Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Droga, która prowadzi do Kościoła…

12. maja 2009 . przez xmj

Jest taka scena w filozoficznym filmie Tengiza Abuładze: „Pokajanije”; w czasie terroru stalinowskiego zniszczono kościół w małej miejscowości. W końcowej scenie tegoż filmu, staruszka staje na skrzyżowaniu dróg i stawia retoryczne pytanie: „Po co komu droga, która nie prowadzi do kościoła…”. Oglądałem ten film jeszcze za komuny. I ta ostatnia scena z pytaniem kobiety bardzo zapisała się w mojej pamięci.

Pytania o sens życia, cel drogi, trud codziennego poranka,  męstwo bycia, o wielką nadzieję z wieczora – są bliskie każdemu człowiekowi. Mądry będzie szukał odpowiedzi na nie. Czasem całe życie…

W drugich klasach LO, niemalże każdego dnia, ktoś z uczniów przychodzi do mnie świątecznie ubrany i z torbą cukierków i mówi mi, że ma urodziny – osiemnaste! Składam więc na początku wyrazy współczucia (bo się starzeje i wchodzi w świat dorosłych) następnie życzę, całuję (płeć piękną tylko) i częstuję się cukierkiem. Zapewniam o modlitwie.

Nie wszyscy modlą się Mszą św w te piękne urodziny. Pewnego dnia Ania zaprosiła mnie do swojego kościoła na Mszę św. z okazji Jej „18”. Nie mogłem być, więc zaproponowałem, że odprawię dla Niej i rówieśników.

Zapraszam tych , którzy w tym roku przeżywają swoje jedyne i niepowtarzalne „osiemnastki” na Urodzinową Mszę św. w niedzielę 17 maja o godz. 17.00. Na tej Mszy zagra zespół klerycki „Hodos” (Droga). Po Mszy zapraszam Jubilatów na recital organowy Marcina Ogonowskiego – naszego ministranta i ksm-owicza. A po koncercie pogościmy się na ogrodzie przy grillu.

Życzę Wam, abyście odnaleźli swoją drogę, która prowadzi do Kościoła. A gdy może ktoś kiedyś się zagubi w życiu, to niech się odnajdzie w świątyni – tak jak Pan Jezus. Bo po co komu droga, która nie prowadzi do Kościoła…?

ps jestem ciekawy, co pamiętacie ze swoich „osiemnastek” ?

26 komentarzy do “Droga, która prowadzi do Kościoła…”

  1. Komentarz numer 1 przez: Ewa

    Dobrze ujęty temat i fotka pasi, pozdrawiam! 18 miałam bardzo dawno, nie pamiętam wiele, ale droga moja prowadzi do światyni, tam szukam szczęscia

  2. Komentarz numer 2 przez: krzysiek

    Moja 18-tka. W nietypowym miejscu: góry na granicy Serbii z Bośnią i Hercegowiną. Podczas wakacyjnego wyjazdu z chórem „Minstrel”. Jedyna okazja w życiu kiedy mogłem poczęstować cukierkami jak „prawdziwy” uczeń (bo przecież w lipcu do szkoły nikt nie chodzi). Upał 40 stopni, próby muzyki gospel i będąca rajem woda z kranu :).
    W promieniu kilkaset kilometrów nie było kościoła katolickiego żeby się tego dnia wejść, pomodlić się, zawierzyć. Była ino cerkiew, ale myśle, że i stamtąd modlitwa popłynęła gdzie trzeba :).

  3. Komentarz numer 3 przez: cdn

    Ja pamiętam niezłą imprezę, a potem to już film się urwał.

  4. Komentarz numer 4 przez: Wojko

    No cóż – ja uważam, że droga powinna w życiu prowadzić do Boga! Kościół to w dzisiejszych czasach instytucja, która pomału przekształca się w spółkę prawa handlowego! Gdy człowiek widzi w swoim sercu Boga i modli się do Niego ( niekoniecznie w kościele ) jest myślę bardziej katolicki, niż ten co codziennie chodzi do kościoła, ale tylko po to, by go widzieli inni lub „bo tak wypada”. Cóż wart jest kościół bez Boga? Jakoś gubimy hierarchię wartości – nie dlatego jest Bóg, bo są kościoły, lecz są kościoły, bo jest Bóg.

  5. Komentarz numer 5 przez: ata

    dołączam się do cdn..no i może jeszcze to ,że zrobiłam sobie prezent urodzinowy..jakkolwiek to zabrzmi–w 18 urodziny stałam się „kobietą”

  6. Komentarz numer 6 przez: Kim Kolwiek

    18-stki nie miałam Jak będę miała to przylecę do Księdza ;p Na skrzydłach oczywiście. A co do tych modlących się w swoje 18-ste urodziny to na moje oko jest ich góra 5%. Jeśli chodzi o mnie to zrobię to pod warunkiem że poczuję taką potrzebę w co szczerze wątpię. Ale mam jeszcze trochę czasu mam nadzieję że zmądrzeje i że coś się zmieni… tylko kiedy? jak ? W zasadzie tak jak jest nie jest mi źle…

  7. Komentarz numer 7 przez: xmj

    tylko kiedy? w niedzielę 17 maja na g.17!
    Zapraszam Kim Kolwiek i inne 18!

  8. Komentarz numer 8 przez: Kasieńka

    Ja osiemnastkę będę miała dopiero za jakieś 1,5 roku… Ale na Mszy i tak postaram się być 😉 Co do drogi prowadzącej do Kościoła… Staram się ją znajdować, ale nie zawsze wychodzi… Czasem gubię się… Ale zawsze [przynajmniej do tej pory] znajdują się wspaniali ludzie, którzy pomagają mi znaleźć tę drogę 🙂

  9. Komentarz numer 9 przez: Anula

    Moja osiemnastka to był jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu! Otrzymałam od ludzi wokół wiele ciepła, życzliwości i miłości, wiele pięknych i szczerych życzeń! 🙂
    Szkoda, że 18stkę kończy się tylko raz w życiu! 🙂
    PS. Na Mszy oczywiście będę! 😀

  10. Komentarz numer 10 przez: mama

    Mam prawie osiemnastoletnie dziecko, więc moja osiemnastka była już jakiś czas temu… pamiętam wszystko dokładnie: wysprzątany dom; radość z przyjazdu przyjaciół „rozjechanych” po różnych miejscach; zakłopotanie, kiedy rodzice po raz pierwszy oficjalnie pozwolili spełnić toast „prawdziwym” winem, a potem dyskretnie wyszli do sąsiadów; cudowny bukiet róż w środku zimy… Czułam się taka wyjątkowa… Ok. północy szliśmy 3 km na wiejską zabawę, mróz szczypał nie tylko w uszy. Kiedy w trakcie zabawy usłyszałam swoje imię i gromkie sto lat – myślałam, że zapadnę się pod ziemię… „Spaliłam cegłę” – jakby powiedziało teraz moje dziecko, ale byłam jednocześnie taka szczęśliwa… Bawiliśmy się do późna, a w niedzielę rano msza św. o godz. 9:00! Nie mogliśmy iść na późniejszą godzinę, bo ksiądz by się domyślił, kto „balował” na zabawie… Mieszkałam przecież na wsi.
    Czytam teraz wypowiedzi i nie mogę uwierzyć, że wszystko się tak pozmieniało! Może i jestem już gerontem, ale do licha, co to za prezent w postaci „stania się kobietą”? Czy to naprawdę prezent?! Czy dobra impreza musi kończyć się „zjazdem”? Co naprawdę jest ważne?

  11. Komentarz numer 11 przez: ata

    jak pewnie zauważyłaś „mamo”..słowo kobieta ujęłam w cudzysłów ..po latach mogę jedynie stwierdzić.ze prezent całkowicie nietrafiony.pomyliłam zauroczenie z miłością…co niestety trafia się wielu ludziom..co innego było ważne wtedy,a co innego teraz po 17 latach-o proszę,za kilka miesięcy moja druga w życiu 18 stka 😉 /zapewne przeżyję ją inaczej ,mądrzej..i z wielkim HUKIEM ;)-co jest ważne?..tak naprawdę to bardzo indywidualne,nie da się nic nikomu narzucić (i dobrze..moim zdaniem)

  12. Komentarz numer 12 przez: afroo

    18-tka..
    w niedzielę Msza św., rodzinny obiad, a w poniedziałek – impreza dla klasy /taki mieliśmy zwyczaj – tort, kawa i … 😉

    To była jedyna 18-tka klasowa na której był obecny nasz ksiądz katecheta, wychowawczyni, nauczyciele – było naprawdę fajnie 😉

  13. Komentarz numer 13 przez: miedzianowska

    Pamiętam grono moich znajomych, pyszny tort i wyszeptane po cichu życzenie 🙂 Spełniło się 😉

  14. Komentarz numer 14 przez: Wędrowiec

    Witam!
    Dziekuję za odwiedziny, komentarz i zaproszenie :). Swojej 18-tki nie pamiętam, bo skleroza z wiekiem narasta ;), albo jak inni tłumaczą za dużo masła ;D.
    18- mojego syna była ponad 2 lata temu. Oczywiscie najważniejszą uroczystością była msza w intencji jubilata. Reszta była tylko nikłym dopełnieniem wejścia w dorosłość.
    Juz za rok kolejna w naszej rodzinie 18-tka tym razem drugiego syna i tym razem też pierw msza, a później goście…

    Ciepełkowo pozdrawiam

  15. Komentarz numer 15 przez: Alicja

    jeszcze nie czas – i może dobrze?
    byłam w górach, pełno dróg i żadna do Kościoła nie prowadziła… żadna ścieżka którą chodziłam – a tęskniłam. Ale bliżej nieba byłam…

  16. Komentarz numer 16 przez: poczterdziestce.bloog.pl

    Wzruszający wpis……..
    Moją pamiętam, ale nie o mojej chciałam pisać, lecz syna w dzień jego 18-tki byliśmy rano na mszy i spowiedzi. Ja modliłam się o piękne życie dla niego oraz by nie musiał „walczyć”……….. potem, czyli wieczorem była wielka impreza dla rodziny, która trwała do 3 rano.

    Pozdrawiam ciepło! i dziękuję za odwiedziny i piekne słowa.

  17. Komentarz numer 17 przez: xmj

    Alicjo, w górach to wszystkie drogi i ścieżki prowadzą wprost do nieba…pozdrawiam!
    ps pięknie, że na jednej ze ścieżek w parku uratowałaś życie kobiecie – „człowiek jest drogą Kościoła”

  18. Komentarz numer 18 przez: Wojtas

    Droga, któa nie kończy się w niebie (a przedsionkiem nieba jest Kościół) jest dramatem, prowadzi do nicości, nihilizmu, bezsensu – chociaż wydawać się może, że jest szczęściem – ale tylko naskórkowym, namiastką.

  19. Komentarz numer 19 przez: W.

    ja jeszcze nie miałam 18, ale wcale mi się nie śpieszy…jeszcze nie chce dorosnąć, podejmować ważne decyzje, być odpowiedzialną za czyjeś życie…niech jeszcze trochę za mnie pomartwią się rodzice:) a do kościoła drogę można zawsze odnaleźć na nowo:)

  20. Komentarz numer 20 przez: _||-|

    Wbrew pozorom droga, która nie wiedzie do Kościoła jest potrzebna. Wprawdzie według mnie przydaje sie ona jedynie szatanowi, gdyż to on sprowadza na nią ludzi i korzysta z niej. Jednak ludzie mają wolną wolę, więc nie mogłaby istnieć jedynie jedna droga. Jednak droga prowadząca do Kościoła jest jedyną DOBRĄ drogą. Bóg jest najważniejszy w życiu człowieka i jedynie drogą prowadzącą do niego powinniśmy się kierować. To nią podążamy przez dobre uczynki oraz przez miłość. I tylko ta droga prowadzi do zbawienia, a także do Ojca, który pragnie byśmy nią szli. Jednak zejść na drogę nie prowadzącą do Kościoła jest bardzo łatwo, a szatan usiłuje na każdym kroku nas zwieść. Myślę, że z perspektywy życia wiecznego lepiej by było gdyby była droga prowadząca jedynie do Kościoła, natomiast nie było żadnej złej, na którą można by przypadkiem zboczyć. Mimo wszystko jednak takowa istnieje i do nas należy wybór, którą będziemy kroczyć przez życie.

Napisz komentarz

Nick

Mail (wymagany)(nie będzie publikowany)

Strona www