Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Tłusty wtorek; życie dodane do dni naszych…

9. lutego 2010 . przez xmj

Wśród ataków srogiej zimy znajduję życie w małych chwilach codzienności. „Dodaję życie do mijających dni” (Abp. Szymecki). Dzisiaj rano Azor poszedł do szkoły… po raz pierwszy. Radosny ten mój pies jest i bardzo towarzyski. Nie lubi niewoli, tęskni aż wyje za spotkaniem. Kocha dzieci, które go rozpieszczają. Poszedł z nimi dziś rano do szkoły i tam się dobrze bawił. Zamknąłem go w ogrodzeniu, bo mogli go przejechać. A on jak Małysz – skoczył przez parkan –  i poszedł do psa – kolegi sąsiada. Chyba mnie nie lubi, bo zamykam go.

Dzisiaj jedliśmy na plebanii pączki karnawałowe. Przepyszne! Z nadzieniem różanym. Zrobiłem tłusty wtorek dla „Ciała Pedagogicznego” z naszej szkoły. Miłe są takie  chwile w mroźne dni. Niespodziewanie dostarczono nam jeszcze gorącą kaszankę i kiełbasę – prosto od rzeźnika. Smaczności!

Na czwartek zaprosiłem chorujących w parafii na Mszę i namaszczenie oraz specjalne błogosławieństwo. Chcę dodać życia do ich trudnych dni.

Przedszkolaka Kacpra zapytałem dlaczego nie chodzi do kościoła? Bo nie widzę go. Odpowiedział, że nie chodzi, bo w kościele tak smutno śpiewają i  grają. Postanowiłem więc stworzyć zespół muzyczny, może zagrają i zaśpiewają radośniej… Dodadzą życia do naszych smutków? Zobaczymy.

Na niedzielę 14 lutego – na mszę o 11.30 zaprosiłem wielbicieli św. Walentego. Może dołożą życia do naszej MIŁOŚCI?

Smacznego życia życzę!

Z okna widziane

4. lutego 2010 . przez xmj

Znów temat z oknem związany. Windows – to okno na świat w cyberprzestrzeni. Coraz bardziej trudno bez niego się nam obyć. Ale powrócę do pierwotnego  znaczenia okna. Nie ma domu bez okien. Okno daje światło, widok na świat, cieszy oko, ozdabiane jest firanami i zasłonami. W oknie lubię stać, patrzeć, widzieć. Święta Monika i jej syn św. Augustyn też stawali w oknie i patrzyli w przyszłość. Tęsknili za niebem.  Jan Paweł II uwielbiał okna i przemawiać z nich.

Co widzę z mojego okna? Zimę, która nas zaskakuje swoimi możliwościami. Zaspy, które zagrodziły drogę do kościoła wielu ludziom. Sikorki, szukające pożywienia; lubią być razem. Kościół, w styczniu jakoś tak opuszczony przez parafian. Życie, które leniwie się toczy. Azora, szalejącego w zaspach. Słońce, które wchodzi do domu i grzeje mocniej.

Dobrze, że niedługo Wielki Post! I wiosna! Już zasiałem rzeżuchę na parapecie mojego okna. A co widać z Twojego okna?

Co za zima…?!

26. stycznia 2010 . przez xmj

Dziękuję Tym, którzy głosowali na mój blog. Dzięki Wam, znalazł się w pierwszej dwudziestce na ponad 1300 blogów zgłoszonych do konkursu.

Zima w tym roku zdarzyła się sroga. Jak nie zawieje, to mrozi. Mamy więcej możliwości posiedzieć w domu, pogadać, rozpalić kominek, dymiącą herbatę wypić. Życie jakby wolniej płynie. A Polscy szczypiorniści szaleją. Z Bożą pomocą i trenera Wenty (nie wstydził się publicznie przeżegnać, wezwać pomocy Bożej. A jest typem bardzo porywczym)

Wyglądam już za wiosną. Wszyscy już chyba mają dosyć zimy. Drzewa trzeba przyciąć, skopać ogród, zasiać warzywa, posadzić drzewa i krzewy.

Może ktoś zna sposoby na pokonanie zimy? Na szybką wiosnę? Piszcie…

Ciągną, ciągną sanie…

17. stycznia 2010 . przez xmj

Taka kolęda to marzenie; dwie kasztanki, sanie, dzwonki, piękny krajobraz doliny rzeki Ruziec, zaspy śniegu no i kilkunastostopniowy mróz. Podobno kiedyś taka była kolęda… Trochę uszy mi zmarzły, ale dostałem czapkę z nausznikami. Pomogło. Powożący pan Edward bardzo dba o konie, można powiedzieć, że to „jego konik”. Żyje nimi. To jego pasja. Dzisiaj, to jedyne konie w mojej parafii. W każdym gospodarstwie obecnie mają konie, ale mechaniczne. I trochę żal…

To już druga niedziela tej zimy, gdy ludzie do kościoła nie mogli dojechać z powodu zamieci śnieżnej. Sam nie dojechałem do kaplicy w Sokołowie, bo droga nieodśnieżona. Przybyli nieliczni: ciągnikami i na nogach. Szkoda, że nie ma już koni i sań w gospodarstwach.

Zbliża się ważne święto dla wnuków: dzień babci i dziadka. Podczas kolędy lubię zapytać dzieci, czy dziadkowie są grzeczni? Czy kochają się? Jedna dziewczynka z przedszkola odpowiedziała mi, że dziadek jest grzeczny, ale marudny… Wszystkim babciom i dziadkom życzę, aby się kochali, byli grzeczni i nie marudzili… Wzruszają mnie te małżeńskie jubileusze dzisiejszych dziadków: 50, 60 lat małżeństwa. Pomimo wszystko trwają! A dziś tak łatwo wielu młodych odchodzi od siebie, od rodzin, ucieka z domów, szuka wygodniejszego (łatwiejszego)  życia – bez zobowiązań, odpowiedzialności, bez krzyża… A przecież nie ma MIŁOŚCI bez krzyża!

Ciągną, ciągną sanie… pomimo wszystko!

Konkurs Blog roku 2009

12. stycznia 2010 . przez xmj

Gości, zaglądających pod moją strzechę, proszę o wysłanie SMS-a o treści: A01314 na nr 7144. Gdzie „0” po „A” to zero, i po „A” nie ma spacji. To ważne.

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »