Odeszli… i pozostali. Opowiadajcie ciszę!
13. czerwca 2009 . przez xmj
„Przeszedł do ciszy, której jeszcze nikt nie opowiedział” – to ostatnia notatka z dziennika Andrzeja W.
To już rok będzie niebawem, gdy dowiedzieliśmy się o Tych bolesnych odejściach do ciszy.
17 czerwca o godz. 7.00 odprawiona zostanie Msza św. za Andrzeja Wojdyło w kościele św. Franciszka, natomiast o 17.00 odbędzie się spotkanie wspomnieniowe nad grobem Andrzeja na cmentarzu przy ul. Gostkowskiej.
19 czerwca o godz. 19.00 zostanie odprawiona Msza św. w intencji ks. Wicia Karpińskiego w Radzanowie. 21 czerwca o godz. 10.00 w Bazylice Katedralnej też będziemy modlić się za śp. ks. Witolda.
Ci, którzy odchodzą, wciąż z nami są…; Wierzę w świętych obcowanie; Ja jestem życiem i zmartwychwstaniem; Zmienia się, ale się nie kończy; RiP
ps słyszał ktoś tę ciszę…?

Tak wielu odeszło, ale … są – żyją w naszych sercach, wspomnieniach. Czekają na nas – wierzę, że jeszcze ich spotkam… Cisza… – tak bardzo mi jej ostatnio brakuje, tęsknie za ciszą – dlatego za kilka dni uciekam w góry, tam będę się wsłuchiwać w jej brzmienie, w harmonię dźwięków ciszy, w jej piekną muzykę – jak to brzmi? Napiszę jak wrócę 🙂
Czy można usłyszeć ciszę… tak można, tak jak można zobaczyć muzykę. To wszystko jest w nas i zalezy od nas samych. Bo nie nasze zmysły są tymi co pozwalają nam zobaczyc to czego zobaczyć się nie da i uslyszeć to co w sercu zatrzymane na zawsze…
…
wciąż z nami są.
I żyją sobie
Obok nas.
Patrzą z miłością
Na nasze dni
I Czasem się śmieją
Przez łzy.
Czujesz ich pomoc,
Gdy jest źle.
Więc gdy z ciemnością
Rozmawiasz, to…
Oni Cię widzą,
Oni są!
[*]
W umieraniu jest coś z ciszy, mimo, iż czasem dzieje się to w harmidrze zewnętrznym. Czując oddech śmierci na plecach, jak by to nie było, jest taki moment, kiedy słychać ciszę, która aż ściska w uszach. Może to zapowiedź…
Też czasem bardzo za kimś tęsknię, kto mam nadzieję, że słyszy nie tylko ciszę, ale śpiew anielski i głos Boga. Kto może się mną opiekuje, choć tego nie odczuwam. Kto mam nadzieję, że jest.
Spieszmy się kochać ludzi… [*]
Aż trudno uwierzyc, że ks. Witka nie ma już rok. Rok temu pisałem, że płockie Boże Ciało bez charakterystycznego kapłana z rozwianymi włosami i krótkofalówką to nie jest to samo… I po tegorocznym święcie też to potwierdzam…
Cisza… chyba każdy jej potrzebuje, choć nie każdy o tym wie… Takiego wyciszenia choćby na łonie przyrody, takiej ciszy w której Pan Bóg przychodzi… Życzę jej tu na ziemi: sobie i Wam…
Cisza… przystań zmęczonego słowa.
Uwielbiam być sama w domu, kiedy pada deszcz (ostatnio dość często ;))
Jest tak cicho, że mogę usłyszeć bicie własnego serca… a krople deszczu stukające o parapet… mmmm melodia dla moich uszu… a gdyby chcieć, to każdą kroplę która uderzyła w parapet można by było zliczyć…
TO JEST MOJA CISZA.
Na spacerze z psem np. nad Wisłą, mogę usłyszeć przyrodę… ptaki i ich niebiańskie głosy, lekki powiew wiatru… szum wody… Ahhh jak cudownia…
TO JEST MOJA CISZA.
Kiedy jestem w mieście i zajdę do kościoła… wchodząc do kruchty czuję, jakbym odnalazła oazę na pustyni wysuszonych serc… Tam jest źródło, z którego czerpię energię… dlatego często tam wracam. Mam mapę, która nie pozwoli mi, żebym zgubiła drogę do tego miejsca… a specyficzny zapach – hmmm nie wiem jak mam go określić… W zasadzie to każdy kościół ma swój zapach… i to też jest znak rozpoznawczy… że znajduję się w wyjątkowym miejscu.
TO JEST MOJA CISZA.
POZDRAWIAM 😉
Usłyszałam ciszę, gdy Adasia zabrali. I nadal gdzieś tam wokół mnie tańcz. A kiedy inni odchodzili wydawał się taki nieśmiertelny… dopiero wtedy można naprawdę uwierzyć, kiedy się wszystko zawali. Ale spełniło się moje marzenie: nie cierpi i pewnie jest szczęśliwy… To najważniejsze. I to, że coraz bliżej do naszego spotkania. 🙂 A cisza mi mówi: czytałam „Nikt nie wyjdzie stąd żywy”, więc czasami myślę, że z nim jest tak, jak może być z Morrisonem. Pewnie tylko gdzieś wyjechał na dłużej i któregoś dnia wróci…
„są tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem…”
Od razu przypomniała mi się „Kolęda dla nieobecnych”. 🙂
W moim życiu trochę za dużo znalazło się tej ciszy. Kiedy przychodzi, boję się… Przyciąga wspomnienia, które czasami są bardzo trudne, które bolą…
Doświadczyłam kiedyś obcowania świętych. Napełniło mnie to ogromnym strachem i mam nadzieję, że się nie powtórzy…
Dlaczego księże nie zaakceptowałeś mojego wpisu…?
hlip hlip
Ej… ale dziwnie publikują się tu u księdza te komentarze… Muszę rozpracować na jakiej zasadzie są publikowane 😀 trzeba czekać kilka dni… czy jak ;D
?W naszym ludzkim bólu,
W zdumieniu odejścia
Spróbuj chwycić szczęście
Ciepłem tamtych rąk.
Niecierpliwość spojrzeń
Minionych niestety
Ujrzeć marność dążeń
Jak dobiec do mety.
Gdzie dzisiaj ty, tam będę ja,
U ciebie mgły i u nas mgła,
Za tobą kres, przede mną dal
Tak ciebie żal,
Tak nagle żal??
Jest taka cisza, której nic nie jest w stanie zapełnić, a ból jaki za sobą niesie z niczym nie jest współmierny. Ze względu jednak na swoją naturę jest akceptowalna, nawet jeśli czasem zdaje się zbyt wczesna i niezrozumiała. Wsłuchując się w tę ciszę, poniekąd sami stajemy się ciszą. Jest w niej coś mistycznego?, a jednak trzeba nauczyć się z nią żyć, choć czasem jest niełatwo?
Jest również cisza, której sami potrzebujemy, ona pozwala nam wsłuchać się w samych siebie, dzięki niej możemy siebie wypowiedzieć, wyraża prawdę o nas samych i niejednokrotnie daje się w niej słyszeć głos samego Boga ?
Jest także taka cisza pomiędzy ludźmi bliskimi, gdy będąc obok, nie potrzeba słów, bo cisza mówi więcej niż słowa, w tej ciszy odbywa się rozmowa dusz i serc; ale jest również taka, kiedy czeka się na słowo, a tego słowa nie ma, taka cisza przeraża ?
Ciszy nie wolno zagłuszać, ale nie należy jej również nadużywać?
Człowiek jest tajemnicą, z tajemnicy przybywa i w tajemnicę odchodzi?
Śmierc wiąże się z ogromnym cierpieniem dla ludzi, którzy zostają tutaj. Nie wiedzą jak mają sobie poradzić z bólem, który przepełnia ich życie. Zadaja pytania sobie i Bogu dlaczego tak, a nie inaczej. Nigdy nikt nie jest w stanie pogodzić się ze strata ukochanej osoby. Mozna tylko uśpić do czasu ponownego spotkania z nia wszystkie uczucia, ból, uśpić pamieć, aby to wszystko tak nie bolało. Mozna uslyszec ciszę…
„…w ciszy tak smutno szepce zegarek, o czasie co mi go nie potrzeba…” – śpiewał zespół 2+1.
Tak, zegar – symbol mijającego czasu. Najlepiej słyszymy go w ciszy. Czy warto więc tak bardzo się w tę ciszę wsłuchiwać ? Im jesteśmy starsi, tym częściej nas ta cisza dopada – wtedy budzą się wspomnienia niekoniecznie te dobre. Ja lubię ciszę, ale nie tę absolutną. Tę, która ma w swoim tle śpiew ptaków i szum listków. I powoduje tylko pozytywne myśli. Pewnie każdy by tak chciał…