„Całe stworzenie wielbi Boga!” Dn 3
5. września 2009 . przez xmj
„Błogosławcie Pana wszystkie dzieła Pańskie… ” – ta pieśń przyszła mi na myśl dzisiaj podczas ślubu. Po odebranej przysiędze małżeńskiej idę przygotować dary eucharystyczne i widzę, że czarny pies zagląda do kościoła. Zajrzał i wrócił. Potem znów wszedł, jakby kogoś szukał. Ktoś pod chórem pogłaskał go, więc się ośmielił i pobiegł dalej, do ołtarza. Patrzę i widzę mojego Azora. Przecież zamknąłem go przed pójściem do kościoła… A co on tu robi, na mszy ślubnej? Podszedł do państwa młodych i kładł się u ich stóp. Świadek go pogłaskał. Azor podbiegł do mnie i zaczął się przymilać. I jak tu dalej Mszę odprawiać? Radość zapanowała w kościele. Pan kościelny zabrał psa i wyprowadził go na zewnątrz. Ale po minucie znów pies znalazł się przy mnie. Kościelny ponownie go wyprowadził i zamknął w zakrystii. Tam Azor zaczął „śpiewać” do końca Mszy…
Dwa tygodnie temu – w niedzielę, gdy wracałem ze Mszy św, spotkałem mojego kota – „Kłopotka”. Właśnie szedł w stronę świątyni. Parafianie stojący przy bramie kościelnej zagadnęli, że mam pobożnego kota. Szedł do kościoła. Ale niestety do dziś nie wrócił…
Nawet zwierzęta znają drogę do świątyni! Zatem: „błogosławcie Pana, dzikie zwierzęta i trzody…”

..u nas kiedyś do kościoła zaszła kura proboszcza!
i sobie w najlepsze gdakała przed ołtarzem!
kościelny, żeby ją jakoś 'sprzątnąć’ zaczął wołać: cipka, cipka.. ;-))
Wierna psina i trop dobrze łapie…
Azor to mądry pies, od początku to wiedziałam. Mój pierwszy pies też był Azor – towarzysz mojego dzieciństwa.I też był czarny. „Kłopotka” szkoda… może u kogoś z parafian kotka ma małe?
Świetna historia, choć Afro z tą historią o kurze księdza przebiła 😉
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Kochana psina. Mam nadzieję, że Ksiądz Proboszcz lubi go jeszcze bardziej…:).
Pozdrawiam
Gdy ksiądz wspomniał o tym w kościele to przyznam że rozbawiła mnie ta historia 😉
A tak całkiem poważnie doszłam do wniosku, że nawet zwierzęta, wiedzą jak dotrzeć do domu Pana Boga a tak wielu ludzi, nie potrafi Go odnaleźć…
Dziękuję za ten wpis, bo dzięki Księdzu wreszcie się uśmiechnęłam. Pozdrawiam 🙂
🙂 Niezła przygoda z Azorkiem 😀 U nas również zdarzają się podobne 'odwiedziny’ zwierzaków w kościele, choć ludzie nie zawsze reagują na nie uśmiechem…częściej oburzeniem…
😀
Kocham zwierzaki. Niestety moj kot ma paskudne choróbsko chodzące do tyłu i tylko 1% na 100 że z tego wyjdzie. Weterynarz powiedział, że nawet u zwierząt zdarzają się cuda… hm… może i tym razem będzie ok?!
Ciepelkowo pozdrawiam
No właśnie: zwierzęta wiedzą gdzie najlepiej, gdzie trzeba iśc, gdzie jest dobrze… 🙂 .
No właśnie zwierzęta wiedzą gdzie najlepiej, a ludzie mają czasami z tym problem 😉
Juz daaawno nie byłam na Księdza stronie. Dziś jakoś tak.. i patrze a tu takim miły wpis (: Smieszna historia ale mnie nie dziwi. Fakt że nie miałam takich zdarzeń u siebie w parafiii. Ale czy to źle że zwierzatka idą do Srwórcy tak jak ludzie ? chyba nie ;p daje do myslenia 😉 Pozdrawiam.
Zabawna historia. Państwo młodzi mieli jedyny w swoim rodzaju ślub…
Zwierzęta czasem są bardziej ludzcy od niektórych ludzi.
Cały świat do nas mówi, Bóg przemawia wieloma językami.
Bardzo się cieszę, że Ksiądz jest.
Urocza historia.Zwierzęta potrafią być niesamowicie związane ze swoimi opiekunami.Sama miałam podobne zdarzenia.Lata temu, kiedy jeszcze ze swoim malutkim synem w wózku chodziłam do Kościoła Farnego wymykał się za nami nasz pies Pompon nieupilnowany przez resztę rodziny.A po paru minutach wchodził za nami do Kościoła i siadał cichutko obok nas.Reakcje bywały różne, ktoś spojrzał na nas z karcącą miną, ktoś inny się uśmiechnął…Niestety naszego psa już dawno nie ma, ale był to najukochańszy i najwierniejszy przyjaciel.
Księże Maćku.Na pewno Azor jest takim samym dobrym i wiernym przyjacielem.
Serdecznie pozdrawiam.
Zwierzaczki potrafią niejednokrotnie zaskoczyć właściciela;D
Nigdy nie zapomnę jak moja psinka (wielki czarny kundel) odprowadzał mnie czasem do „zerówki”. Nie byłoby w tym nic dziwnego , ale „moje bydle” wchodziło na pierwsze piętro gdzie mieścił się oddział przedszkolny i nikomu nie dał się przepędzić;)
Jedynie ja i mój kuzyn mogliśmy „wmówić” mu konieczność powrotu do domu;) Sytuacja była o tyle pozytywna,że mój piesio był (że tak to określę) pacyfistą i nigdy w swoim 12 letnim życiu nie zagryzł człowieka…
To taka historyjka… często z łezką w oku go wspominam…
Czym karmisz myszki XMJ? Czy one nie chwalą P.Boga?
a myszki też karmię, ale chyba one nie przeżyją…
aaa..może by tak jakaś nowa notka? 😉
Fajny piesio.:) Mam nadzieje, Ze jak przyjedziemy to nas nie pogryzie:)
pozdrawiamy gorąco Dulsk z ks. Proboszczem:)
Kolega (były lektor przyszły zakonnik) siedząc na krześle w czasie kazania podczas Mszy św. dostrzegł małą myszkę. Po chwili ta sama mała myszka niespostrzeżona przez kolegę weszła pod albę i dalej pod spodnie… w nogawkę 😀 a dalej wiadomo jak to się potoczyło 😀
POZDRAWIAM .
PS. Mój kościół tez zwierzęta nawiedzają, jak nie pies to kot – przez zakrystie do PREZBITERIUM, pod krzesło, na którym siedzi ksiądz 😀