Strona ks. Macieja Jastrzębskiego

Jak smakuje życie?

7. czerwca 2009 . przez xmj

Czerwiec w Polsce ma smak truskawkowy. Uwielbiam te owoce wypracowane przez słoneczne promienie i nasączone kroplami deszczu. Gdy pojawiają się truskawki, to znak, że wakacje już blisko. Wczoraj brałem udział w festynie dla rodzin. Zaprosił nas wszystkich pan Hrabia (gdyby ktoś nie wiedział, to chodzi o Hrabiego Napoleona Stanisława Adama Feliksa Zygmunta Krasińskiego) na swoje posiadłości do Opinogóry. Pojechaliśmy z dziećmi rowerami (ok 12 km w jedną stronę). Było rodzinnie, słonecznie, przyjaźnie, kulturalnie, radośnie i smacznie – Pan Hrabia zrobił grilla. Były konkursy, zabawy, gry, koncert, zwiedzanie muzeum. Wielkie brawa  dla Pana Hrabiego!. Życie wtedy nabiera smaku…

Otrzymałem dziś wiązankę ogrodowych kwiatów: rumianki i goździki – takie starodawne. Pamiętam je z dzieciństwa. Życie nabiera kolorów z podarowanych kwiatów; białe – codzienność, często bez wyrazu, czasem bordo – mocne uderzenie, purpurowe – aż krew zalewa, żółte – gdy ciepło i rodzinnie, zieleni chyba najwięcej w nich – wtedy gdy nadzieja rozpiera serca. A jakie kolory ma Twoje życie? Jak pachnie? Goździki i rumianki mają taki delikatny powiew świeżości uśmiechu w sobie…

Dzisiaj byłem też na koncercie w Opinogórze – na zakończenie Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej. Było kameralnie i romantycznie (jak na to miejsce przystało). Cudnie zabrzmiały mazurki Chopina, Ave Maria, Pie Jezu, Bułata Okudżawy Modlitwa. „Panie zielonooki, ja wiem, że Ty wszystko możesz, wierzę w Twą moc i gest… Dopóki ziemia toczy się!”. Życie ma też swoje dźwięki…

Ktoś powiedział, że z raju na tym świecie pozostały tylko: uśmiech dziecka, kwiaty i muzyka. Czy to prawda?

Życzę smacznego, kolorowego, pachnącego i muzycznego życia.

„Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni…”

3. czerwca 2009 . przez xmj

„Droga moja Dusiu, Kochana Dusiu” – tak zazwyczaj rozpoczynają się listy Karola Wojtyły do Wandy Półtawskiej. Kto je przeczytał, ten zrozumie jak wielkimi ludźmi są piszące te listy. Ileż tam jest zatroskania, ciepła, dobroci, wrażliwości, piękna, głębi, zrozumienia, tęsknoty, oczekiwania, wiary, modlitwy, wspólności. Jak można być nieludzkim, żeby twierdzić, iż ta korespondencja przyjacielska może opóźnić beatyfikację Jana Pawła II! To ona raczej powinna przyspieszyć wyniesienie na ołtarze Ojca Świętego. Najważniejsze jest to, aby być człowiekiem!

Sam chciałbym się nauczyć tak właśnie pisać listy (na papierze). Ciekawe, kiedy ostatni taki list napisałem? I mieć czas na to. Bo dziś to często tłumaczymy się, że nie mam czasu, nie potrafię, nie chce mi się… pisać. Wolimy sms-a napisać, e-maila, pogadać na gg. Wiem, jak trudno jest chociażby napisać komuś komentarz na blogu.

Karol Wojtyła był człowiekiem i był z ludźmi tam, gdzie się spotykali. Potrafił się spotkać też w liście. Dzisiaj – tak przypuszczam – pisałby bloga i komentował blogi przyjaciół – w tym kochanej Dusi. No bo właśnie np. czym były czytane i komentowany dziś na całym świecie: Dzienniczek św. Faustyny Kowalskiej albo listy św. Pawła Apostoła – jak nie ówczesnym blogiem?

Czy mozna się gorszyć przyjaźnią kobiety z księdzem (biskupem, kardynałem, papieżem…?)

Drodzy moi i kochani! Cieszę się, że tu pod moją strzechę zaglądacie. Że zostawiacie ślady. Ja „zostawiam Was w rękach Bożych. Łaska Boża jest potężniejsza od naszej słabości. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Nie przestaję modlić się z Wami i za Was”.

Kościół moja Matka

1. czerwca 2009 . przez xmj

Dzisiaj, w drugi dzień Zesłania Ducha Świętego, Kościół posłał mnie na poświęcenie pól w jednej z nielicznych wsi w naszej parafii – do Gostkowa. Patronką dnia jest Maryja – Matka Kościoła. Wieś ta – jak twierdzi Proboszcz – stosunkowo najliczniej uczęszcza na Msze do kościoła. Dziwna to wieś, bo tam jest tylko jeden rolnik, który żyje z ziemi.

O czym powiedzieć tym ludziom, których z roku na rok coraz mnie przychodzi? Młodzieży nie widać, dzieci – dwójka, reszta starsi. Duch mnie natchnął i podsunął myśl, którą na początku XX w Henryk Sienkiewicz pozostawił w księdze gości w Muzeum Diecezjalnym w Płocku: „Kościół jest stróżem przeszłości, piastunem teraźniejszości, siewcą przyszłości”. Kościół jest jak matka, która wie, co jest dobre…Matka niezawodnej nadziei.

A my wszyscy ochrzczeni i nieochrzczeni, wierzący i niewierzący – jesteśmy tym Kościołem (wspólnotą ludzi idących różnymi drogami do jednego celu, jednej niezawodnej nadziei); jeśli jesteśmy piękni i dobrzy to Kościół jest taki. Jeśli jesteśmy źli i grzeszni, to Kościół taki jest! Wybór należy do Ciebie.

Czułem, że Ci ludzie rozumieli znaczenie słów: co znaczy dzisiaj być stróżem wiary w rodzinie, w pracy, w życiu; co robi ten, kto piastuje nadzieję dnia dzisiejszego, i jak być siewcą miłości w czasie, który Bóg daje…

ps

Warto przyjrzeć się tym dwom gołąbkom nad płocką katedrą – Matką kościołów naszej diecezji…

Mam pytanie zaczepne: co się podoba i nie podoba u Twojej Matki – Kościoła? Spróbuj wpisać się szczerze jak Henryk Sienkiewicz kiedyś.

Następne wpisy »