Komu ufać?
23. kwietnia 2009 . przez xmj
Dom jest azylem, miejscem zaufania, szkołą miłości i życia. Jeśli ktoś traci dom, wali się cały świat. Dom to matka, ojciec, dzieci, czasem dziadkowie. To także setki codziennych skrzyżowań ludzkich dróg i ścieżek. Nieraz kolizje i wypadki się zdarzają. Bez przebaczenia nie ocaleje. Bez zaufania nie ma pokoju.
Przed chwilą rozmawiałem z młodym mężem i ojcem. Był załamany i roztrzęsiony. Wyrzuciła go z domu jego żona. Pokłócili się, po obrażali; są w separacji. Nie mają nadziei na powrót. Żona (katoliczka i pobożna!) była u wróżki (mamy XXI wiek !) zapytać jak dalej będzie wyglądało jej życie. Realizuje dokładnie to, co jej mówiła wróżka. Zaufała jej bezgranicznie. Przecież sprawdza się, to co wróżka mówi… Koleżance też pomogła rozstać się z mężem. Za jedyne 50 zł.
Komu ufasz?
Pomódlcie się za tę Rodzinę!

kiedy ludzie są zdesperowani lub zranieni robia rozne poronione rzeczy. jak mialam dola z powodu zwiazku i na dodatek uinnych egzaminow srinów, to zaczelam sie interesowac towarzystwem, ktorym nie pownnam i tak wpadłam na grupe satanistyczna, ale na szczescie szybko mnie wyciagnal znajomy ksiadz. skoro ktos zas prosi o pomoc osoby duchowne, tzn. ze ufa Bogu. trzeba dzialacć. bo ludzie zdesperowani i zranieni nie wiedza, co robic, dlatego robia rzeczy najgorsze – bo sa odwrotne do teog, co robili do tej pory. potrzebuja kogos, kto ich naprowadzi z powrotem na droge dobra.
amen.
Staram się ufać Panu Bogu, ale różnie mi to wychodzi, nie raz przyparta do muru nie mam innego wyjścia, tylko w Nim nadzieja. A tak po ludzku ufam moim najbliższym, mamie, rodzeństwu i przyjaciołom prawdziwym. Reszcie ludzi ufam z ograniczeniami. Nie ufam pracodawcy, politykom, wróżkom, nadgorliwcom i fanatykom, fachowcom budowlanym.
To że była u wróżki to nie znaczy że od razu bardziej wierzy w nią niż w Boga. Ja nie mówię że dobrze robi słuchając wróżki ale powód rozstania na pewno był inny. Nie oszukujmy się wina leży po środku. Mamy relacje tylko jednej strony. Fakt ta kobieta zaufała wróżce i zrobiła źle ale na taką poważną decyzję musiało złożyć się więcej problemów. A oni? Są młodzi „docierają” się stąd te kłótnie zanim nie poznają siebie, swoich przyzwyczajeń sprzeczki będą ale przecież oni się kochają!! Czy można przestać kochać przez jedna rozmowę z wróżką? Nie sadzę. Poważna szczera rozmowa z osobą która jest dla niej autorytetem. Mają dziecko i jeśli są choć odrobinę odpowiedzialni za swoje czyny wrócą do siebie chociażby dla dobra dziecka. A jeśli nie? To nie zazdroszczę temu dziecku – RODZICÓW.
Dom to podstawa. Nie można żyć bez domu. A sami psujemy go, niszczymy; pomaga diabeł w tym też – bo sami mało czujni jesteśmy. Wtedy ufamy wróżkom i czarom, kartom i horoskopom. Jezu ufam Tobie, nie sobie, nie wróżce. Pomóż.
Oto jeden z wielu dziś przypadków.Wierzymy tym i temu – kto ,co tworzy wokół siebie aurę nieprzeciętności, wszechwiedzy itd.Zapominamy ,że świat jest pełen złudnych wizji i poddajemy się temu co na czasie.Stoimy z boku lub krytykujemy tych co ufają Bogu, matce,ojcu, żonie, męzowi…Boimy się naprowadzać błądzących na właściwą drogę.Tak naprawdę to wina każdego z nas, tych bojących się powiedzieć- nie -temu co niszczy sacrum życia , kościoła a potem…dziwimy się ,że dochodzi do takich sytuacji .Musimy miec odwagę wybierać nie to, co znajduje poplecznictwo w oczach innych ale to co niepopularne lecz
głębokie, co zachowa najwyższe wartości na przekór światu i opiniom, ostro zaprzeczać temu co złudne bo brak nam zdecydowania ,żeby przypadkiem kogoś nie urazić.
Z drugiej strony mamy WIELKI kryzys zaufania.Gdybysmy spytali samych siebie komu ufamy, wielu pewnie powiedziałoby ,że najlepszą zasadą jest liczyc na siebie…tylko jak daleko zajdziemy z takim podejściem?
`Nikomu już więcej nie ufac, nikomu więcej nie wierzyc…`
Niektórzy znają te słowa… [to mój opis z gg…] Nie potrafię już nikomu zaufac… Za dużo cierpienia, bólu… Za dużo łez… Próbowałam wiele razy… Ale już więcej nikomu nie ufac… ;(
A co to znaczy ufać? Czy tu nie chodzi czasem o własne bezpieczeństwo? Przecież miłość jest zaufaniem, czasem się je traci. Tak samo jak można stracić miłość. Ona wygasa, kończy się tak jak skończyć może się zaufanie do drugiej osoby. Do Boga. Wiele osób mogłoby mi ufać bo pomagam ludziom w ich problemach, słucham, czekam.. Ale wystarczy, że ufają mi Ci, których kocham, że nawet kiedy jest źle, ufają.. A ja? Ja ostatnio nie ufam sama sobie, oddalam się od wiary, od kościoła, samotnie czuję się ze swoimi myślami..Ale ufam, ufam Bogu. Bo On wie co robi, wie czego szukam, wie jak mnie naprowadzić, bym zaufała sobie i innym.
Zaufać to znaczy otworzyć się i spoglądać na świadectwo, które sami sobie wystawiamy.
Komu ufać?
Zaufaj sobie i bądz czysty od wewnątrz, a na zewnątrz będziesz ufać innym tak samo jak ufasz sobie..
do I: modlę się za Ciebie, aby Pan pomógł Ci w zaufaniu – sobie i Jemu. Przełamania nieufności życzę!
Gdy czytam ten pis przypomina mi się jedna sentencja… z książki „Poza Ciszą” Jonathan’a Carroll’a
„Człowiek może postąpić dziesięć razy źle, potem raz dobrze i ludzie z powrotem przyjmują go do swoich serc. Ale jeśli postąpi odwrotnie: dziesięć razy dobrze, a potem raz źle, nikt już więcej mu nie zaufa.”
Trochę w tym prawdy jest…
A komu ufam? Raczej nikomu:)
Dom to chyba jedno z najpiękniejszych słów w językach świata. Oznacza przecież coś więcej niż dach nad głową. To dla mnie pewnego rodzaju sfera sacrum, coś gdzie wszystko jest bezcenne, ale najbardziej niestety widac to, gdy się to traci… Można powiedziec, że jestem w takiej sytuacji, bo niedawno zmarli moi Dziadkowie i – można chyba tak powiedziec – odszedł ich dom. Dom, w zasadzie mieszkanie, gdzie i ja szesc pierwszych lat życia mieszkałem, dom w którym przez dwadzieścia lat bywałem co najmniej 4,5 razy w tygodniu – przed szkołą, po szkole, po niedzielnym kościele, czy przed spotkaniem dla bierzmowanych, dom pełen ciepła, gdzie każde miejsce było uświęcone dobrocią i miłością Dziadków, gdzie wszystko było cenne i drogie…
Ale pytanie brzmi „Komu ufasz?” Jezu, Ufam Tobie! Ufam, że w niebie jest taki sam wspaniały dom, do którego mnie zapraszasz i który jest ciepły i pełen miłości. Bo skoro ludzie, których Bóg stworzył na obraz swój tworzą tak piękne domy to przecież i Stwórca taki Dom stworzył.
Co do wróżki – pamiętam jak była nasza msza przed maturą w płockiej farze i ks. Paweł Sprusiński mówi: „Nie chcemy za was trzymac kciuków….” Wszyscy się na siebie patrzą… „My się chcemy za was modlic”. No właśnie. Zaufac Komuś pewnemu!! Trudne, ale piękne!
DOM – chciałabym…
WRÓŻKA – nigdy…
Dom miał być schronieniem dnia codziennego. Ciepłą atmosferą, spokojem, napełniony miłością i bezwarunkowym oddaniem się drugiemu człowiekowi. Spontanicznym uśmiechem. Dachem nad głową w pochmurne dni; głaskającą ręką, gdy źle; czekającym kolanem, wrażliwym okiem; nadzieją, która nie powinna zasypiać. Miłości czułej, śpiewem piosenki i głośnym śmiechem. Płaczem tym ze szczęścia i tym drugim, ale mniej. Cichym cudem, skarbem wypracowanym przez Ciebie. Czasem spędzonym z bliskimi, który nigdy nie jest stracony. Wspólną herbatą, oglądaniem telewizji, głupią rozmową o wszystkim i o niczym. Pełen pomysłów i marzeń w powietzu. Opieką, nauką, radością szczerą i jasną, co opromienia duszę każdego domownika i moją własną… dawaniem to co się ma: smutku, radości, miłości, nadziei, łez, promieni słońca… Otwartymi drzwiami: wejdź, nie bój się, zapraszam, spocznij, odpocznij, zostań, nie odchodź, tutaj będzie Ci najlepiej: to przecież Twój dom… To kwadrat pustej przestrzeni pod niebem i gwiazdami ale „dom był luneta dzieciństwa
dom był skóra wzruszenia policzkiem siostry gałęzią drzewa” Miejsce w słońcu. Dom pogody, harmonii i zrozumienia. Rodzice, dziadkowie, dzieci powinni otwierać ramiona. Ogarniać swym sercem, opieką, troską, pomocą. Wielkim szczęściem… którego dawcą i sprawcą powinni być rodzice. Skrzyżowaniem, gdzie drogi się przetną, a spojrzenia spotkają, i słowo zagości to wtedy przeszłość i przyszłość tracą znaczenie.Tam nie powinno oceniać się po korzeniach, ale po owocach… Zaufaniem: tam jestem kochany…
Nie oczekuję tego wszystkiego, tylko ufności w jego istnienie… Tylko odrobinkę, okruszek,. szczyptę!
Dom matką, ojcem, bratem, siostrą. Matka – dla niektórych najwierniejszy przyjaciel, dobry duch… Gdy przyjdą chmurne chwile, otacza silnym ramieniem, czułą opieką, zagoi rany życia, da nowe siły i poprowadzi w trudu bezkrwawy bój… Szepnijcie cicho: Mamusiu… Twoja córka Cię kocha! – to jej wystarczy za wszystko. Ale pamiętaj, dom a ona w nim też zawodzi…
W jednej z moich dziecięcych książek „Alicja z Krainy Czarów”, bardzo ze mną powiązanych jest jeden dialog:
– Nie wierzę ci – mówi Alicja
– Nie wierzysz? – powtarza ze smutkiem Królowa. – Spróbuj jeszcze raz, weź głęboki oddech, zamknij oczy i uwierz, zaufaj.
Alicja śmieje się:
– Nie warto próbować. Tylko głupcy wierzą, że rzeczy niemożliwe modą zdarzyć się naprawdę.
– Myślę, że po prostu brakuje ci doświadczenia – odpowiada Królowa – Gdy byłam w twoim wieku, ćwiczyłam przynajmniej pół godziny dziennie. Zaraz po porannej kawie próbowałam wyobrazić sobie pięć lub sześć niemożliwych rzeczy, z którymi mogłabym się zetknąć. Dziś widzę, że większość tego, co sobie wyobrażałam, stało się rzeczywistością. Dzięki temu zostałam królową.
Większość ludzi sądzi tak jak główna bohaterka – głupia Alicja… – Taka postawa to tchórzostwo. Walcz z ufnością z wiarą… Kto rozwija się duchowo, ma wewnętrzny kodeks moralny, którym się kieruje. Bóg zawsze usłyszy głos człowieka, który mu zaufał. Większość ludzi pod byle pretekstem unika wyzwania ufności.Strach przed ośmieszeniem? Poczuciem bezsilności? A zaufać to pięknie żyć! Ufam – kocham!
Warto. Warto, warto… nie obawiaj się rozczarowań, znaj wartość swego oręża i siłę miłości, nie wahaj się, nie zrzucaj zła tego świata na innych… Wiara, że w każdej chwili może wydarzyć się du, potrzebna jest po to, by odczuwać radość, ale także po to, by czuć się bezpiecznie, żeby usprawiedliwić swoje istnienie…
To co Królowa nazwała doświadczeniem to suma naszych klęsk. Dlatego patrzymy w przyszłość ze strachem, jak ktoś, kto popełnił wystarczająco dużo głupstw i nie ma odwagi znów zaufać. Poćwiczyć.
Wolno nam się niepokoić ale, gdy zaufasz Bogu, wszelkie troski o przyszłość ustaną… Skończą się kłopoty, rozwieją się zmartwienia, bowiem nasza wola zostanie pochłonięta przez wolę samego Boga…
Z człowiekiem jest podobnie. On zawiedzie, nie zawsze, ale pomóż mu nie zawieść.
Kiedyś rozmawiałam z A. pod koniec życia:
– nie męczy Cię to czekanie?
– trochę, ale nie mogę się poddawać.
– dlaczego?
– jeśli się poddam to zwiędnę i zawiodę się na Bogu, bo mu zaufałem…
– jak Ty to robisz?
– normalnie. Zobacz: zamknę oczy, wyjmę serce i oddam jego Panu.
– nie rozumiem.
– Wszystkie troski, radości, miłość do Ciebie, choroba… – to moje serce no i oddam je całe Panu
– tak po prostu?
– nie, przecież jakbym Ci nie zaufał to nie dałbym Ci się pokochać. A więc oddaję, bo zaufałem. rozumiesz?
– mniej więcej. Pomożesz mi oddać i moje serce?
– nie muszę, Bóg Ci pomaga, wiesz?
– no teraz to już wiem…
Jezu, staram się, ufać Tobie…
Przychodzę do Ciebie, gdyś Ty wiesz wszystko, pojmujesz nawet to, co ukryte. Jeśli to, co robię, jest dobre dla mojej wiary, dla mojego życia teraz i potem, uczyń me zadanie łatwym i radosnym. Jeśli zaś to, co robię, jest złe dla mnie i dla mojej wiary, dal moje życia teraz i potem, trzymaj mnie z dala od takich zadań. Niech nie ufam sobie, a ufność swą powierzam w Tobie…
PS. ale się rozpisałam…
nim komuś zaufamy.. musimy umieć sami sobie zaufać.. powinniśmy sluchać swojego serca, kierować się rozsądkiem kiedy trzeba.Potem powinniśmy zaufać przede wszystkim tym, których kochamy…i którzy nas kochają,
a nie komuś.. np. wróżce, która niekoniecznie ma rację.
No a co jest złego, żeby iść do wróżki? One znają przyszłość, a mnie to interesuje. Nie chodziliście nigdy do wróżki?
afroo, niebyłeśu wróżki? nie wierzę, nigdy nmie czytałaś horoskopu? Nie mów nigdy nigdy!a domu nie masz?
do K.T.
dom mam – ale nie taki DOM,
który jest azylem,
miejscem zaufania,
szkołą miłości i życia…
a o takim DOMU marzę…
horoskopów nie czytam,
u wróżki nie byłam
i .. się nie wybieram.
niby po co?
Mój Bóg mi wystarcza!
Mój Bóg nade mną ciągle stoi,
Jak cień, jedyny mój towarzysz.
Za sobą czuję Jego kroki
I złotą glorię Jego twarzy…
co mi po jakieś tam wróżce?..
Wróżki i wróżenie swoją drogą, ale tu chodzi o zaufanie jakim obdarzyła ją ta kobieta, która zaufała jej bezgranicznie poświęcając życie, szczęście swoich bliskich, jakieś nastawionej tylko na zysk wróżbitce, która niby wie co dla nas najlepsze, przecież to czysty absurd!! Jak uważacie z kim ta osoba powinna rozwiązać swoje problemy, komu powinna tak ufać, żeby dzielić z nią swoje rozterki i próbować wyjść razem z kłopotu?? moim zadaniem powinna je rozwiązać przez szczerą rozmowę, wspólny konsensus z najbliższymi, którzy na pewno bardziej zasłużyli na zaufanie niż jakaś tam wróżka, która ma rozwiązać nasze problemy za nas. To takie dużo łatwiejsze załatwienie własnych spraw, przedstawiające typowe teraz nastawienie, że wszystko musi być proste, łatwe i przyjemne, mam problem pójdę do na przykład takiej wróżki ona mi wszystko wyjaśni, rozwiąże wszystkie moje problemy, sprawi że moje życie będzie piękne, takie zrzucenie odpowiedzialności na innych za własne życie, za własne decyzje, właśnie na tym ?żerują? takie osoby, zarabiają na tym nie małe pieniądze? ale ja nie o tym, przecież każdy jest sam odpowiedzialny za własne życie zwłaszcza przed Bogiem, przed którym kiedyś stanie i to on sam będzie odpowiadał za swoje czyny, nie będzie można zrzucić winy za własne grzechy, błędy na innych?.
Albo mam jeszcze taką teorie: może po prostu coraz trudniej otworzyć się nam przed drugim człowiekiem, łatwiej jest nam pójść zapłacić i dostać ?gotowe rozwiązanie?, sprowadzić wszystko do jednej transakcji, niż iść i prosić o trochę zrozumienia, empatii, ukazać swoją słabość, a przecież niosąc drugiego człowieka uczymy się go kochać, jeszcze mocniej, bardziej prawdziwie?
Komu ufać?
Temu, o kim wiemy, że nigdy nas nie zdradzi (w szerokim tego słowa znaczeniu). Zaufanie łączy się zawsze z wiarą, że ten komu zaufaliśmy pragnie naszego dobra. Dlatego najczęściej ufamy tym, których kochamy, o których możemy powiedzieć, że są naszymi przyjaciółmi (rodzice, rodzeństwo, małżonkowie, chłopak i dziewczyna i inne osoby pozostające w przyjaznych relacjach).
Najpiękniejszy hymn Kościoła w swoim finale wybrzmiewa słowami: ?W Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki?. I niezaprzeczenie to jest najwłaściwsza odpowiedź na pytanie: komu ufać? Bóg jest jedynym, w którym możemy mieć pewność, że nigdy nas nie zdradzi, nie opuści, nie odwróci się od nas, że nawet jeśli odejdziemy od niego daleko ? on zawsze przy nas będzie i gdy tylko zawołamy, zaraz się nad nami pochyli. On nas stworzył i on zna nas najlepiej, i o każdym z nas wie wszystko? Jest prawdziwie godnym zaufania?
W dzisiejszym świecie, rozdartym przez ból i cierpienie, spowodowane ciągłymi zdradami, wojnami, przemocą, nienawiścią, gdzie człowiek człowiekowi wciąż wilkiem, Bóg który jest Miłością, ofiaruje nam swoje miłosierdzie w obrazie Jezusa Miłosiernego z podpisem: Jezu ufam Tobie. On dobrze wie, że poraniony człowiek, tylko w zaufaniu w Boże miłosierdzie, jest w stanie udźwignąć każde cierpienie, a tym samym uwierzyć, że jest Ktoś na kim zawsze może polegać, Kto nigdy go nie opuści i w każdej chwili nawet najtrudniejszej, gdy wszystko (wszyscy) już zawiodło, będzie przy nim? Jest prawdziwym przyjacielem.
Czy zatem oprócz Boga nie ma nikogo komu możemy zaufać? Oczywiście, że nie? Każdy człowiek, o którym możemy powiedzieć, że jest naszym przyjacielem, jest tym któremu możemy ufać. Nie może być przyjaźni bez zaufania. Jednakże potrzebna jest ogromna pokora wobec siebie, jak również i drugiego człowieka, wynikająca ze świadomości, że człowiek jest istotą słabą, więc nie jest wykluczone, że my zdradzimy, albo że ktoś nas zdradzi?, bo takiej pewności nie możemy mieć nigdy (przecież nawet św. Piotr zaparł się Pana Jezusa, choć wcześniej się zarzekał, że nigdy tego nie zrobi, a jednak Jezus mu zaufał)? Dlatego też musi być u człowieka wola przebaczenia?, bo bez przebaczenia również nie ma przyjaźni: czy można zaufać komuś o kim wiemy, że choćbyśmy bardzo żałowali, to nigdy by nam nie przebaczył?
Czy można zaufać wróżce? Żeby to zrobić trzeba być głupcem…
Jest taka piękna pieśń „Jezu ufam Tobie”,te słowa pomagają brnąć przez moje życie.Czasami dom ,rodzina to tylko wspólny klucz ,którym otwieramy wejściowe drzwi.Nie ma w nim zaufania ,radości z,zrozumienia ,tak jest ,w mojej rodzinie,gdzieś popełniłam w życiu błąd,gdzieś minęłam się z ludzmi ,którymi mogłam ufać.Ale bezgranicznie ufam Bogu,On nigdy nie zawiedzie,nie kłamie ,nie bije.Wszystkim ,którzy ufają Panu,życzę słońca co na niebie świeci,pogody,aby nigdy nie przestała dla ludzi piękną. Nadziei na to ,że jutro zawsze będzie lepsze od dzisiaj.Wy ,którzy ufacie Bogu,życzę Wam cierpliwości do ludzkich wad ,od ,których nikt z nas nie jest wolny.I,kiedy cały świat pogrąża się w mrokach bez nadziei ,ufając Panu,świat staje się dla mnie zawsze piękny.Pamiętajmy nie zniechęcajmy się ufności Boga,ile razy o tę ufnośc Go prosimy,tyle razy Wysławiamy Jego Miłosierdzie Piszę to z serca rodzina mnie zawiodła to bardzo przykre doświadczenie!!! Jezus nigdy i Jemu zaufałam na wieki,On nigdy nie zawiedzie,nie okłamie ,nie uderzy.Jest moim przyjacielem!!!! A.G.
do cdn: chodzenie do wróżki i słuchanie jej, czytanie horoskopów to grzech bałwochwalstwa. Przeciw I przykazaniu Dekalogu.