąbki. Dla mnie to taki miały akcent i zapewnienie z góry, że ktoś o nas myśli i się nami opiekuje.
A gołąbki niczego sobie-balują na katedrze, ciekawe, co z tego wyniknie?