Dary losu
20. września 2009 . przez xmj
Jesień zbliża się powoli. Na wsi to widać. Zboża zebrane, pola zaorane. Kilka dni temu, idąc do kościoła, spostrzegłem w moim ogrodzie coś białego w trawie. Były to pieczarki. Dzięki Ci Boże za te dary losu; grzyby przyszły do mnie same. Polecam, bo świetnie smakują pieczarki smażone na patelni na wzór schabowych.
Ale nie to najważniejsze. Jesień, to też szkoła i relacje z dziećmi. Obserwuję moich uczniów, pytam, rozmawiam. Modlimy się o mądrość. Dzisiaj św. Jakub mówił, że jest ona czysta, ustępliwa, skłonna do zgody, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich… W jednej z klas pytałem dzieci, co robią ich rodzice. Dziewczynka podchodzi do mnie i mówi ze smutkiem w oczach, że „mojego tatę to pani zabrała…”. Zamurowało mnie. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Przekonuję się coraz bardziej, jak wielkim darem jest pełna, normalna rodzina!
Życie jest darem. Dzisiaj w ewangelii usłyszeliśmy argument koronny w całej dyskusji medialnej o „in vitro”. Jezus mówi: „kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, ten Mnie przyjmuje…”. Embrion (tak mówią naukowcy o Dziecku poczętym), to przecież Człowiek. To dar. Za każdy dar jestem wdzięczny Bogu!
A co zrobić, aby być darem?

Dary czasem są małe i niewidoczne, jak grzyby w lesie. Trudno je zauważyć, a jednak są…
Na dzisiejszym kazaniu popłynęło mi kilka łez. I ostatnie zdanie uczyniło szczęśliwszą i pozwoliło znów coś zrozumieć: jesteś wielki dla Boga.
Dla Niego każdy jest darem…
Czynić dobro, uśmiechać się, „robić tak” aby każdy napotkany człowiek wychodził od Ciebie z uśmiechem… Dziękować. Zobacz w sobie talenty, ale i wady…
Pamiętaj, dla Niego jesteś wielkim darem!
Pozwolić innym dzielić sie sobą, tym czym Bóg nas obdarzył, być dla innych.Urealnić siebie w czyimś zyciu w sposób naturalny, być takim, jakim jestem , nie zafałszowanym , aby odnaleźli mnie Ci ,dla których Bóg mnie stworzył…
Kiedyś usłyszałm, że jestem małym darem 🙂 skromna jestem trzeba przyznać, ale do rzeczy…
Człowiek od poczęcia jest darem. Wydaje mi się,że zostaliśmy podarowani sobie, innym i światu. I skoro jesteśmy Darem to powinniśmy dar – zyć się.”Dar darmo mi dany, darmo ma darzyć się innym”
PS Pieczarki są…mniam, mniam…
Pozdrawiam i mam nadzieję, że w końcu odwiedze Dulsk…:)
a ja na mały dar czekam już 10 lat i wierzę że będzie…
za wszystkie inne dary Bogu Dziękuję !!!
JEŻELI POTRAFIMY PATRZEĆ NA INNYCH Z MIŁOŚCIĄ
WRAŻLIWOŚCIĄ ZROZUMIENIEM MOŻEMY BYĆ DLA SIEBIE TAKIM WŁAŚNIE DAREM
DZISIEJSZY ŚWIAT POTRZEBUJE DARÓW W POSTACI CZYSTYCH LUDZKICH SERC
DZIĘKUJMY DOBREMU BOGU ZA NAJCUDOWNIEJSZY DAR JAKIM JEST NASZE ŻYCIE
Z WDZIĘCZNOŚCIĄ DZIĘKUJMY ZA CAŁE PIĘKNO NASZEGO ŚWIATA JAKIM DOBRY BÓG OBDARZA NAS KAŻDEGO DNIA
PANIE MÓJ…”JAK CI DZIĘKOWAĆ ŻEŚ MI DAŁ TAK WIELE…” Z BOGIEM
Szczęść Boże,
Nasze życie jest największym darem, więc za dażdy dzień powinniśmy być wdzięczni Bogu. Nauczmy się kochać ludzi i wszystko to co nas otacza. Tak jak ten grzybek, który zjawił się w ogrodzie i jest taki niewinny ale pewnie szczęśliwy. Henryk Siekiewicz napisał ? ? Dobroć serca jest tym, czym ciepło słońca – ona daje życie?. Pozdrowinia
Życie jest wielkim darem, darem od Boga jest moja dziewczyna którą kocham. A żeby byc darem no cóż trzeba pomagac innym aby oni mówili o nas ze jestezmy dla nicha darem. ”Łaska Twoja Panie jest wielkim darem”.
pozdrawiam gorąco:)
Nie wiem, nie jestem. A jeśli nawet, to niechcianym…
Aby być darem, trzeba się dzielić sobą z innymi, dzielić się każdym uśmiechem, radością i rozdawać je napotkanym przez siebie ludziom:)
U nas w ogródku (obok) domu, pod modrzewiem rosną nam piękne maślaki 🙂 Chociaż tylko dwa, trzy to zawsze jednak dar od Boga, za który trzeba dziękować. A odpowiadając na pytanie: Aby być darem, trzeba pomóc innym cieszyć się życiem i dzielić się chociażby uśmiechem 😉 Pozdrawiam!
Żyjąc we współczesnym świecie nie potrafimy cieszyć się z drobnych rzeczy. Jesteśmy nienasyceni, niespełnieni. Wciąż nam mało i mało. Pieniędzy, dóbr materialnych, wrażeń, władzy, czasu… Nie dostrzegamy już drobnych darów. Nie raduje nas słońce, które cudownie grzeje. Nie cieszymy się z obfitego posiłku. Nie dostrzegamy piękna przyrody. Nie doceniamy pełnego miłości dotyku naszej matki. To właśnie są dary. I kiedyś może ich zabraknąć…
Aby byc darem trzeba po prostu BYC… Dla drugiego człowieka. Przyjśc z pomocą, kiedy potrzebuje, pocieszyc, rozweselic, pośmiac się z nim… Po prostu BYC…
Codziennie dostrzegam małe dary od losu, choćby uśmiech dziecka, promyk słońca, miłość drugiego człowieka… Za otrzymane dary wyrażam wdzięczność. Darem i siłą jest dla mnie moja Rodzina – najdroższy dar, jaki otrzymałam. Darem są „kłody rzucane mi pod nogi”, gdyż z perspektywy czasu dostrzegam ich wartość, hartują charakter; pozwalają doświadczyć zawiści, zazdrości ze strony tych, którzy źle życzą. Darem są ludzie, których spotykam na swej drodze: przyjaciół i nieprzyjaciół. Darem jest docenienie tego, co się ma. Darem jestem ja – dla kogoś, komu daję uśmiech, motywację, sens, natchnienie, troskę, kubek ciepłej herbaty, czasem łzy, zranienie, gniew…
Aby być darem najpierw trzeba zrozumieć i cieszyć się z tych darów jakimi sami jesteśmy obdarowani.Ze słońca ,z deszczu,z radości i ze smutku.Po prostu cieszyć się Darem Życia.Łatwiej nam będzie tym darem dzielić się z innymi,pomagać im pocieszać,wysłuchać ,a co najważniejsze zrozumieć drugiego człowieka.
By być darem losu (darem od samego Boga) trzeba służyć bliżnim nie widząc dla siebie nawet najmniejszej korzyści… – służyć bezinteresownie!
Tylko to niezmiernie trudne w dzisiejszym świecie pełnym fałszu, pychy i obłudy…
Każdego poranka bogaty i wszechpotężny król Bengodi odbierał hołdy swoich poddanych.
W swoim życiu zdobył już wszystko to, co można było zdobyć i zaczął się trochę nudzić.
Pośród różnych poddanych zjawiających się codziennie na dworze, każdego dnia pojawiał się również punktualnie pewien cichy żebrak.
Przynosił on królowi jabłko, a potem oddalał się równie cicho jak wchodził.
Król, który przyzwyczajony był do otrzymywania wspaniałych darów, przyjmował dar z odrobiną ironii i pobłażania, a gdy tylko żebrak się odwracał,
drwił sobie z niego, a wraz z nim cały dwór.
Jednak żebrak tym się nie zrażał.
Powracał każdego dnia, by przekazać królewskim dłoniom kolejny dar.
Król przyjmował go rutynowo i odkładał jabłko natychmiast do przygotowanego na tę okazję koszyka znajdującego się blisko tronu.
Były w nim wszystkie jabłka cierpliwie i pokornie przekazywane przez żebraka.
Kosz był już prawie całkiem pełen.
Pewnego dnia ulubiona królewska małpa wzięła jedno jabłko i ugryzła je, po czym plując nim, rzuciła pod nogi króla. Monarcha oniemiał z wrażenia, gdy dostrzegł wewnątrz jabłka migocącą perłę. Rozkazał natychmiast, aby otworzono wszystkie owoce z koszyka. W każdym z nich, znajdowała się taka sama perła.
Zdumiony król kazał zaraz przywołać do siebie żebraka i zaczął go przepytywać.
„Przynosiłem ci te dary, panie – odpowiedział człowiek – abyś mógł zrozumieć, że życie obdarza cię każdego dnia niezwykłym prezentem, którego ty nawet nie dostrzegasz i wyrzucasz do kosza.
Wszystko dlatego, że jesteś otoczony nadmierną ilością bogactw. Najpiękniejszym ze wszystkich darów jest każdy rozpoczynający się dzień”
– Bruno Ferrero –
Co zrobić, żeby być darem?
uwierzyć, że jestem dzieckiem Boga ? a to największy dar!
No a potem to już ?z górki?.
Pokochać wszystkich ludzi i cały świat naokoło ? bo to też stworzył przecież Pan Bóg!
Niektórzy ?nowocześni ludzie? powiedzą, że to trywialne?!
Aby to zrozumieć trzeba się wyciszyć, ale tak naprawdę. Przestać nasłuchiwać jazgotu cywilizacji śmierci.
Być darem dla innych to obdarować siebie samego! Bo jak dajemy to orzymujemy wielekroć więcej!
Z Panem Bogiem!
Wydaje się, że to chyba umiejętność przyjmowania pozwala obdarowanemu dostrzec łaskę daru w swoim darczyńcy, a jednocześnie jemu samemu poprzez fakt przyjęcia stać się odwzajemnionym darem…
To trochę jak z tą pieczarką… wyrosła („przyszła”) niespodzianie…, ale nie stałaby się darem, gdyby nie została dostrzeżona, zerwana, usmażona, czy uduszona, a następnie ze smakiem zjedzona (czyli przyjęta). Tym samym ten, który ją zauważył, a następnie zgodnie z jej przeznaczeniem przygotował z niej posiłek, zachwycił jej smakiem, zaspokoił głód, niejako stał się dla niej darem… Wytworzyła się wzajemność obdarowania i jedno dla drugiego stało się darem…
W ten sposób można również odczytywać słowa Jezusa: ?Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, mnie przyjmuje; a kto mnie przyjmuje, nie przyjmuje mnie, lecz Tego, który mnie posłał?. /Mk, 9, 37/ Przyjmując to dziecko, przyjmujesz je jako dar samego Boga, w którym jednocześnie przyjmujesz Jego, a poprzez to przyjęcie sam zostajesz przyjęty jako dar Boga dany temu dziecku?
Przyjmując jednocześnie obdarowujesz?
Życie to najcenniejszy dar, tym bardziej wartościowy, że dzięki niemu każdy człowiek może cieszyć się przyjaźnią, miłością,może przeżywać radość.
Życie daje nam okazję do pracy i uświęcania się.
„Najpiękniejszym dziękczynieniem za dary Boże jest przekazanie tych darów bliźnim”(kard.Michael Faulhaber).
Największym darem od Boga jest moje dziecko, które bardzo kocham!!!
Z Bogiem!