Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Wolność i odpowiedzialność; czy umywanie rąk?

19. marca 2009 . przez xmj

Obrazek pochodzi z Francji. Ma wymiar symbolu. Obmycie rąk przez Piłata (Piłatów – wśród nich i ja…) : To znaczy zrzucenie odpowiedzialności na innych, uwolnienie się od niej i myślenie: a co mnie to obchodzi, niech się inni martwią, ja chcę mieć spokojną głowę i święty spokój, bez konsekwencji i odpowiedzialności, to nie moja sprawa. Jestem niewinny…? Ja jestem wolny… Ta scena z ewangelii powtarza się często w naszym codziennym życiu.

„Jestem odpowiedzialny za to co oswoiłem, za swoją różę” – powiedział Lis do Małego Księcia. I tu przychodzą na myśl różne zdarzenia i sytuacje. Wychowawca w szkole jest odpowiedzialny za swoje RÓŻĘ; za jej wychowanie – wzrost. Szkoda, że tak niewielu wychowawców wychowuje – odpowiada za nie. Np. rekolekcje wielkopostne – Kościół daje ku temu okazje. Pomaga wychowywać. Czy tak naprawdę trudno iść z klasą do kościoła, zaprowadzić, pokazać, zobowiązać? Albo czy nie można pojechać ze swoją klasą czy ze swoją szkołą na Jasną Górę raz na 3 lata tuż przed maturą swoich wychowanków? Obmywam ręce jak Piłat…? Nie biorę odpowiedzialności za to co oswajam?

To prawda: jestem wolny; ale i odpowiedzialny za swoje róże, które oswajam. Chyba, że obmywam ręce – tak jak Piłat.

Wróciłem niedawno z filmu „Popiełuszko. Wolność jest w nas.” I przyszła taka refleksja: Piłat był wolny i skazał wolnego Człowieka na śmierć. Generał był wolny i skazał na śmierć ks. Popiełuszkę. Wolność jest w nas. A co z odpowiedzialnością? Umywamy ręce…?

Wybieram się w sobotę na Jasną Górę z maturzystami na pielgrzymkę – bo jesteśmy wolni i odpowiedzialni; tylko szkoda, że niektórzy obmywają ręce od odpowiedzialności… może brak im wolności?

Ps Na zdjęciu wraz z Robertem i Piłatem obmywamy ręce na szlaku drogi krzyżowej pod Paryżem. Ile jest Piłata w Tobie?


Modlitwa o przebaczenie

10. marca 2009 . przez xmj

W II Niedzielę Wielkiego Postu w naszym kościele ks. Paweł Sprusiński (nasz ziomek, przygotowuje się do pracy na misjach w Peru) głosił Słowo Boże o przebaczeniu. Może raczej o braku przebaczenia…wiemy wszyscy, że to nie łatwe zadanie. Ale potrzebne, żeby żyć normalnie i zdrowo. Wkrótce przeżywać będziemy rekolekcje. Może warto teraz przebaczyć? I prosić o wybaczenie? Powiedzieć: odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy…   Zamieszczam tu tekst modlitwy o przebaczenie o. Roberta DeGrandis SSJ i modlitwę ks. Tomka Radkiewicza.
Wersja audio modlitwy ks. T. Radkiewicza (do pobrania mp3 10MB)

ps komu najtrudniej jest przebaczyć?
Czytaj dalej »

Katecheta to wieszak…

5. marca 2009 . przez xmj

Afro rozpaczliwie mnie poszukiwało…Więc jestem, znalazłem się. Podziwiam Afro za jedwabistą świeżość, pracowitość, inicjatywę, chęci do pracy no właśnie niełatwej – bo katechetycznej. Sam jestem katechetą od 18 lat. Uświadomiłem to sobie wczoraj na Olimpiadzie Teologii Katolickiej w Płocku, że to już tyle lat! Etap diecezjalny odbywał się w tzw „Ekonomiku” w Płocku, niedaleko seminarium. To właśnie w tej szkole 18 lat temu zaczynałem „uczyć religii” w ramach praktyk katechetycznych. Bardzo mocno przeżywałem te dwie godziny katechezy w tygodniu. I pięknie się złożyło, że na tegoroczną Olimpiadę przywiozłem moją 18- letnią uczennicę – Sylwię. Oczywiście objaśniłem Sylwii zbieżność tych dwóch osiemnastek. (Małe podsumowanie się przyda, więc policzyłem moich olimpijczyków: laureatów i finalistów – wyszło 10 osób). Ciekawy jubileusz… Nagrodzony udziałem Uczennicy w finale ogólnopolskim OTK w Kaliszu.
Dominikanin o. Andrzej Potocki powiedział, że katecheta, to WIESZAK – ale nie taki na którym wiesza się palto, czy inne ubrania – ale na którym spoczywa SZATA CHRYSTUSOWA. Wspominam dzisiaj z wdzięcznością swoich katechetów z młodości i dzieciństwa. Pamiętam tę oczekiwaną w tygodniu godzinę religii w ciasnej salce przy kościele. To było zakazane  misterium. Niesamowity urok miały też chwile wyczekiwania na księdza i radość spotkania. A w zimę pamiętam rozpalony prze księdza piec (tzw. kozę) na środku sali. Wielką frajdą były przeźrocza wyświetlane na lekcji. Urokliwe spotkania opłatkowe, czuwania wielkopostne, andrzejki, ostatki, obozy i rajdy rowerowe z katechetami. Najlepiej pamiętam katechezy ks. WG.

Dzisiaj mam świadomość tego, że katecheza w szkole nie jest idealnym rozwiązaniem. Dziwny i zjawiskowy to przedmiot.  To  raczej „Cienka czerwona linia…” (warto obejrzeć ten film!) Trzeba ważyć słowa, zachowanie, reakcje, bo można oberwać granatem od wszystkich; z góry, z dołu, z boku i od środka. Czasem walka o zwycięstwo zmienia się w walkę o przetrwanie. Spotykamy opór, krwawe starcia z wrogiem, ewakuację ocalałych, ale i też niezwykłe więzi przyjaźni, współodczuwania, zrozumienia, rozmowy, spowiedzi. Zwycięstwa te duchowe i te na zawodach olimpijskich. Wieszają na katechetów co się da… i kto tylko może; że źle, nie tak, brak tolerancji, niesprawiedliwość, brak realizmu, naiwność, niemodną wiarę, postne piątki, nieżyciowość, zacofanie, itp liberalne, modne, poprawne politycznie nowinki…

A ja pomimo wszystko czuję, że na mnie – WIESZAKU – spoczywa SZATA CHRYSTUSOWA. I to jest piękne! Warto być takim wieszakiem.

ps Jak wspominasz swoją katechezę?

Ukrzyżowany po wielekroć

25. lutego 2009 . przez xmj

?Czekam na Środę Popielcową jak zgłodniały pies. A Wielki Post to moje Westerplatte, ostatni przyczółek?. Tak mówił niedawno ks. Wojtek Drozdowicz. Jest coś z tego oczekiwania i chęci stoczenia bitwy w moim  życiu. Ale dla kogo? Jaki z tego pożytek? Co z tego ma Pan Bóg, że ja poszczę? Post bez wiary i miłości do Boga będzie tylko dietą, kolejną sprawnością, salonem piękności, zrzuceniem zbędnych kilogramów. Post jest dla ludzi wierzących. Oznacza  dobrowolne ograniczenie dotyczące jedzenia, picia, kontaktu z ludźmi, oglądania telewizji, podróżowania po Internecie,  korzystania z rozrywek, wielomówstwa. Poświęcenie czasu na modlitwę, na pracę społeczną, jałmużnę, czytanie książek. Post to wyciszenie ciała i umysłu. Chodzi o to, żebyśmy poczuli przemianę – lekkość bytu. Pozbyli się toksycznych relacji, powiązań, przyzwyczajeń. I to wszystko z miłości do Ukrzyżowanego.

Na naszych oczach Jezus Chrystus jest krzyżowany znów i po wielekroć na nowo. To ja Go krzyżuję swoim grzechem. Przybijają Go do drzewa Krzyża też ci, którzy walczą z Nim; poprawni politycznie, prześladowcy chrześcijan, obojętni – letni katolicy i ci, którzy dają anty świadectwo wiary.
– Na Zachodzie dyskryminuje się chrześcijan, którzy otwarcie demonstrują swoją wiarę. Brytyjska pielęgniarka została zawieszona w pracy, ponieważ jednej ze swoich pacjentek zaoferowała, że za nią się pomodli.
– To samo spotkało pracownicę British Airways, która przyszła do pracy z krzyżem na szyi.
– Kilka tygodni temu głośno było o 47-letnim Garym McFarlane, katolickim seksuologu, który odmówił konsultacji gejowskiej parze. Zatrudniająca go brytyjska sieć poradnictwa seksualnego i rodzinnego zawiesiła go w pracy.
– Ateiści złożyli w sądzie w Waszyngtonie pozew przeciw Bogu. Domagają się w nim, by składający ślubowanie prezydent zrezygnował z wypowiadania słów: „Tak mi dopomóż Bóg”. (Bo te słowa służą promowaniu poglądu, że Bóg jest)
– Pod pretekstem obrazy uczuć religijnych z walentynkowego konkursu firmy produkującej czekolady usunięto hasła odwołujące się do Boga (np. ?Bóg kocha Ciebie dzisiaj i ja też?, ?Bo jak śmierć potężna jest miłość. Kocham Cię. Ja też. I Ja. Ojciec, Syn i Duch Święty? ? Nie chcemy nikogo urazić ? tłumaczy producent czekolady. A kiedy na jakiejś wystawie lub instalacji pojawia się karykatura Chrystusa albo wizerunku Maryi, to jest to traktowane jako dzieło sztuki?

Potrzebny jest tu kolejny owoc Ducha Świętego ? cierpliwość. Samo słowo cierp – liwość widać powiązane jest z cierp ? ieniem. Zaglądającym pod moją strzechę życzę CIERP-LIWOŚCI na tegoroczną bitwę wielkopostną: ?Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Chrystusa, dzięki temu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata.?(Ga 6)

PS. Zawalczysz? Masz o co? Czy świat krzyżuje Ciebie?

Zmartwienia Pana Boga i moje

20. lutego 2009 . przez xmj

Kiedyś spotkałem na parkingu taki obrazek jak wyżej. TIR z Kijowa wyjeżdżał z postoju i na tyle naczepy miał obrazek Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. „Panie wybaw” – taki był napis w jęz. włoskim. Zadziwiłem się, bo to rzadki widok na naszych ulicach. Pan wybawi od zła i da pokój… jeśli tego pragniemy.

Wielu dziś mówi tak: „dajcie mi święty spokój”. Wśród pogoni dnia chcemy tego spokoju. Ale nie ma czegoś takiego, jak święty spokój. Może być pokój też święty. O ten warto zawalczyć. „Stworzyłeś nas Panie ku Sobie i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie” (św. Augustyn).  Doświadczamy tych niepokojów serca aż zanadto. Ludzie niepokoją się wojną, kryzysem, że euro drożeje, że może pracę stracą, egzaminów nie zaliczą, choroba przyjdzie, możne ktoś bliski odejdzie, zdradzi, problemy dzieci i wnuków spędzają sen z oczu rodzicom i dziadkom, że ktoś siebie zagubił ratując innych, albo ta wczorajsza śmierć Kamili Skolimowskiej – nie w porę…

Gdy wchodzę do jakiegoś domu, to mówię: „Pokój temu domowi!”. Albo gdy zadzwonię, to witam się słowami: „Pan z Tobą”, albo „Pokój z Tobą”. Chcę nieść pokój. To kolejny owoc Ducha Świętego. Pax et Bonum (pokój i dobro) – jak mawiał św. Franciszek z Asyżu. Nieść pokój, to być bez reszty dobrym i życzliwym w tym świecie pełnym zamętu. Tej dobroci żąda Bóg, zobowiązując nas przez to do krzyża. Sprawdza się to w życiu, że kto ma dobre serce, to ma… krzyż. Wiele razy tego doświadczyłem na własnej skórze.

W Gościu Niedzielnym rozpoczyna się ciekawy serial na zbliżający się Wielki Post : „Zmartwienia Pana Boga”. Wiem, że Bóg jest pokojem, który budzi w nas niepokój. Dlatego, Panie, wybaw nas od niepokoju i daj nam zbawienie!

Co jest Twoim niepokojem i zmartwieniem Pana Boga?

« Poprzednie wpisy Następne wpisy »