Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

„Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni…”

3. czerwca 2009 . przez xmj

„Droga moja Dusiu, Kochana Dusiu” – tak zazwyczaj rozpoczynają się listy Karola Wojtyły do Wandy Półtawskiej. Kto je przeczytał, ten zrozumie jak wielkimi ludźmi są piszące te listy. Ileż tam jest zatroskania, ciepła, dobroci, wrażliwości, piękna, głębi, zrozumienia, tęsknoty, oczekiwania, wiary, modlitwy, wspólności. Jak można być nieludzkim, żeby twierdzić, iż ta korespondencja przyjacielska może opóźnić beatyfikację Jana Pawła II! To ona raczej powinna przyspieszyć wyniesienie na ołtarze Ojca Świętego. Najważniejsze jest to, aby być człowiekiem!

Sam chciałbym się nauczyć tak właśnie pisać listy (na papierze). Ciekawe, kiedy ostatni taki list napisałem? I mieć czas na to. Bo dziś to często tłumaczymy się, że nie mam czasu, nie potrafię, nie chce mi się… pisać. Wolimy sms-a napisać, e-maila, pogadać na gg. Wiem, jak trudno jest chociażby napisać komuś komentarz na blogu.

Karol Wojtyła był człowiekiem i był z ludźmi tam, gdzie się spotykali. Potrafił się spotkać też w liście. Dzisiaj – tak przypuszczam – pisałby bloga i komentował blogi przyjaciół – w tym kochanej Dusi. No bo właśnie np. czym były czytane i komentowany dziś na całym świecie: Dzienniczek św. Faustyny Kowalskiej albo listy św. Pawła Apostoła – jak nie ówczesnym blogiem?

Czy mozna się gorszyć przyjaźnią kobiety z księdzem (biskupem, kardynałem, papieżem…?)

Drodzy moi i kochani! Cieszę się, że tu pod moją strzechę zaglądacie. Że zostawiacie ślady. Ja „zostawiam Was w rękach Bożych. Łaska Boża jest potężniejsza od naszej słabości. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Nie przestaję modlić się z Wami i za Was”.

55 komentarzy do “„Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni…””

  1. Komentarz numer 1 przez: Agnieszka

    Lubię pisać listy i piszę je w tym nowoczesnym świecie. Smsa czy e-maila po pewnym czasie się kasuje, słowa wypowiedziane w czasie rozmowy ulatują z pamięci, a list zostaje na lata…
    Osobiście nie gorszy mnie przyjaźń kobiety z księdzem. Ksiądz też człowiek, pogadać z kimś musi 😉
    Pamiętam w modlitwie…

  2. Komentarz numer 2 przez: ktoś

    Dzisiejszy świat zwariował na punkcie seksu. Widzi się go wszędzie, nawet tam gdzie go nie ma. Kościelni hierarchowie też widzą zgorszenie, gdzie nie powinni. Jak zobaczy się księdza z kobietą w jakiejś normalnej sytuacji (gdzie inny mężczyzna z kobietą nie byli by postrzegani jako osoby mogące być w związku seksualnym), to wielu myśli: „oni mieli ze sobą seks, albo będą mieli”. Głupota.

  3. Komentarz numer 3 przez: krzysiek

    List… no właśnie coś o czym zapomnieliśmy. Nasi dziadkowie mają stare listy, od rodziny, znajomych, na święta, na imieniny, czy bez większej okazji. My kasujemy smsa po dwóch dniach, a trzeciego już o nim nie pamiętamy. Szkoda, bo żyjemy tylko chwilą. Jesteśmy ograniczeni, jakkolwiek to nie brzmi. Nie można żyć przeszłością, ale też i nie można jej wymazywać. Tak samo trzeba mieć perspektywę przyszłości, ale nie odkładać wszystkiego na jutro.
    Dlatego musimy rozpoznac czas…

  4. Komentarz numer 4 przez: md

    A ksiądź wierzy w przyjaźń między kobietą a mężczyzną?

  5. Komentarz numer 5 przez: rybka_sylwia

    Zależy od tego, jak kto interpretuje przyjaźń i jak wg niego wygląda przyjaźń damsko-męska… Jeśli nie gorszy ludzi, to co w tym złego? Czasem przyjaźń przybiera formę dość intymną i to może być problem. W ogóle przyjaźń damsko- męska budzi kontrowersje, a co dopiero taki rodzaj zależności z księdzem…
    Jeśli jest prawdziwie czysta i nie przeradza się w absorbowanie sobą wzajemnie całego czasu jestem na tak… 😉
    Listów nie czytałam… Chyba się skuszę 😉

    Swoją drogą wierzę, że jest ona możliwa 😉

  6. Komentarz numer 6 przez: wojcieszek63

    Witam!
    Bardzo Księdzu dziękuję za podjęty temat. Też nie rozumiem wypowiedzi „niektórych Osób” w mediach na temat przyjaźni Karola Wojtyłły – Jana Pawła II z Wandą Półtawską. Może to z zazdrości, że Ich było stać na tak Piękną Przyjaźń – „Ileż tam jest zatroskania, ciepła, dobroci, wrażliwości, piękna, głębi, zrozumienia, tęsknoty, oczekiwania, wiary, modlitwy, wspólności” – z jednoczesnym zachowaniem wzajemnego szacunku i przejrzystości relacji.
    A co do „współczesnej drogi korespondencji” – nie lubię jej, unikam jak tylko mogę, ale jestm na nią skazana.
    Odbieram ją tak, jakby mój „rozmówca sieciowy” nie chciał kontaktu ze mną. Jest to bariera sztucznie stworzona i moim zdaniem nie buduje relacji. No, ale może nie dzisiejsza jestem…:)
    Pozdrawiam

  7. Komentarz numer 7 przez: harrier

    normalne, że reakcje są różne. Dla wielu osób ksiądz to ksiądz. Ma być dla wszystkich po równo, bez wyróżniania kogokolwiek, jeszcze przyjaźń z mężczyzną to tak… ale kobieta. Zresztą sami duchowni (oczywiście nie wszyscy) z obawy przed jakimkolwiek podejrzeniem, starają się unikać bliższych i częstszych kontaktów z kobietami. Nie wiem czy to nawet nie było jakieś wyjaśnienie kościoła, że jeśli to jest mężatka, to przyjaźń z rodziną jest dopuszczalna, ale jeśli jest samotna… no to nie można stwarzać okazji, aby ona poczuła „coś więcej”. Dla mnie to głupota (i w pochopnym ocenianiu przez osoby postronne i w unikach duchownych), dlaczego zaraz ma być „coś więcej”, prawdziwy przyjaciel nigdy nie zrobi niczego, co drugiego mogłoby skrzywdzić, a prawdziwa przyjaźń to coś cennego i chyba warto się o nią starać.

  8. Komentarz numer 8 przez: Jowita

    Przyjaźń jest możliwa zawsze, nawet jeśli istnieją duże różnice między stronami. Może na zasadzie kontrastu? Nie wiem, ale się sprawdza. Jeśli przyjaźń zacznie nas gorszyć, to będzie bardzo źle. A co do ?papierowych? listów. Od kilku lat koresponduję właśnie w takiej formie z pewnym Jezuitą z Krakowa (idealnie pasuje do tematu ?gorszącej przyjaźni? :D). Wcale nie zamierzamy ?przerzucić? się na drogę elektroniczną. Mam mnóstwo jego listów. Piękna sprawa usiąść sobie w zimowy wieczór, wyjąć kolorowe pudełko i poprzeglądać. Zachowuję zawsze nie tylko jego listy, ale też kopię moich. I są dokładnie takie jak ksiądz napisał – pełne serdeczności, zatroskania, dobroci i wrażliwości, a także? humoru :D. A czy można spotkać się w liście? Już wiem, że tak, chociaż kiedyś wydawało mi się to niemożliwe. Łatwo to sprawdzić, bo gdy potem spotykamy się ?w realu? to jest tak jakbyśmy widzieli się kilka dni temu, dzięki listom. Gorąco zachęcam do takiej tradycyjnej korespondencji.

  9. Komentarz numer 9 przez: khalil

    Mi też bardzo brakuje tych papierowych listów. To wyczekiwanie było czymś wspaniałym. Teraz w skrzynce znajduję do siebie tylko rachunki 😉
    Bardzo lubię Księdza blog. Przeczytałam go całego z wielkim zaciekawieniem. Tryska z niego radością 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂
    Ps. Też pamiętam w modlitwie 🙂
    Nie w tą notkę umieściłam poprzedni komentarz 😉

  10. Komentarz numer 10 przez: Patagg

    I to mnie właśnie śmieszy… że przyjaźń może coś zniszczyć. Przecież to nieludzkie. Czy ksiądz ma zakaz zadawania się z kobietami… przepraszam, ale to lekka przesada. Tym bardziej, że te listy są naprawdę piękne… i nie widzę powodu… aby opóźniać beatyfikację. Za co? Za bycie człowiekiem? Za kierowanie się miłością do bliźniego?
    Najważniejsze jest jak Ksiądz powiedział, żeby w każdej sytuacji pozostać człowiekiem!

  11. Komentarz numer 11 przez: afroo

    …a zdjęcie jest przepiękne!!

  12. Komentarz numer 12 przez: ata

    św Franciszek był zakochany w Klarze…jego „braciszkowie” z przekąsem zwracali mu uwagę,ewentualnie zapytywali,czemu on sobie tej Klary za żonę nie weźmie?…istnieje miłość czysta..istnieje przyjaźń czysta..istnieje milośc i przyjaźń oparta na pociągu fizycznym..a jednak nadal platoniczna..nie „zabrudzona”,nie zepsuta—pan Bog stworzył nas do milości,i do przyjaźni…a JPII był CZŁOWIEKIEM z krwi i kości..czy mamy prawo odbuierać innym prawo do milości,tylko dlatego że noszą sutannę?–to byłoby nie ludzkie..Jezus też miał swoich uczniów tych bardziej umiłowanych,a jednak nikogo nie wyróżniał,miał przyjaciół szczególnie bliskich jego sercu(np.Łazarz)..czy to znaczy że grzeszył świeckością?..dajcie spokój…to co w takim razie można pomyśleć o mojej przyjaźni z moim ks,proboszczem?…gdy wychodzimy razem do pubu…gdy pracujemy razem w ogrodzie?..gdy zabiera mnie i moje dzieci na wycieczki?…gdy wpada do nas na kawe,nie zawsze zapowiedziany,czasem dzień po dniu..gdy prowadzę z nim rozmoy na plebanii,które czasem kończą si e po północy?—no to już widzę jakie mogą się pojawić komentarze…jest Mo żliwa taka przyjaźń…która oprócz chwil spędzonych w swoim towarzystwie nie domaga się niczego więcej,ani specjalnych względów–i owszem mam prawo tęsknic za rozmowami z nim,gdy jest zajęty np..przez dwa,trzy tygodnie i nie ma DLA MNIE czasu…bo my dobieramy sobie ludzi którzy są nam bliscy..którzy myśklą tak jak my,z którymi rozmowa się nie urywa..z którymi nie ma niedomówień…i spokojnie mogę powiedzieć..i z czystym już sumieniem..że kocham tego księdza…mojego przyjaciela…a zaczynałam rzeczywiście od fascynacji mężczyzną—tylko,że ja tego mężczyznę poznałam,i on mi to poznanie umożliwił..i w tej chwili fizyczność nie jest dla mnie problemem ..a miałam z nią problem,zwłaszcza gdy zawsze (prawie zawsze) na wiadomość że ktoś się przyjaźni z księdzem,pojawiają się złośliwe uśmieszki i uszczypliwe uwagi..do każdej przyjaźni człowiek musi dorosnąć,nie każdego można nazwać przyjacielem,nie każda przyjaźń można przyjąć,i nie każdemu ją ofiarować…a gdy już się pojawi..to naprawdę zaczyna zależeć na tym..żeby jej nie stracić..nie zepsuć…nie „zabrudzić”…i nie krzywdzić tej drugiej osoby..
    A co do listow..to chyba nie chodzi o związek kobiety i faceta?…raczej o to,jaki wpływ miała Poplawska(jeśli miała)..i o czym mogła paieża informować…i o to,ze moga wyjść na jaw cienie niektórych księży…i bardzo dobrze—cały czas jestem za oczyszczeniem Kościoła,i z tych wielkich”brudów” (Irlandia)..i z tych mniejszych..Kościół potrzebuje oczyszczenia,,,a że beatyfikacja może się przeciągnąć?..i co z tego?..my i tak wiemy że Nasz Papież był wielkim CZŁOWIEKIEM..i ani on,ani PAN BÓG..nie potrzebuje naszego ludzkiego wynoszenia na ołtarze…to my sami mamy się tam wznosić,naszym życiem,i uczynkami…kościół powinien być święty…w jakimś stopniu to oczyszczanie kościoła już się rozpoczęło..i dziękujmy Panu Bogu za to 😉 ..i nie potępiajmy innych..ale trwajmy w modlitwie-0-z każdego zbędnego słowa nas Pan rozliczy..wiec ? lepiej czasem zamilknąć .
    hmm..znowu się rozpisałam…sorki 😉

  13. Komentarz numer 13 przez: pokrzywka

    No właśnie śliczne zdjęcie :). Przyjaźń kobiety z duchownym powinna być tak oczywista jak zwykła znajomość damsko-męska. Krytykujemy konserwatywne poglądy Kościoła, a czy tak naprawdę sami jesteśmy tak liberalni za jakich się uważamy? A co do opóźnienia beatyfikacji, to uważam to za nonsens i próbę zdyskredytowania kryształowej postaci JP w oczach wiernych na całym świecie. Listy i tak będą wg mnie najlepszą, bardzo emocjonalną formą wyrażania myśli 🙂

  14. Komentarz numer 14 przez: sd

    to jest przykład PRAWDZIWEJ PRZYJAŹNI bezinteresownego daru z siebie, wierzę w taką przyjaźń dwojga dojrzałych emocjonalnie i duchowo ludzi, takie przyjaźnie wciąż istnieją i trwają pomimo odległości, wystarczy niekiedy zamienić dwa słowa, pamiętać o sobie w modlitwie… aż korci by zadać pytanie, ale może niech zostanie w próżni … idę na spotkanie czas na ADORACJE – serce tak czyste – przed chwilą czas łaski Sakramentu Pokuty

  15. Komentarz numer 15 przez: zapomniana

    Zgadzam się z jednym przedmówcą , który mówi ,że dziś sprowadza się wszystko do seksu.Nie zaprzeczam, trudno pozostać w czystej przyjażni , gdy jej bliskość przeradza się w coś więcej.Sama tego doświadczyłam choć mój przyjaciel kapłanem nie był.Ale jest to możliwe.Ponadto tylko wątpiący w wielkość Jana Pawła II mogą wysnuwać takie wnioski.Kardynał Dziwisz wypowiadając słowa obawy myślał chyba jednak o tych , ktorzy szukają pożywki dla sensacji.Dlaczego zapomina się o odruchu serdeczności , której przejawem są np. czułe słowa, cieplo wypowiedziane imię. Ciężkie to czasy , gdy człowiek człowiekowi nie może być po prostu bratem.

  16. Komentarz numer 16 przez: fulkon

    Ten ostatni akapit brzmi, jak pożegnanie…?
    Gorszyć się można wszytskim. W końcu jeśli nie ufamy sami sobie, to w innych widzimy same złe rzeczy i dopatrujemy się w nich tego, co nas najbardziej przeraża, z czym sobie nie radzimy. Przyjaźnić się mozna z każdym, tylko od nas zależy co zrobimy z jednym z najpiękniejszych darów. Nie wiem czy bezpieczniejsza jest przyjaźń dwóch kobiet( o którrej mówią, że to pakt o nieagresji) czy dwóch męźczyzn, czy dwojga ludzi w zwiazku, w końcu każdą można zniszczyć i wepchnąć ją na niewłaściwe tory. Nie wiem czy dopartywanie się niestosowności w przyjaźni dr Półtawskiej z Papieżem jest tylko przykre czy już żenujące…

  17. Komentarz numer 17 przez: Natalia

    W przyjaźni ksiądz- kobieta nie widzę nic złego, o ile oczywiście- nie zostają przekroczone pewne granice, smak, i przyjaźń pozostaje przyjaźnią. Uważam, że każdy z nas ma jakąś swoją bratnią duszę, przy której czuje się swobodnie, ma niewyczerpany zasób tematów, a często i słowa niepotrzebne…
    W dzisiejszych czasach, kiedy świat stał się swoistą, pędzącą w zawrtonym tempie, karuzelą agresji, pornografii, nieufności, fałszywych informacji, każda relacja międzyludzka budzi niechęć, apatię, nierzadko zażenowanie. Chcielibyśmy widzieć otaczających nas ludzi pozamykanych w swych hermetycznych pustelniach, by (Broń Boże) nie wdychali naszego powietrza.
    Optuję za tym, by księża zaczęli wychodzić do ludzi , apostołować słowem, uśmiechem, uczynkiem. By nawiązywali znajomości, porozmawiali z panią w sklepie, przysiedli się do młodej kobiety w parku, poklepali po ramieniu podwórkowego łobuza, wyszli do kina (a czemu nie?). Chciałabym, by takie sytuacje nie budziły społecznego zdziwienia wypływającego ze niezrozumienia i nieprzyzwyczajenia. Oczywiście wszystko w granicach normy 😉
    Pozdrawiam

  18. Komentarz numer 18 przez: Alicja

    listy pozostają na zawsze – o ile jakiś żywioł ich nie zabierze… Do jednego z pudełek stojących w moim pokoju zaglądać potrafię nawet codziennie. Treść znam na pamięć, ale za każdym razem wydobywam inny przekaz, inną radość, niezmienny często pozostaje jedynie smutek – już do mnie nie napiszesz. Gdyby nie ta wiadomość pisana ręcznie, nie znałabym pewnie całej prawdy o sobie. Nowoczesne technologie nie zastąpią tego nigdy – radości, oczekiwania, wypatrywania i tej nieokiełznanej chęci, pozostającej pamięci… Kilka miesięcy temu zostałam poproszona o to, abym odpisała na pewien list mojej koleżanki – trwa to do dziś, mimo że dzieli nas tylko 30 km…

  19. Komentarz numer 19 przez: magda

    uważam, że zarówno przeszłość jak i czas beatyfikacji Jana Pawła II świadczy o tym, że duchowni są ,,normalnymi” ludźmi i tak samo jak my postrzegaja ludzi i świat jaki ich otacza. Przyjaźń między księdzem a kobietą jest jak najbardziej normalna. Kobieta i mężczyzna inaczej patrza na świat, dla nich inne wartości mają większą wartość. Dzięki takiej przyjażni mogą sie wymieniac tymi poglądami.
    A co do listów, zgadzam się z tym, że to już przeszłość.
    Pozdrawiam…

  20. Komentarz numer 20 przez: magorzatkaka

    list datowany na 28 września 1990 roku zaczyna się od słów: „Gosiu kochana! Pozdrawiam Cię gorąco i dziękuje za list…” resztę zostawiam sobie 🙂 Tych listów było więcej, ale dziś właśnie ten wpadł mi w ręce … Potem milczenie, po latach następiła epoka e-maili i smsów, ale nie zmienia to faktu, że kontakt z drugim człowiekiem trwa, że relacje budują przyjaźń – wielkie słowo, z ogromnym ciężarem odpowiedzialności … Przyjaźń nigdy nie niszczy – ona buduje, uczy, cieszy … Czy można się gorszyć przyjaźnią? Czy można się gorszyć miłością bliźniego? Jest się odpowiedzialnym, ze to, co się oswoi. Jeśli jesteśmy odpowiedzialni za naszych przyjaciół, to wszelkie wątpliwości przestają istnieć. Maćku – dziękuję za te wszystkie lata pamięci, przyjaźni i modlitwy:)

Napisz komentarz

Nick

Mail (wymagany)(nie będzie publikowany)

Strona www